ZAKOPANE. Na górnej Równi Krupowej zamiast bicia rekordu liczyła się radość i energia. Taniec zbójnicki - tradycyjnie męski - tym razem połączył wszystkich: górali, turystów, kobiety i dzieci. A finałowa rywalizacja młodych tancerzy porwała publiczność.
W piątkowe popołudnie serce Zakopanego biło w rytm skrzypiec i basów. Na murawie Równi Krupowej zgromadzili się mieszkańcy i turyści, by spróbować swoich sił w tańcu, który od pokoleń jest symbolem góralskiej siły i zwinności - zbójnickim.Tym razem zasady były inne. Organizatorzy postanowili otworzyć taniec dla wszystkich, bez względu na płeć czy pochodzenie. Do wspólnej zabawy włączyły się więc panie w kolorowych spódnicach, dziewczynki w góralskich chustkach, a także turyści - "cepry", chętnie stawiający pierwsze, nie zawsze pewne kroki.Do "zbója" poprowadzili zgromadzonych tancerze z zespołów *Mali Hamernicy*, *Mali Skrzypnianie* i *Klimki*, ucząc kolejnych figur i zachęcając do skocznych obrotów. Choć rekordu liczby uczestników tym razem nie ustanowiono, atmosfera była gorąca - dzieci i młodzież nie chciały schodzić z parkietu, a publiczność dopingowała wszystkich, którzy odważyli się stanąć w kręgu.
Na zakończenie zbójnickiego, podczas tańca hajduka, dwóch młodych górali stanęło do tanecznego pojedynku. Ich długie, pełne werwy i precyzji popisy wywołały gromkie brawa widzów, którzy otoczyli parkiet w zwartym kręgu. Góralska kapela zagrzewała do rywalizacji, a każdy kolejny zwrot i przysiad spotykał się z okrzykami zachwytu.
Po emocjonującym finale kapela zagrała jeszcze polkę, do której ruszyli wszyscy - od doświadczonych tancerzy po najmłodszych uczestników. To była prawdziwa lekcja góralskiego temperamentu i gościnności, wpisująca się w barwny program 56. Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich.
em, zdj. Marcin Szkodziński



















