Warta kilka milionów złotych linia sortownicza odpadów od lat stoi nieużywana w hali na terenie byłego składowiska na Zoniówce w Zakopanem. Choć pojawił się inwestor gotowy natychmiast wznowić jej pracę, władze miasta mówią stanowcze "nie" - obawiając się sprzeciwu mieszkańców.
Linia sortownicza, o której mowa, znajduje się w zamkniętym przed laty zakładzie składowiska odpadów. Hala, w której stoi, została wybudowana już po ustawieniu urządzenia, co oznacza, że ewentualny demontaż będzie wymagał rozbiórki części budynku. Dodatkowo, po kilkunastu latach przestoju nie ma pewności, w jakim stanie technicznym jest sprzęt.Mimo to miasto liczy na jej sprzedaż w przetargu. Warunek: nowy właściciel na własny koszt musi ją zdemontować i wywieźć.Jest chętny, ale... chce zostać na miejscu
Przedsiębiorca Stanisław Strama od dłuższego czasu zabiega o możliwość dzierżawy nie tylko maszyny, ale też całej hali i części terenu. Chce uruchomić w niej ponownie sortownię, w której przetwarzane byłyby papier, plastik, szkło i odpady budowlane - bez frakcji zmieszanej.
W piśmie do władz miasta argumentuje, że lokalne sortowanie pozwoliłoby obniżyć koszty gospodarki odpadami, zwiększyć poziom recyklingu i stworzyć nowe miejsca pracy.
- To dobry pomysł dla rozwoju Zakopanego. Miasto zyskałoby stały dochód z dzierżawy, a ceny odpadów mogłyby się ustabilizować - podkreśla Strama.
Co więcej odpady nie byłyby składowane, a po odseparowaniu różnych gatunków odpadów byłyby wywożone.
Sprzeciw burmistrza i radnych
Burmistrz Łukasz Filipowicz przyznaje, że technicznie możliwa byłaby zarówno sprzedaż, jak i dzierżawa maszyny. Problem w tym, że teren Zoniówki ma burzliwą historię - to tam działało składowisko odpadów, zamknięte wcześniej niż planowano, głównie pod naciskiem protestujących mieszkańców.
- Uruchomienie sortowni w tym miejscu wywołałoby ogromny opór społeczny. W ostatnich latach powstało tam wiele domów i pensjonatów. Musimy brać pod uwagę głos mieszkańców, którzy jasno mówią, że nie chcą takiej działalności w sąsiedztwie - podkreśla burmistrz.
Co dalej z linią sortowniczą?
Ogłoszenie sprzedaży linii sortowniczej cały czas jest aktualne, a włodarze Zakopanego czekają na oferty, których nie ma. Władze Zakopanego chcą uniknąć złomowania sprzętu, ale jeśli przez dłuższy czas nie znajdzie się nabywca, taki scenariusz stanie się realny.
- Szkoda byłoby pociąć na złom maszynę w dobrym stanie technicznym, ale bez składowiska odpadów w mieście nie mamy dla niej zastosowania - dodaje Filipowicz.
Z Zakopanem działa Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów - tzw. ?wyspa ekologiczna". Jak zaznacza burmistrz Zakopanego urządzenie jest jednak zbyt duże, aby mogło być wykorzystane w tym miejscu.
em/r



