Gotowanie nie jest jedyną profesją gospodyń. Jedne świetnie czują się na scenie, a inne mają mocne, góralskie głosy. Udowodniły to przedstawicielki 12. Kół Gospodyń Wiejskich z terenu gminy Nowy Targ, które stanęły w sobotę na scenie Gminnego Ośrodka Kultury w Łopusznej.
Tego dnia scena należała do gaździn. Koła Gospodyń z Gronkowa, Ludźmierza, Waksmunda, Długopola i Łopusznej popisały się umiejętnościami wokalnymi. Wybrzmiały popularne piosenki ludowo - biesiadne i podhalańskie śpiewki. Ocenie podlegała nie tylko barwa głosu, ale też góralski ubiór i ogólna prezencja na scenie. Wszystkiemu przyglądało się jury, w którym zasiadł Marcin Kudasik, Jakub Rusiecki i Józef Lorenc. Wiejskie aktorki
Pozostałe koła przedstawiły scenki teatralne. Gospodynie ze Spisza postanowiły przypomnieć widzom obrzędy kultywowane przed laty w ich regionie. Część z tych zwyczajów została już dawno odrzucona do lamusa - pamiętają o nich tylko najstarsi. Koło Gospodyń Wiejskich z Nowej Białej obchodziło wieś "ze śmierteckom" w Niedzielę Palmową, a gaździny z Dursztyna odprawiły "wywód", czyli obrzęd przed Chrztem Świętym.
Jak dawniej tuczono gęsi?
Obok zwyczajów pojawił się też niezawodny przepis na utuczenie gęsi, który zaprezentowały gospodynie z Krempach. Dawniej gęsi dokarmiano "sulkami", co pozwalało gaździnom lepiej doposażyć rodzinę na srogą i długą zimę. Zwierzęta miały wówczas więcej sadła i mięsa, a gospodynie korzyści.
- Dawniej w prawie każdym gospodarstwie były gęsi. Każda baba miała kierdel, czyli stado gęsi. Gdy już po większych przymrozkach, gęsi przestały wychodzić, to wtedy się je zamykało do kosorka. Wtedy, aby je podtuczyć, żeby nabierały więcej sadła i mięsa, baby "sulały sulki" z mąki jęczmiennej. Przed samym spaniem szły na oborę ku gęsiom i je dokarmiały. Sulki były wielkości kciuka, one wpychały im to do szyi, żeby były bardziej utuczone - wspomina Maria Krzysztofek, przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich z Krempach.
Sposób ten współcześnie nie jest już kultywowany, zresztą w nielicznych gospodarstwach zobaczymy gęsi. Celem gaździn grających w scence "Sulki prze gynsi i nieudano starość" było więc przede wszystkim upamiętnienie dawnych zwyczajów.
Kobiecy temperament
Spore uznanie publiczności zyskały też pozostałe scenki prezentowane przez gospodynie z Harklowej, Ostrowska, Morawczyny i Obidowej. Gaździny pokazały babski spryt i temperament w wielu wydaniach - od smykałki do interesów, przez ciekawość, aż po umiejętności zarządzania.
Po występach gospodynie zasiadły do stołów i wspólnie biesiadowały. Potem jury i lokalni włodarze przedstawili wyniki przeglądu. Każde koło zostało nagrodzone.
Izabela Pudzisz




































































