Generalny remont przeszła przeszło dwadzieścia lat temu. Miała być spacerowym sercem Nowego Targu, stała się parkowiskiem, nieprzejezdną pułapką i mało ciekawą wizytówką miasta.
Ostatnio ulica stała się bohaterką medialnych newsów w całym kraju i internetowych memów. Wszystko po tym jak jedna z latarni runęła, gdy oparł się o nią pijany przechodzień. Potężny słup spadł na przechodzącą kobietę i można mówić o cudzie, że nic poważnego jej się nie stało.Obraz urzędniczej niemocy
- Miał być deptak, reprezentacyjne miejsce, a mamy pozastawianą donicami uliczkę, gdzie ciężko przecisnąć się między zaparkowanymi samochodami. Kiedyś rozmawiałem z policjantem, który przyznał, że rzadko tu wjeżdżają patrole, bo potem trzeba nawracać, przeciskać się... To jest bez sensu - irytuje się przedsiębiorca z ul. Krzywej.
Donice od czasu remontu stały się nieodłącznym elementem ulicy. I nie mają one jedynie charakteru ozdobnego. Mają regulować to, co powinny wyegzekwować znaki zakazu ruchu - ustawione od ul. Kolejowej do ul. Królowej Jadwigi.
- To obraz urzędniczej niemocy, że jak nie da się wyegzekwować to najlepiej zamknąć. To tak jakbym w sklepie trzymał każdego klienta za rękę, bo mógłby coś ukraść - irytuje się przedsiębiorca.
Ślepa uliczka
Choć donice w założeniu miały powstrzymać kierowców przed nielegalnym parkowaniem, to pomysł wydaje się nietrafiony. Tym sposobem jedyny wjazd na Krzywą znajduje się od ul. Długiej i to tylko z jednego kierunku. Donice zagradzają wjazd od Ogrodowej, Mickiewicza i Królowej Jadwigi. Tymczasem, jak przekonuje nowotarżanin - skutecznie powinny to regulować służby, a mandaty powinny być wystarczającym środkiem do zapanowania nad panującym chaosem.
Choć nie wszyscy tak krytycznie oceniają pomysł.
- Jak zagrodzili wjazd to dużo mniej samochodów tu parkuje. To przecież ma być deptak. Jest spokojniej, a czasem policja wjedzie, wypisze parę mandatów i jest jeszcze mniej aut. Jeszcze tylko żeby te hulajnogi i rowery jeździły tu wolniej - przyznaje pani Beata z jednego ze sklepów przy Krzywej.
Ma być deptak czy ulica?
W planach miasta jest kolejna gruntowna przebudowa ulicy Krzywej. Jednak jaki będzie miała kształt - wciąż nie wiadomo. Pomysły są różne.
Burmistrz Grzegorz Watycha zapewnia, że prowadzona będzie szeroka debata na ten temat, a chodzi głównie o odcinek między ulicami Królowej Jadwigi a Długą.
- Trzeba podjąć decyzję czy nadal uważamy to za deptak, gdzie to piesi mają być głównym użytkownikiem tego ciągu. Kiedyś to miało racje bytu, gdy tędy wszyscy chodzili z dworca PKS do szkoły, urzędu, czy do pracy. A może - ponieważ wszyscy dojeżdżają samochodami, ten ruch pieszy nie jest wielki - deptak już nie jest potrzebny? - zastanawia się burmistrz.
Jak zauważa, wielu właścicieli sklepów w braku dojazdu upatruje nie tylko uciążliwości dla biznesu. Są przekonani, że bez zmotoryzowanych klientów nie da się prowadzić interesu.
Podobne narzekania słychać było też w Rynku, gdzie po rewitalizacji zlikwidowano olbrzymie parkingi. Również było słychać głosy niezadowolenia, że tamtejsze biznesy upadną. Tymczasem zmienił się ich charakter, pojawiły się nowe restauracje, znikają sklepy. Czy taka perspektywa rysuje się też dla Krzywej?
Burmistrz: Nie mam wyrobionej opinii
Wydaje się, że zamknięcie ulicy zda egzamin, jeśli ruch samochodowy zostanie ograniczony wyłącznie do dostaw towaru w godzinach wczesnorannych i wieczornych tak jak to jest na Kolejowej przed Rynkiem. Poza tym nie będzie dla nikogo możliwości parkowania.
- Kwestia jest otwarta, zbieram opinie. Jedni patrzą zero-jedynkowo - zrobić deptak, ograniczyć ruch donicami, a najlepszej przez środek rozebrać częściowo kostkę i zrobić pas zieleni. A może stwierdzimy, że ruch pieszy ograniczymy do chodników i umożliwimy przejazd samochodowy? - zastanawia się Grzegorz Watycha.
Pytamy więc, jakie zdanie ma burmistrz?
- Nie mam wyrobionej opinii. Nie zaobserwowałem jaka jest tendencja. Zdałbym się na głos większości, przychyliłbym się ku przeważającej liczbie głosów - za, czy przeciw - przyznaje.
W wielu miastach są deptaki wydzielone jak choćby na Jagiellońskiej w Nowym Sączu.
- Ale były tam też głosy podzielone i próbowano szukać kompromisu, widząc jak wiele sklepów upuszczało centrum miasta. A my tu mamy pewien kompromis, że częściowo ruch jest dopuszczony, czy w pewien sposób tolerowany i dzięki temu ten biznes tam funkcjonuje - tłumaczy burmistrz Nowego Targu.
Krzywa dla rowerzystów?
Kilka lat temu pojawiła się koncepcja poprowadzenia ścieżki rowerowej od strony osiedli, Dekady i MCK-u. Dalej miałaby przejść wzdłuż ulicy Krzywej na wysokości os. Topolowego i później deptakiem w stronę Rynku. Na razie skończyło się na koncepcji.
- Myślę, że uda nam się ten projekt sfinalizować, co pozwoliłoby bardziej kompleksowo spojrzeć na problem. Na odcinku wzdłuż Topolowego zrobić ruch jednokierunkowy od strony Alei, zamiast chodnika - zatokę postojową, a dalej przez zieleniec poprowadzić ścieżkę pieszo-rowerową. Takie połączenie myślę, że skłoniłoby do częstszego korzystania z roweru. Dla mnie to koncepcja bliższa, ale musi się skonfrontować z tym czego oczekują tamtejsi przedsiębiorcy - przyznaje Grzegorz Watycha.
A gdyby tak już dziś odsunąć donice, otworzyć drogi i po prostu zacząć egzekwować znaki zakazu?
- To kompetencje policji. Ale jeśli już kogoś wpuścimy to powinien mieć możliwość przejazdu, a nie musieć nawracać - zauważa burmistrz.
A może woonerf jak w Holandii?
Jak przekonuje radny Maciej Tokarz dobrym rozwiązaniem mogą być holenderskie woonerfy. To rodzaj ulicy z uspokojonym ruchem, gdzie priorytet mają piesi i rowerzyści. Woonerf łączy funkcje ulicy, deptaku, parkingu i miejsca spotkań mieszkańców. Podstawą jest tu rezygnacja z tradycyjnego podziału przestrzeni między jezdnię i chodniki oraz zastosowanie elementów małej architektury, co zniechęca kierowców do ruchu tranzytowego.
Polskimi przykładami zastosowania woonerfów są między innymi ulice w Łodzi, gdzie takie rozwiązania sprawdzają się od lat.
A jak mógłby wyglądać nowotarski woonerf?
- Ja bym zrobił jeden kierunek od Kolejowej do Królowej Jadwigi i wtedy można by otworzyć ul. Mickiewicza, która przestałaby być ślepa. Można by także tam zrobić jeden kierunek i zatoczki postojowe, bo jest tam wielki problem. Z Krzywej można by też zjechać w Ogrodową - w kierunku Kazimierza Wielkiego.
Zdaniem radnego miejsce dla samochodów nie powinno być większe niż 1/4 szerokości ulicy.
Rewitalizacja? W planach
Wciąż jednak nie wiadomo, kiedy przebudowa ulicy Krzywej miałaby się rozpocząć, ani jaki kształt ostatecznie przybierze.
A jaka jest Wasza opinia? Otworzyć krzywą dla samochodów czy zrobić deptak z prawdziwego zdarzenia? Czekamy na Wasze komentarze.
Józef Figura
















