To było już drugie podejście do uchwały otwierającej możliwość stworzenia spółdzielni energetycznej w Czarnym Dunajcu. I choć wydało się, że sprawa jest już przedyskutowana, to emocji na sali obrad znów nie zabrakło.
Głównym zadaniem spółdzielni energetycznej ma być wspólne zarzadzanie prądem pozyskanym z Odnawialnych Źródeł Energii. Jej członkami - założycielami mają być czarnodunajecki urząd, centrum kultury i przychodnia, gdyż na tych budynkach publicznych znajdują się instalacje fotowoltaiczne. Dzięki spółdzielni pozyskana energia ma być rozliczana na korzystnych warunkach podobnie jak to miało miejsce przed zmianami sprzed kilku lat. Nadmiar energii oddawanej do sieci w słoneczne dni można będzie odzyskać w porze mniej korzystnej.Wielkich farm nie będzie
I choć radni przez blisko trzy godziny dyskutowali o tym na komisji, pytania wróciły podczas transmitowanej online sesji.
Radny Bartłomiej Bukowski zaproponował, by jeśli nie do samej uchwały to przynajmniej w jej uzasadnieniu dodać zapis, że miasto w spółdzielni nigdy nie będzie mieć mniej niż 51% udziałów. Dodał też drugi wniosek, by tylko mieszkańcy byli brani pod uwagę, jeśli będą chcieli wejść do spółdzielni.
- To wnioski oczywiste, w pełni się zgadzamy i zostaną uwzględnione. Polityka spółdzielni będzie szła w tym kierunku, by zachować kontrolę - podkreślił wiceburmistrz Michał Jarończyk.
Burmistrz Marcin Ratułowski dodał do tego, że nikt nie chce, by tu wchodziły podmioty zewnętrzne. W przyszłości mieszkańcy będą mogli też zakładać własne spółdzielnie.
- By rozwiać wątpliwości - udziałowcami mogą być spółki i mogą założyć swoją nową instalację OZE. Ale muszą przejść przez wszystkie procedury, które uchwalaliśmy zgodne ze studium - dopytywał radny Piotr Duraj.
Przypomnijmy, że przed rokiem w Czarnym Dunajcu trwały burzliwe dyskusje nad pomysłem budowy ogromnej farmy fotowoltaicznej w Cichem w pobliżu ścieżki rowerowej. Radni ostatecznie zablokowali pomysł przyjmując zapis blokujący możliwość stawiania farm na terenach rolnych. Muszą to być wyłącznie działki budowlane.
- I ten zapis jest nadal w mocy. Każdy przedsiębiorca chcąc budować farmę na terenie rolnym musiałby się zwrócić do gminy o zmianę planu zagospodarowania, bo on tego nie dopuszcza. Wprowadzając spółdzielnię nie obchodzimy żadnych przepisów - podkreślał burmistrz.
Ile będzie kosztował prezes?
Paweł Dziubek dopytywał czy zmniejszenie kosztów energii dla spółdzielni nie spowoduje wzrostu kosztów prądu dla zwykłych mieszkańców.
- Przecież Tauron musi utrzymać linię, pracowników i wszystkie koszty spadną na mieszkańców - dopytywał.
Jednak burmistrz podkreślał, że to niemożliwe, gdyż taryfa spółek energetycznych takich jak Tauron jest zatwierdzana urzędowo i dotyczy całego kraju.
Radny dopytywał więc o koszty mającej powstać spółdzielni.
- Przecież będzie prezes, zarząd, rada nadzorcza to są koszty! Macie wyliczone jak będziecie to finansować? - zastanawiał się Paweł Dziubek.
Michał Jarończyk przekonywał, że koszty związane z funkcjonowaniem spółdzielni nie powinny przekroczyć 100 tys. zł w pierwszym roku jej funkcjonowania, na tym samym poziomie powinien być zysk jaki wygeneruje. W kolejne lata zysk ma znacznie przekroczyć koszty przynosząc realne oszczędności. Pieniądze, które trafiałyby na koszty energii można będzie więc wykorzystać na inne inwestycje w gminie.
- A jeśli chodzi o sam zarząd to musimy zatrudnić 2-3 profesjonalistów, bo trzeba się na tym znać. Miesięczny koszt to 3-4 tys. zł brutto - to powinno wystarczyć - dodał podkreślając, że chodzi o zatrudnienie na ułamek etatu, bo nie będzie większej potrzeby.
"Znów się będzie pan środkowymi palcami zasłaniał?"
- GS padł nasz majątek stał się czyjś, został rozprzedany, tego się boję, bo to odrębna jednostka. My nie będziemy mieć żadnego wpływu. Jeśli się trafią niekompetentne osoby to jeszcze my jako spółka będziemy dopłacać do tego - snuł swoje wątpliwości Paweł Dziubek.
- Dywersyfikacja źródeł energii to kierunek działań rządu, który się nie zmienia. Chodzi o promowane i mobilizowanie gmin do inwestowanie w OZE. To kierunek nieodwracalny. Główna myśl jest taka, by energię z fotowoltaiki autokonsumować w stosunku 1:1 - podkreślił.
Gdy podczas dyskusji Paweł Dziubak zauważył, że burmistrz chce opuścić salę, więc natychmiast go zaatakował.
- Czego pan wychodzi? Jak się pan zachowuje? Potem będzie się pan środkowymi palcami zasłaniał - wykrzyczał z aluzją do wypowiedzi Ratułowskiego na poprzedniej sesji, która przytoczyliśmy w tytule naszej relacji: - Możecie być zadowoleni, bo pokazaliście mi środkowy palec - wypalił w stronę radnych opozycji burmistrz Czarnego Dunajca
Klubowy kolega Pawła Dziubka z PiS Sebastian Chowaniec przekonywał, że największym problemem związanym z tą uchwała jest brak rzetelnego przedstawienia i omówienia z radnymi.
- Sama spółdzielnia jest rozwiązaniem bardzo dobrym. Ale chciałbym nawiązać do sytuacji sprzed paru lat, gdy burmistrz obejmował urząd, gdy z radnym z Domagałą apelowaliśmy, by zakładać na naszych budynkach fotowoltaikę. Teraz na urzędzie mamy instalację 3 kW, co jest na poziomie kurnika, a nie dużego urzędu. Moglibyśmy tę energię wykorzystać - podkreślał, po czym Paweł Dziubek zawnioskował o przerwę.
"Nie jesteśmy tacy fałszywi i źli"
Po wznowieniu obrad Sebastian Chowaniec podkreślił, że od początku był sceptycznie nastawiony, ale nie do spółdzielni, która jest dobrym rozwiązaniem co o styl, podejście do radnych.
- Najpierw merytoryczna, robocza rozmowa, później głosowanie i to będzie formalność. Wszyscy jesteśmy tu źle postrzegani. Zdecydowaliśmy się dać duże wotum zaufania. Głosujemy "za" i mam nadzieję, że kolejny temat będzie inaczej procedowany - podkreślił radny.
Komentarza nie darował sobie także Paweł Dziubek.
- Jakbyśmy byli tacy fałszywi i źli, to popatrzcie, co się dzieje na sesji. Jakbyśmy byli przeciw, to co by było? Niepodjęta decyzja, uchwała! Chociaż zagłosuje "za" to nie wiem czy się będę cieszył z tego - dodał na zakończenie.
Ostatecznie głosowanie okazało się formalnością - radni przyjęli jednogłośnie uchwałę dotycząca stworzenia spółdzielni energetycznej.
Józef Figura


