Coraz częściej pojawiają się obawy o bezpieczeństwo mieszkańców Zakopanego w razie ewentualnego ataku z powietrza. W mieście nie ma schronów, a dostępne są jedynie tzw. miejsca schronienia - piwnice, garaże podziemne czy podziemia kościelne. Radni apelują o opracowanie jasnej strategii i poinformowanie mieszkańców, jak mają się zachować w sytuacji alarmowej.
Podczas ostatniej sesji Rady Miasta temat obrony cywilnej wywołał gorącą dyskusję. Radny Józef Figiel podkreślał, że mieszkańcy są coraz bardziej zdezorientowani. - Czy miasto ma opracowaną strategię jeśli chodzi o atak z powietrza, a mówię tu o schronach. To dotyczy mieszkańców, szkół, przedszkoli. Dużo się mówi i ludzie są zdezorientowani. Na razie drony latają niegroźne, ale nie wiemy co będzie za chwilę - mówił radny Figiel.Jak przyznaje burmistrz Łukasz Filipowicz, Zakopane - podobnie jak większość gmin w Polsce - nie dysponuje schronami.
- Schronu nie mamy, ale w takiej sytuacji jest większość gmin w Polsce. Pieniędzy na budowę nie mamy, bo to kwoty rzędu kilkunastu milionów złotych. Nawet jeżeli pieniądze dostaniemy, to wybudujemy schron na kilkadziesiąt, może kilkaset osób i kto będzie tam się chował? Według jakiego klucza? - pytał Łukasz Filipowicz.
Jednocześnie burmistrz zaznaczył, że w mieście istnieją miejsca, które w razie alarmu mogą pełnić rolę schronienia. - Każdy ma piwnicę. W deweloperkach i pensjonatach są garaże podziemne, miasto też je ma. Jedynie takie miejsca schronienia można udostępniać - mówił. Dodał, że wojewoda obiecał środki na obronę cywilną, a Zakopane ma otrzymać 1,3 mln zł.
Samorządowcy są zgodni, że konieczne jest stworzenie strategii i jasnych wytycznych, które pomogą mieszkańcom zachować się w razie realnego zagrożenia. Radny Figiel zaproponował, aby plan został ogłoszony w formie dostępnej dla wszystkich - np. w lokalnych mediach lub na stronie internetowej urzędu.
em/s






należy zawsze to doceniać.
Świat survivalu tu przybywa,
jest gdzie się schronić, nie trzeba dwa razy oto pytać