Było uroczyście, miło i serdecznie, bo wraz z zakończeniem budowy szpitala wszystkim spadł kamień z serca. Dobiegła bowiem końca jedna z najtrudniejszych, ale jednocześnie najważniejszych inwestycji publicznych ostatnich lat w Rabce-Zdroju. Ale prezes placówki Witold Latusek nie gryzł się w język i wypomniał obecnym władzom państwa brak pomocy przy budowie.
Pomagali bowiem wszyscy - mieszkańcy, samorząd, sąsiednie gminy, władze województwa i wielu ludzi dobrej woli. Ale zabrakło pomocy ze strony rządu i władz centralnych. - Ostatnie wsparcie finansowe gminy i szpitala było w poprzedniej kadencji. Obecne władze wojewódzkie bardziej zajmuje obsadzanie dobrze opłacanych stanowisk niż wspieranie działań służących mieszkańcom - nie gryzł się w język jeszcze kilka dni przed otwarciem prezes Latusek. Na otwarciu szpitala pod remoncie tematowi braku pomocy ze strony państwa polskiego poświęcił kilka dobrych minut swojego przemówienia. Ale przez większość czasu jego przemówienia, przemówień zaproszonych gości i przez większą część uroczystości było miło i wzruszająco. Kolejni mówcy powtarzali słowa o odwadze za podjęcie się tak trudnego przedsięwzięcia, a burmistrz Leszek Świder i prezes szpitala, wyraźnie wzruszeni, mówili o chwilach zwątpienia, ale i radości, że udało się tą wielką inwestycję zakończyć.
Uroczystość rozpoczęła się pod szpitalem symbolicznym przecięciem wstęgi i poświęceniem budynku przez biskupa Janusza Mastalskiego, a potem wszyscy udali się na część oficjalno-rozrywkową do amfiteatru.
Odbudowa szpitala trwała dwa lata i kosztowała ponad 40 mln zł.
r/






























































































































































