22.09.2025, 10:35 | czytano: 5251

Policja podała szczegóły niedzielnego wypadku w Bukowinie. Za kierownicą siedział 18-latek

zdj. KPP w Zakopanem
18-letni kierowca fiata seicento na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem, a następnie dachował. Był trzeźwy, kierowcy i pasażerce nic się nie stało, ale za swoje zachowanie odpowie teraz przed sądem.
Jak już informowaliśmy, w niedzielę około 3.00 nad ranem - w Bukowinie Tatrzańskiej przy ul. Długiej samochód osobowy wpadł w poślizg i dachował.
Z relacji świadków wynikało, że samochód osobowy wpadł w poślizg i dachował.

- We wskazane miejsce dyżurny policji natychmiast skierował patrol drogówki. Mundurowi na miejscu zastali 18-letniego kierującego oraz 17-letnią pasażerkę pojazdu. Okazało się, że pomimo groźnie wyglądającego zdarzenia drogowego wyszli z niego tylko z zadrapaniami. Młody kierowca był trzeźwy. Nie mniej jednak oboje trafili do szpitala w Nowym Targu na dalsze badania. Sprawa zostanie przekazana do sądu, który zadecyduje o dalszym losie młodego kierowcy - informuje rzecznik KPP w Zakopanem, asp. sztab. Roman Wieczorek.


s/
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
szofer22.09.2025, 20:06
Rozbite okrutnie, solidne stare seicento.Wystarczyły pasy bezpieczeństwa, wyszli cało.Teraz w nowych autkach poduszki by ich zabiły i inne systemy,,bezpieczeństwa,,.
Korektor22.09.2025, 17:56
Potok na którym jest ww.most nazywa się Odewsiański . Co nie zmienia faktu ,że autor tekstu ,,rtg? ma całkowitą rację .
Zadbana trzydziestka22.09.2025, 17:46
Zobacz ile metrów były ślady hamowania
rtg22.09.2025, 15:28
Ktoś ustawił ograniczenie na tym odcinku 70 km/godz. Jadąc z Górnej Bukowiny na mostku na Potoku Przedomiańskim jest obniżenie drogi a potem jest mały pagórek. Działa to jak skocznia narciarska. Auto pędzące z góry na tym fragmencie jest najpierw dociążane a potem na wierzchołku wzniesienia odciążane przez odbijające zawieszenie i traci przyczepność wchodząc w kolejny łuk drogi. Tak było w tym wypadku. Taka decyzja zarządcy drogi chyba podpada pod jakiś paragraf. Osobówka mieści się cała w obniżeniu na mostku, idąc z dołu można jej nie zauważyć. Odpowiednie przepisy określają jakie pomiary należy przeprowadzić. Ten co się podpisał pod decyzją ma chyba świadomość, że jak będzie śmiertelny wypadek to wszystkie papiery zostaną prześwietlone. Ten ostatni wypadek mógł się skończyć tragicznie, zarówno dla kierowcy i pasażera jaki dla pieszych, gdyby znajdowali się na poboczu.
Wczasowicz22.09.2025, 13:21
Jeśli się jedzie zgodnie z przepisami to o tej porze roku nie wypada się w poślizg. Nawet tam.
King of the Spisz22.09.2025, 10:53
Za co sąd? Wypadki się zdarzają był trzeźwy to mandat, punkty i tyle nie ma na co już marnować publicznych środków
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl