Widmo braku wody coraz mocniej doskwiera mieszkańcom. A jakie są pomysły na rozwiązanie problemu?
- Jak wyglądają postępy w poszukiwaniu wody pitnej, bo susza jest znaczna - dopytywał Stanisław Trybuła podczas dzisiejszej sesji rady gminy w Spytkowicach.Jak przekonuje wójt Bartosz Leksander, w wakacje udało się ściągnąć hydrologa, który zajmuje się obserwacją tego typu anomalii. - Będziemy się zastanawiać nad propozycją zrobienia pomiarów, by sprawdzić jaki jest potencjał naszego źródła. Jak będziemy mieli konkretne dane to będziemy mogli mówić o systemie zaopatrzenia i jego rozbudowie.
Tymczasem gmina zleciła opracowanie dokumentacji na budowę zbiornika na wodę, by zwiększyć jej zapas. Gdy komuś zabraknie wody w studni to można będzie mu ją dowieźć z tego miejsca. Jeśli dokumentacja pojawi się w tym roku, to trzeba będzie poszukać środków na sfinansowanie zadania. Jednak prawdopodobnie mogą być konieczne jeszcze uzgodnienia z Wodami Polskimi, a to może wydłużyć cały proces.
- Ten rok był wyjątkowy - nie było zimy, pokrywy śnieżnej, wód gruntowych, deszcze były na tyle niewystarczające, że większość naszych potoków wyschła. Działamy, przygotowujemy dokumentację, ale to wymaga czasu. Pobór wody z cieku, lokalizacja ujęcia to formalnie bardzo czasochłonna procedura, ale te działania już się dzieją - zauważa wójt.
Jednak także w tym temacie nie ma optymistycznych wiadomości. - W górskich terenach to bardzo trudny temat. Tu spadek terenu jest duży, więc nie jesteśmy w stanie zatrzymać większego spiętrzenia wody. Są takie programy, ale one sprawdzają się tam, gdzie można niedużą zaporą zatrzymać dużą ilość wody - wyjaśnia Bartosz Leksander
fi/



