A na scenicznych schodach razem ze mną przycupnęły: Honorata Mierzejewska-Mikosza, reżyserka, Iga Eckert, kompozytorka, Joanna Jaśko-Sroka, autorka scenografii i kostiumów oraz Ewa Paśko, dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Rabce-Zdroju.
Józef Figura, Podhale24: Do kogo naprawdę jest adresowany ten spektakl? Czy na pewno tylko dla dzieci?
Honorata Mierzejewska-Mikosza: - Jestem przekonana, że dla dzieci, ale dla mnie jako osoby dorosłej, także jako mamy dwójki dzieci, to też był bardzo ważny proces. Z emocjami mierzymy się na co dzień, więc myślę, że i dorośli skorzystają. Ale w głównej mierze spektakl kieruję do dzieci, które przychodzą z różnym ładunkiem, w różnym nastroju i mam nadzieję, że będzie to rezonowało w nich. I bardzo chciałabym nakłonić do rozmowy o emocjach, bo chyba za mało o nich rozmawiamy.- Stąd właśnie moje poprzednie pytanie, bo jako dorośli nie potrafimy rozmawiać o emocjach.
H M-M: Ale jak się od małego nauczymy, to łatwiej nam będzie w wieku dorosłym.
JF - A skąd taki pomysł, by zająć się tym tematem. Wiadomo, że problem jest poważny...
H M-M: - Trudno mi sobie przypomnieć, ale to nie pierwszy spektakl, który robię o emocjach. Mimo to za każdym razem odkrywam nowe rzeczy.
JF: - A z kim się o emocjach lepiej rozmawia, z dziećmi czy dorosłymi?
H M-M: - Moją domeną jest teatr kierowany do najmłodszego widza, więc na tym się skupiam.
JF - To może więcej o emocjach powie nam pedagog. Mamy z tym problem?
Ewa Paśko: - Myślę, że tak, szczególnie jako dorośli, bo często nie wyrażamy emocji, nie nazywamy ich, spychamy je gdzieś i one w nas buzują. Kiedyś, ktoś mądrze powiedział, że jedyna emocja zła, to ta niewyrażona. Pozostałe po prostu są. Mogą być przyjemne albo nie, ale nie ma w nich nic złego. A gdy ich nie wyrażamy to w nas się gromadzą i mogą prowadzić do bardzo wielu poważnych trudności.
JF: - Gdy chcieć wyrazić emocje w teatrze, to na pewno pomaga w tym scenografia. Trudno było wymyślić takie emocje?
Joanna Jaśko-Sroka: - Najważniejszym zadaniem było wymyślić "świat" dla opowieści. Myślałyśmy o różnych rzeczach, a skończyło się na walizkach, które konstruują scenografie i są takim rekwizytem, który aktorzy niosą ze sobą. Dla nas to był rodzaj bagażu doświadczeń, odczuć - w takiej formie staraliśmy się to zamknąć. Następnym elementem był wybór emocji. W jaki sposób je przedstawić, by było to bardzo atrakcyjne dla dzieci i dotyczyło tego o czym mówimy.
- I zapadało w pamięć jak choćby wyrzucanie z siebie złości...
J J_S: Tak, oczywiście! Na przykład kolory - niektóre się objawiły od razu, bo złość i zazdrość to takie mocne emocje i są identyfikowalne w ten sposób. Smutek to pewnie jest niebieski, ale na przykład trema? Tu już był problem, jakiego koloru szukać na zabarwienie tego odczucia.
- J J_S: - Tak, to może stąd. Pozwolę sobie powiedzieć też coś z niezbyt mojej, plastycznej działki: w spektaklu pokazujemy, że o jednej emocji możemy powiedzieć w ten sposób, a ktoś inny może ją nazwać ją zupełnie inaczej. I to jest też ciekawe, prawda? Nie wszyscy mają receptę i doskonały sposób nazywania.
H M-M: - Na przykładzie tej tremy, możemy zauważyć, że jednych ona mobilizuje i stawia do pionu, a innych osłabia. To bardzo ciekawe, a my w teatrze też przecież drżymy przed premierą.
- W trakcie spektaklu właściwie każdy z widzów może zauważyć i wybrać: o to moje emocje, często właśnie one mną targają... Muzykę też trzeba było odpowiednio dostosować do tych wszystkich uczuć?
Iga Eckert: - Tak, to było bardzo ciekawe wyzwanie jakie Honorata przede mną postawiła. Cieszę się, że do tej współpracy mnie nakłoniła. Zaczęłam od piosenek, tak było mi łatwiej, bo już były słowa, bo Honorata jest też autorką scenariusza. Łatwiej było już coś ponazywalnego zacząć malować muzyką. W trakcie tej pracy zaczęły się kolejne dźwięki pojawiać - aha, może smutek będzie taki, radość inna, a spokój zupełnie inny? Oczywiście filtruję to przez swoje doświadczenie, ale starałam się też o jakieś uniwersalne symbole muzyczne.
- Z buntem zapewne było najłatwiej
IE: - Fakt, to było dość szybkie. Na początku jak tworzyłam lubiłam jedne piosenki, a potem w trakcie pracy z aktorami polubiłam co innego. Gdy przychodzi żywy człowiek i po swojemu to wykonuje to też jest ważny moment wyrażenia tych emocji tylko wyśpiewanych, ale też odczuwanych.
JF: - W czasie próby generalnej po dzieciach widać było jak przeżywały, jak wykrzykiwały swoje reakcje, choć była ich garstka na widowni.
EP: - To prawda, ale ważne jest też, że dzieci przyjdą na spektakl z rodzicami. Wracając do pierwszego pytania: dla kogo jest ten spektakl, myślę, że to spektakl dla jednych i drugich. I powinien jednym i drugim dawać do myślenia. To ogromna siła przekazu. Tu wszystkie zmysły, kanały percepcji się włączają i myślę, że niejeden rodzic po tym spektaklu wyjdzie z pewnymi przemyśleniami jak reaguje wobec dziecka, wobec swoich emocji, jego emocji i będzie to ogromna wartość.
Emocje - co to takiego?
scenariusz i reżyseria: Honorata Mierzejewska-Mikosza
scenografia: Joanna Jaśko-Sroka
muzyka: Iga Eckert
obsada: Agnieszka Kwiatkowska, Ula Tylek-Jabczanik, Łukasz Łęcki, Bartłomiej Zdeb
premiera: 21 września 2025, godz. 15.
Józef Figura



