FELIETON. "Debiut sportowy i organizacyjny klubu oraz miasta wypadł godnie mimo przeciwności aury; o innych wspominał nie będę, co nie znaczy, że nie było uchybień" - pisze nasz publicysta Jacek Sowa o debiucie nowotarskich piłkarzy w II lidze.
Moja faustowska, rozdarta ciemnością, ale i omotana piłką dusza, w diabelskiej scenerii wśród deszczu i błyskawic chciała w sobotę wołać - Trwaj chwilo, jesteś piękna! Ale zanim to nastąpiło, byłem gotów jak Faust za tę chwilę oddać duszę. A powodów było wiele...Udział w rozgrywkach piłkarskich szczebla centralnego to już nie jest kopanina Skałki Rogoźnik z Podgórkami Krauszów w niedzielne południe po sumie. Awans do drugiej ligi od dawna tkwił w głowach włodarzy Nowotarskiego Klubu Piłkarskiego "Podhale", w który z kolei nie wierzyli (naprawdę!) ludzie funkcyjni niższego szczebla niektórych instytucji miejskich. A ponieważ nie wierzyli, niewiele robili w kierunku dostosowania się do wymogów, zawartych na stu stronicach w podręczniku PZPN, dotyczącym wszystkich obwarowań systemu licencyjnego drugoligowych rozgrywek.
O restrykcyjności przepisów, dotyczących organizacji meczów piłkarskich i obwarowań z zakresu porządku i bezpieczeństwa, mogłem przekonać się piętnaście lat temu, kiedy nadzór nad polsko-ukraińskim EURO-2012 sprawowała grupa bezkompromisowych komisarzy z UEFA, skoszarowana na długo przed mistrzostwami w warszawskim hotelu Westin. O jakichkolwiek odstępstwach regulaminowych nie mogło być mowy, a babole, jakich dopuścił się ówczesny dyrektor Stadionu Narodowego o mały włos uniemożliwiłyby otwarcie sportowej świątyni za ponad dwa i pół miliarda ówczesnych polskich złotych. Dziś byłoby to pewnie ze cztery...
Ciekawostką jest, że nazwisko tego gościa figuruje na tytułowej stronie raportu pt. "Analiza dotycząca zasadności budowy i sposobu funkcjonowania hali sportowo-widowiskowej w Nowym Targu" z 15 grudnia 2021 roku. Za ten 60-stronicowy wywód miasto zapłaciło równowartość dobrego samochodu warszawskiej spółce Evolutio S.C., której próżno dziś szukać w Googlach... Tezy, zawarte w tym mało wartościowym elaboracie, z łatwością obaliliby nawet szeregowi nowotarscy radni po obu stronach sali obrad. Dalej drążyć nie będę...
W kontekście wymagań infrastrukturalnych podhalańskiego sportu, wylano już hektolitry tuszu do drukarek i łez na komisjach. Celowo nie używam określenia "nowotarskiego", gdyż sport jest naszą powinnością regionalną i niech wreszcie tzw. powiat też niech przejrzy na oczy. Jeśli cala aglomeracja podhalańska nie złączy swych wysiłków, za chwilę nie będziemy mieć ani hokeja ani piłki, a na mecze będziemy jeździć do Popradu albo Czarnego Dunajca.
Czy sport jest apolityczny? To pytanie dla socjologów, którzy zapewne widzą, co się dzieje na stadionach i wokół nich. Mam nadzieję, że w Królewskim Wolnym Mieście Nowy Targ sport łączy ludzi rządzących miastem i okolicą. Dowodem tego jest choćby obecność na trybunach i wsparcie poza nimi ze strony ludzi, którzy na sali obrad nie zawsze się ze sobą zgadzają w innych kwestiach.
Awans piłkarzy NKP "Podhale" został wywalczony dzięki ogromnej determinacji jego kierownictwa i zawodników i oczywiście pieniądzom miasta i sponsorów. Stało się to dopiero po morderczych barażach z renomowanymi klubami piłkarskim, a sukces okazał się faktem, kiedy większość rywali przygotowywała się już do nowego sezonu.
Stadion przy ul. Marszałka Piłsudskiego został zrewitalizowany 15 lat temu; wtedy może to było wystarczające - w ówczesnych realiach. Dziś niestety z każdego kąta wygląda niedostatek, przeważnie miejsca. Obiekt jest ładny i zadbany, a ludzie tam pracujący oddani swej robocie, która potrafi przeciągnąć się czasem do nocy. Ale murów się nie naciągnie, podobnie jak nie sposób naciągnąć wymogi licencyjne, co wymownie dał do zrozumienia przedstawiciel piłkarskiej centrali.
Inauguracyjnym meczem społeczność piłkarska Podhala żyła od wielu dni, toteż od rana w lipcową sobotę z niepokojem patrzono w niebo. Przełożony proboszcza sąsiedniej parafii nie był jednak łaskawy dla piłkarzy i tuż przed meczem zaczęło lać. Operatorzy transmisji dla TVP Sport mokli na wieży, przemyślnie skonstruowanej w jedynym możliwym do tego miejscu i koszach wynajętych podnośników. Strumienie wody siekły po otwartych trybunach na dzielnych kibiców, chroniących się pod parasolami, a po daszkach, dzień wcześniej zmontowanych boksów dla graczy rezerwowych, rzygały fontanny deszczówki z niewydolnych rynien.
Na słupach okalających stadion zabłysły skromne lampy, oświetlające w jesienne wieczory zajęcia piłkarskiej szkółki, teraz musiały wspomagać transmisję telewizyjną już w letnie południe. Ale po półgodzinie gry, wraz z grzmotem burzy stadion rozświetliły błyskawice i pierwsza drugoligowa jedynka na dociągającej swego żywota tablicy wyników. Lider "Szarotek" - Marcin Michota, zdobył pierwszego w drugoligowej historii klubu gola!
Burza nad stadionem trwała niemal do końca, ale po ostatnim gwizdku sędziego na wysłużonej tablicy zabłysła trójka i zaświeciło wszystkim (no, prawie wszystkim!) słońce. I chciało się wtedy krzyczeć jak Faust: - Trwaj chwilo, jesteś piękna! Ale jego ustami Goethe rzekł także: - Więcej światła!
W metafizycznym świecie nowotarskiego sportu nie trzeba zapisywać duszy diabłu, nie trzeba nadprzyrodzonych mocy. Należy tylko zebrać do kupy realne możliwości i przekuć je na to, co jest potrzebne od zaraz. Debiut sportowy i organizacyjny klubu oraz miasta wypadł godnie mimo przeciwności aury; o innych wspominał nie będę, co nie znaczy, że nie było uchybień. Ale co w Las Vegas itd...
Nowotarski Klub Piłkarski "Podhale" podziwia cała Polska, zdjęcie piłkarzy na tle Tatr budzi zachwyt mediów, sypią się gratulacje zewsząd, przychylnym okiem spoglądają sponsorzy, kibice setkami ciągną zatłoczonymi od ceprów w weekend ulicami na stadion.
Nie zaprzepaśćmy tego, bo o kolejną piękną chwilę może być trudno; wiedzą coś na ten temat przy ulicy Parkowej. Więcej światła!
Jacek Sowa


































































































