NOWY TARG. Katowanego psa i kilkadziesiąt chorych, wygłodniałych perskich kotów uratowali przedstawiciele organizacji prozwierzęcych wraz z nowotarskimi policjantami. Jak mówią, była to dla nich jedna z najtrudniejszych tego typu akcji w ostatnich miesiącach w kraju. Teraz konieczne są pieniądze na leczenie zwierząt.
Interwencja miała miejsce w poniedziałek, w domu jednorodzinnym przy ul. Kasprowicza, do którego weszli członkowie Fundacji "Pańska Łaska", Pogotowia dla Zwierząt z Warszawy oraz krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami wspólnie z nowotarskimi funkcjonariuszami. Bezpośrednią jej przyczyną był film, nagrany przez sąsiadów, na którym widać, jak właścicielka posesji katuje psa. Dzięki temu nagraniu oraz zeznaniom świadków o dobywającym się z domu odorze i podejrzeniom, że mogą tu być i inne zwierzęta, udało się uzyskać prokuratorskie zezwolenie na siłowe wejście i przeszukanie posesji, mimo czynnego oporu jego właścicielki. Zwierzęta przebywały w ciasnych, dusznych pomieszczeniach, bez dostępu do świeżego powietrza i wody, żyły w warunkach skrajnego zaniedbania, w brudzie, z oczyma pełnymi ropy, pokryte ranami i pchłami.
Oprócz 43 kotów, które - wraz z psem Hermesem - udało się właścicielce odebrać, znaleziono też kilka martwych zwierząt.
- Wszystkie koty wymagają intensywnego leczenia - mówi Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt. - Są w warszawskiej klinice weterynaryjnej, z której dokumentacja trafi do prokuratury. Uważam, że ten przypadek podpada pod znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem, za co grozi do 5 lat więzienia.
Policja - co potwierdza asp. szt. Łukasz Burek, rzecznik nowotarskiej KPP - prowadzi już postępowanie, natomiast prozwierzęce organizacje otworzyły dwie zbiórki na leczenie psa i kotów z ul. Kasprowicza.
Linki do zbiórek, pod którymi znajdują się również szczegółowe opisy poniedziałkowej interwencji - poniżej:
Piotr Dobosz
Zdjęcia: Archiwum Pogotowia dla Zwierząt














Sami prowadzą normalne życie, więc na pewno wiedzą, że to co dzieje się w ich domu rodzinnym, nie jest normalne...
Dlaczego nie zrobili nic do tej pory?
Dom nie popadł w ruinę w ciągu tygodnia ani miesiąca - to samo ze zwierzętami - czemu nie zareagowali?