07.10.2025, 08:20 | czytano: 1002

Opowiadania Andrzeja Finkelstina: "Kompilacja małego czarnobiałego amerykańskiego miasteczka z socjalistycznymi polskimi realiami, czyli o Margaret i Charlesie"

Portret Andrzeja Finkelstina autorstwa Sylwii Marszałek-Jeneralczyk
Z urodzenia nowotarżanin, od 30 lat zakopiańczyk. Na Podhale24.pl zakończyliśmy publikację powieści Andrzeja Finkelstina pt. "Melina Lenina, czyli o tym jak Wacek odrabiał wojsko w Poroninie". Wraz z autorem, zachęceni reakcją czytelników, publikujemy kolejne utwory Andrzeja Finkelstina - wybrane opowiadania z tomów pt. "Nokaut" i "Moje podróże autobusikiem". Są to swobodne opowieści i spostrzeżenia na różne tematy społeczne i psychologiczne w formie opowiadań, często czarno-humorystycznych, zazwyczaj mające drugie dno i morał. Kolejne opowiadania publikujemy co wtorek na Podhale24.pl. Dziś "Kompilacja małego czarnobiałego amerykańskiego miasteczka z socjalistycznymi polskimi realiami, czyli o Margaret i Charlesie".
Nokaut I. Kompilacja małego czarnobiałego amerykańskiego miasteczka z socjalistycznymi polskimi realiami, czyli o Margaret i Charlesie
/Fantastico Chico Blanco/
To opowiadanko jest moim pierwszym, które napisałem z myślą o szerszym gronie odbiorców. Powstawało w całości w ubiegłym stuleciu i pewnie dlatego różni się od moich późniejszych wytworów wyobraźni. I to ono właśnie dało początek całemu cyklowi pod wspólnym tytułem Nokaut.

Pewnego razu, kiedy to w miasteczku wyłączyli prąd z powodu siedemnastego - bardzo lichego - stopnia zasilania, znana ze swych skłonności, najmłodsza w okolicy staruszka, niegdyś śliczna, dziś o twarzy pofałdowanej niczym suszona śliwka i zrytej nie pierwszą młodością, wracająca z renomowanej kliniki stomatologicznej, po utracie ostatniego złotego trzonowca, wpadła w panikę i w wielkim popłochu wbiegła do jedynego w okolicy supermarketu, gdzie szczękając szeroką, nader uzębioną szczęką między półkami, wołała o pomoc tak rozpaczliwie, że mleko w kartonach samo zaczęło kwaśnieć.

Dobrze zbudowany i jakby się mogło wydawać nieustraszony Charles, były bokser aspirujący w polityce, właściciel sklepu, o nieco sflaczałej już muskulaturze, posiadacz pioruńskiej choroby wieńcowej i niezbyt mocnej psychy, młodszy o trzy­naście i pół roku od Margaret i od dzieciństwa podkochujący się w niej do szaleństwa, na widok przerażonej i na wpółprzytomnej, pohukującej jak zacięta sowa, oszalał. Następnie zamknięty w składziku na warzywa czekał na ambulans z psychiatryka.

Trzecia i jak dotąd ostatnia, żyjąca żona Charlesa, pracownica NaPaI, żywiąc ogromny szacunek i respekt do znanej ze swych skłonności, najmłodszej w okolicy staruszki Margaret o ślicznej niegdyś i nieco infantylnej twarzy, obecnie pofałdowanej jak suszona śliwka, skrycie miłowanej przez zamkniętego w sklepowym składziku, oczekującego na ambulans oszalałego Charlesa, postanowiła w jakiś sposób pomóc, zadając wpierw niezliczoną ilość pytań głównych, uzupełnianych pytaniami pomocniczymi a później nawet zastępczymi. Zrobiła to wszystko wbrew jakiejkolwiek logice, jak to zwykła czynić kobieta mająca blond stan umysłu. Nie miało to żadnego sensu, ale czy kiedykolwiek logika kierowała jakąś blondynką?
(Przepraszam, ale wtedy, gdy pisałem to opowiadanie nikogo specjalnie nie raziły takie szowinizmy).

Niestety, znana ze swych skłonności, najmłodsza w okolicy staruszka Margaret, o jakże ciekawie pobladłej i niebiańsko jasnej twarzy, tym razem wytwornie pofałdowanej, nie pierwszą młodością, zadziwiając wszystkich i jednocześnie wzruszając do głębi, nie wypowiedziawszy ani jednego słowa, odeszła. To znaczy umarła.

I nie wiadomo, czego się tak bardzo przestraszyła. A szkoda. Być może, w tym wieku nie powinna już wychodzić z domu sama, a może powinny być w mieście lepsze gatunkowo stopnie zasilania, najlepiej takie z gwarancją na wieczność.

***
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
cenzor07.10.2025, 13:15
Andrzej, przestań! A co, byłeś, widziałeś?
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl