Takie działki są dwie, a Stanisław Waksmundzki przekonuje, że będzie na nich... sadził borówkę amerykańską.
Czorsztyn, nieopodal niewielkiego kościoła ciągnie się gruntowa droga - ulica Ku Helenie. Tu znajdują się dwie działki z widokiem na Jezioro Czorsztyńskie i ciągnący się za nim łańcuch Tatr. Każda z parcel ma około 10 arów powierzchni, obydwie mają przeznaczenie mieszkaniowo - usługowe. I obydwie od lat leżą odłogiem. Radny kontra gmina - kto kogo ubiegnie?
W grudniu do starostwa trafił wniosek gminy Czorsztyn o ustanowienie jej jako użytkownika. To dawałoby prawo do rozpoczęcia procesu o zasiedzenie nieruchomości. Mieszkańcy przekonują, że widzieliby tu jakiś obiekt użyteczności publicznej jak choćby plac zabaw dla dzieci czy świetlica.
Tymczasem w lipcu, jeszcze zanim starostwo rozpatrzyło wniosek wójt Czorsztyna - wpłynął podobny wniosek. Tyle, że tym razem stoi za nim powiatowy radny PiS Stanisław Waksmundzki ze swoim synem Rafałem. Można powiedzieć, że treść wniosku jest podobna tyle, że w tym przypadku użytkownikiem mieliby być Waksmundzcy, właściciele okazałego pobliskiego hotelu Eco Active Resort Pieniny, w którym nocleg kosztuje blisko 400 zł. Wartość hotelu radny wycenił w swoim oświadczeniu majątkowym na ponad 10 mln zł, a swoje roczne dochody z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej na 750 tys. zł.
Pytam go: z jakiej racji?
Wiadomość o powiatowym radnym, który chce przejąć działki wyceniane na blisko 1 mln zł każda, zelektryzowała mieszkańców. Zaapelowali oni także do nas o pomoc.
Z kilkunastoosobową grupą spotykamy się na miejscu.
- Ta działka przed wojną była sprzedana przez rodzinę Drohojowskich. Tu miała powstać druga Szczawnica. Były wytyczone drogi, działki, parę domów z tamtego okresu jeszcze stoi. Ale przyszła wojna, część działek znalazło właściciela. A pozostałe użytkowali ludzie miejscowi - kosili, grabili, krowy paśli - wspomina Wanda Knurowska.
W czwartek, 14 sierpnia pani Wanda zauważyła jak na działkę zajechał samochód z napisem "Ogrodzenia". Po chwili przyjechał właściciel hotelu.
- Pytam go z jakiej racji on to robi, a on mówi, że to jego od 2018 roku. Wtedy myśmy nawet nie wiedzieli, że ktoś taki jak Stanisław Waksmundzki istnieje! Potem mówił, że jest następcą prawnym Fabloku. To fabryka, która kiedyś kupiła od Drohojowskich plac, potem upadła, ktoś to kupił. Ale pana Waksmundzkiego dotąd tu nigdy nie widzieliśmy - podkreśla.
Mamy 116 świadków
Mieszkańcy wezwali policję, urzędników z gminy, jeszcze zanim pracownicy postawili wszystkie słupki. Po interwencji wszyscy się rozeszli, by ze zdziwieniem 16 sierpnia rano zauważyć, że płot został dokończony.
- Chcieliśmy, by gmina zasiedziała te działki dla nas jako mieszkańców. Co teraz? Czekamy, nie możemy nic zrobić, nie rozbierzemy mu tego płotu, bo on tylko czeka na to by nas oskarżyć o zniszczenie mienia - przyznaje Magdalena Bochnak, gminna radna z Czorsztyna. - On tego nigdy nie używał, nikt go nie widział. Nikt z Czorsztyna nie wyciągnął ręki po te działki, choć pewnie też by mogli, ale wszyscy chcą, by to zostało dla wsi. Mamy 116 świadków, którzy podpisali się pod pismem, że pan Waksmundzki tych działek nie użytkował - zapewnia.
Jak twierdzą mieszkańcy, budowa zapory i zbiornika wodnego nie spowodowały żadnych rekompensat dla wsi za zalane tereny.
- Jezioro zalali, żadnej działki nie dali nam w zamian ani pod remizę, ani pod kościół czy plac zabaw. Na początku to nie było to takie atrakcyjne, ale teraz jak się pojawiła ścieżka rowerowa i turyści to różni biznesmeni zaczęli się działkami interesować - zauważa Wanda Knurowska.
Co do praw do działek wątpliwości nie ma gminna radna.
- Pan Waksmundzki zagarnął nieswój teren. To, że nie ma księgi wieczystej to nie znaczy, że można zająć działkę. Tak działa radny jest powiatowy? I jak to wygląda? - zastanawia się Magdalena Bochnak zauważając, że radny jest przewodniczącym Komisji Porządku Publicznego i Bezpieczeństwa Obywateli.
Borówka amerykańska na milionowej działce
Jednak Stanisław Waksmundzki przekonuje, że gmina nigdy nie użytkowała tych działek. I przedstawia swój ciąg logiczny zdarzeń, według którego on kupując hotel należący do Fabloku, jest również "prawnym następcą" firmy. A ponieważ to ona niegdyś miała użytkować te działki, to w konsekwencji on stał się ich użytkownikiem.
- Myśmy kupili to, co można było aktem notarialnym zawrzeć, ale ksiąg wieczystych tu nie ma. A wpisany w starostwie wciąż jest Fablok, a my to użytkujemy od 2023 roku - podkreśla zarzekając się, że gmina nigdy tego nie kosiła tylko on.
Jeszcze bardziej zaskakujące są plany jakie ma mieć biznesmen wobec działek wartych po milionie złotych każda.
- Będzie tu rosła borówka amerykańska, będą mogły tam chodzić dzieci, goście hotelowi i uzbierać sobie, ile chcą. I takie zamiary miał Fablok, to miało być miejsce użytkowe - przekonuje.
"To gmina chciała to po cichu załatwić"
- I mówi Pan, że działka o wartości miliona z widokiem na jezioro i Tatry będzie plantacją borówki amerykańskiej? - dopytujemy z niedowierzaniem.
A współwłaściciel hotelu i sąsiedniej działki Rafał Waksmundzki, syn radnego, przedstawia odmienną wersję wydarzeń.
- To gmina chciała to po cichu załatwić, więc my ich postanowiliśmy uprzedzić i ogrodziliśmy to, a zlecenie było wystawione na moja osobę - syna Stanisława Waksmundzkiego, Rafała - podkreśla.
Waksmundzcy przekonują, że sprawa trafi do sądu, ale nie tylko ta dotycząca użytkowania działki. Straszą przy tym pozwami wobec osób, które nagłośniły sprawę, w tym także mediów.
" Starostwo nie wywiązało się z ustawowych terminów"
Grzegorz Szerszeń, zastępca wójta Czorsztyna podkreśla, że w ewidencji nieruchomości stan prawny jest nieuregulowany, a z zeznań mieszkańców wynika, że działka była użytkowana przez gminę, sołtysi uzgadniali kto ma ją kosić, wykorzystywana była też na ćwiczenia OSP. Stąd gmina ma prawo uregulować stan prawny na swoją korzyść.
- W grudniu złożyliśmy wniosek o ujawnienie wpisu w ewidencji gruntów, że gmina jest posiadaczem tych działek. Nie wiemy z jakich powodów starostwo nie wywiązało się z ustawowych terminów i do tej pory postanowienia nie wydało. Złożyliśmy zażalenie na działalność starosty w tym zakresie. Myślimy, że w najbliższym czasie podejmie działania, by rozstrzygnąć kto będzie wpisany do ewidencji gruntów - podsumowuje zastępca wójt Czorsztyna.
Sam wpis jednak nie otworzy drogi do ustalenia prawa własności. Starając się o zasiedzenie w dobrej wierze trzeba dowieść posiadanie jej przez co najmniej 20 lat. Gmina będzie musiała udowodnić to przed sądem.
"Jak ktoś kupuje jedną nieruchomość to nie przejmuje całego majątku"
- Nie jest tajemnicą, że Pan Waksmundzki nie pochodzi z Czorsztyna i nie mógł użytkować tej działki przez tak długi czas. Złożyliśmy do sądu wiosek o ochronę stanu posiadania i myślimy, że do tygodnia takie postanowienie zapadnie. To sprawa kontrowersyjna, działek o nieuregulowanym stanie prawnym jest sporo, niemniej takich działań, że ktoś wchodzi i ogradza coś, nawet jeśli to użytkuje dwa, trzy, czy cztery lata - rzadko się słyszy - dodaje Grzegorz Szerszeń.
A na tłumaczenia, że skoro Fablok miał użytkować działkę to jej użytkownikiem są Waksmundzcy, wice wójt ma swój argument: - Jeśli się od kogoś kupuje jedną nieruchomość, to nie przejmuje się jego całego majątku - podkreśla.
Jest jeszcze wątek wskazujący na gminę jako możliwego właściciela działki. Okazuje się bowiem, że jedna z osób fizycznych, która w starych księgach wieczystych wykazana była jako współwłaściciel, przepisała niegdyś swój majątek na gminę. I także na tej podstawie gmina chce dochodzić swych praw do spornych działek.
Starostwo nie rozstrzyga o prawie do nieruchomości
O informacje w sprawie spornych działek w Czorsztynie zwróciliśmy się także do starostwa powiatowego. Bartłomiej Garbacz, sekretarz powiatu nowotarskiego podkreśla, że starostwo jako "organ prowadzący ewidencję gruntów nie rozstrzyga o przysługującym prawie do nieruchomości, lecz rejestruje wyłącznie ustalony przez siebie stan faktyczny".
Wpis jest więc jedynie rodzajem ewidencji, potwierdzeniem urzędowym służącym jedynie do wskazania osoby aktualnie zarządzającej nieruchomością o nieustalonym stanie prawnym. W przypadku sporu jedynie sąd powszechny może ustalić władającego.
Gdzie dwóch się bije...
Tymczasem okazuje się, że w sprawie działek odezwali się także spadkobiercy rodziny Drohojowskich, którzy także mieli zgłosić swoje prawa do tych działek.
Czy znów okaże się, że tam, gdzie dwóch się bije trzeci skorzysta?
Józef Figura


