Burmistrz zaproponował 34 zł, PiS - 25, a będzie - 28. Dyskusja na temat śmieci była długa i momentami burzliwa.
Jak przekonywał wiceburmistrz Michał Jarończyk przedstawiając projekt uchwały, stawka ma ona zbilansować koszty przynajmniej według tegorocznych stawek. Wiadomo jednak, że koszty wywozu wzrosną, ale przynajmniej w skali tego roku uda się bilansowanie zachować.- To jest wariacja. Bardzo szybko podnosicie stawki - denerwował się radny Paweł Dziubek. - Jako klub PiS stwierdzamy, że poprawy nie ma w optymizacji zbiórki śmieci. Składam wiosek o podniesienie stawki, ale o około 1,9 zł na równe 25 zł. To nic nie daje, że my dźwigamy, burmistrz będzie samolotem po Warszawach latać, a ludzie będą płacić coraz więcej. Jaka jest gospodarność? - dodał podniesionym głosem.
Jednak radny Bartłomiej Bukowski złożył bardziej kompromisowy wniosek, by stawkę ustalić na poziomie 28 zł. Poparł go Daniel Domagała podkreślając, że proponowana przez burmistrza podwyżka po ponad 10 zł to za dużo.
- Rozumiem, że burmistrz tak wyliczył, by było wiadomo na ile się to bilansuje - zauważył. - Niestety przez lata nam brakowało systematycznego podnoszenia. Teraz dopłacamy około 2 mln zł, a ze zniżkami za kompostownik i Kartę Dużej Rodziny to prawie 3 mln zł
Ostatecznie radni w głosowaniu odrzucili wniosek PiS o stawkę na poziomie 25 zł. W głosowaniu stosunkiem głosów 10 za do 11 przeciw.
Burmistrz zgodził się na propozycje 28 zł i ostatecznie wprowadził ją do projektu w formie autopoprawki. I ostatecznie tę uchwałę radni przyjęli w głosowaniu choć w odwrotnej proporcji - 11 za i 10 przeciw.
fi/


