We wtorek wieczorem publiczność Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich miała okazję podziwiać trzy niezwykle różnorodne oblicza kultury ludowej w pierwszym bloku przesłuchań. Na scenie pojawiły się zespoły z Węgier, Włoch oraz Zakopanego, które w barwny sposób opowiedziały o swoich tradycjach i historii. To jednak nie był koniec wieczoru z góralskim folklorem.
Drugi dzień przesłuchań konkursowych 56. Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich rozpoczął się punktualnie o godz. 17. W programie znalazły się koncerty trzech zespołów: Vidróczki Folkdance Group z Węgier, A Lanterna z Sycylii oraz zakopiańskich Klimków. Publiczność mogła odbyć wyjątkową podróż przez folklor Karpat, włoskiego południa i Podhala.Węgierska energia i cygański ogieńJako pierwsi na scenie wystąpili członkowie "Vidróczki Folkdance Group" z miasta Gyöngyös. Zespół, który powstał w 1962 roku, od dekad jest filarem lokalnej kultury, a jego choreografie przygotowywali najwybitniejsi węgierscy mistrzowie tańca. W Zakopanem artyści zaprezentowali bogaty program oparty na tradycjach regionu, w tym taniec ze świecami z Nagyréde, dziewczęcy taniec w kręgu z Gyöngyöspata, a także żywiołowe tańce cygańskie. Publiczność nagrodziła zespół gorącymi brawami, doceniając zarówno energię tancerzy, jak i autentyczność prezentowanych form.
Sycylijska tarantella i pieśni pełne poezji
Z kolei włoski zespół "A Lanterna" przeniósł widzów na słoneczną Sycylię. Grupa z Licaty, założona w 1989 roku, przyjechała do Zakopanego z repertuarem pełnym tańców charakterystycznych dla południa Włoch. Na scenie zabrzmiały dźwięki "friscalettu" i tamburynów, towarzyszące tarantelli, polce czy kontredansowi. Kolorowe, haftowane stroje artystów dopełniły całości, nadając występowi wyjątkowej atmosfery.
Na zakończenie pierwszej części przesłuchań wtorkowego koncertu wystąpił zespół ?Klimki", który po raz pierwszy od lat 90. ponownie stanął w konkursowe szranki MFFZG. Założona w 1952 roku grupa, od dekad związana ze Związkiem Podhalan, zaprezentowała program ukazujący codzienność górali na Podhalu. Akcja rozgrywała się w boisku - miejscu, gdzie gazda przechowywał sprzęty gospodarskie. Na scenie nie zabrakło scenek religijnych, elementów pracy w gospodarstwie, bójki chłopców, a także wątku miłosnego, zakończonego symbolicznym wyproszeniem zalotnika z siana przez ojca dziewczyny. Autentyczny śpiew, taniec i żywy dialog w gwarze podhalańskiej przywołały atmosferę dawnych czasów.
em/s























































































