NOWY TARG. W rok po imprezie radny Maciej Tokarz dopytuje o winnych - przytaczając paragrafy, ilość grożących lat więzienia, a w końcu - pyta, czy zostanie zapewnione bezpieczeństwo w tym roku. Tylko o co mu chodzi gdy pisze o "bardzo szybkich - zmodyfikowanych technicznie traktorach"?
Przypomnijmy, że przed rokiem Traktoriada po raz pierwszy zagościła w Nowym Targu. Wcześniej impreza organizowana przez Marcina Obałka, który sam starym ursusem przemierzał kontynenty - odbywała się w Bystrej Podhalańskiej. Przyciągała licznych traktorzystów jak i publiczność. Tyle, że plac w centrum wsi coraz częściej nie mógł pomieścić wszystkich zainteresowanych. Stąd Marcin Obałek zaczął poszukiwania alternatywnego miejsca. Wybór padł na Nowy Targ, gdzie impreza była połączona z międzynarodową wideokonferencją gospodarczą poświęconą ekspansji polskich produktów branży rolniczej na rynki w Ameryce Południowej i Afryce.Donos za sukces
Powodzenie imprezy zaskoczyło samych organizatorów. I choć nikomu nie stała się krzywda, wszystko było doskonale zorganizowane i przebiegło zgodnie z planami - na imprezie pojawiła się Policja. Ktoś doniósł, że liczba kibiców znacznie przekracza tysiąc, więc to impreza masowa i jako taka powinna mieć odpowiednie zabezpieczenia.
Policjanci przyjechali, sprawdzili. Po rozmowie z organizatorami znaleźli kompromisowe wyjście. Na miejsce przyjechała obowiązkowa w takim przypadku karetka, wóz strażacki i dodatkowi ochroniarze. Z programu wypadła za to zaplanowana na zakończenie dyskoteka.
Traktorowy Armagedon?
Rok po wydarzeniu, radny Maciej Tokarz przedstawia wręcz katastroficzny obraz wydarzenia.
"Na imprezie ścigały się bardzo szybkie - zmodyfikowane technicznie traktory, dochodziło do bardzo niebezpiecznych sytuacji, istniało realne zagrożenie wypadkiem z udziałem publiczności lub zapaleniem się eksploatowanych w sposób ekstremalnie maszyn rolniczych" - pisze radny w interpelacji do burmistrza.
Kto był ten widział, że owe "ekstremalne" maszyny to najczęściej typowe "ciapki" czyli stare ursusy odpięte wprost od pługa, zetory czy inne maszyny spotykane w podhalańskich zagrodach. Była też kategoria ciągników większych, ale i ona obejmowała typowe traktory użytkowane w polu. Jedyna kategoria "modyfikowana" to stare SAM-y czyli ciągniki własnej roboty. Ale te powstawały nie tyle z myślą o ściganiu, co raczej pomocy w kidaniu gnoju po polu.
Pozbawienie wolności do lat ośmiu
Mimo to radny w skierowanej do burmistrza interpelacji dopytuje na jakim etapie jest prowadzone przez Policję dochodzenie, a także dlaczego burmistrz dopuścił "do sytuacji, że współorganizowana przez Urząd Miasta impreza odbyła się bez wymaganego prawem zezwolenia, co spowodowało narażenie uczestników imprezy na niebezpieczeństwo i stanowiło bardzo poważne przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 8."
Radny dopytuje także, czy zostaną spełnione warunki podczas mającej odbyć się we wrześniu drugiej edycji Traktoriady.
Nie na tym polega nasza zabawa
Marcin Obałek, pytany przez nas podkreśla, że impreza w Nowym Targu odbędzie się w tym roku zgodnie z planem 13 września, a przygotowana do niej idą pełną parą.
- Wszystkie uzgodnienia mamy już za sobą, będzie to impreza masowa, jest zgłoszenie, mamy potwierdzenie z urzędu. Przewidujemy, że wystartuje podobnie jak przed rokiem około 40 maszyn, w każdej kategorii po 10. I nie będą to żadne "podrasowane" traktory. Na tym polega nasza zabawa, że ścigają się tu zwykli rolnicy na zwykłych traktorach, którymi na co dzień pracują w polu - podkreśla organizator Traktoriady.
Sprawy nie było
A odpowiadając na interpelacje radnego burmistrz Grzegorz Watycha zaznacza, że "zgodnie z umową, to Stowarzyszenie "Czysty Świat" Akademia Podróżowania Trzy Żywioły odpowiadało za uzyskanie wszelkich zgód i pozwoleń. Wydarzenie po raz pierwszy odbywało się w Nowym Targu i było oszacowane zainteresowanie lokalnej publiczności do 1000 osób."
Jak zauważa, Policja już po otrzymaniu z urzędu dokumentów dotyczących przebiegu imprezy "nie podjęła dalszych czynności w sprawie".
Józef Figura





