Niemal niezauważenie przeszła wrześniowa uchwała nowotarskiej rady miasta w sprawie przystanków autobusowych na terenie miasta. Tymczasem przynosi ona poważne problemy.
I wcale nie chodzi o nowe nazwy kilku przystanków. Uchwała przyjęta jednogłośnie to poważne utrudnienie szczególnie dla uczniów i studentów dojeżdżających do miejscowych placówek spoza Nowego Targu. Od nowego roku wygasają pozwolenia na korzystanie z przystanków, a z większości z nich kierowcy busów już korzystać nie będą mogli. Spośród listy 88 przystanków na terenie Nowego Targu dostępne dla wszystkich będą zaledwie 23. Na pozostałych zatrzymywać się mogą wyłącznie autobusy MZK. Młodzież nie będzie mogła wsiąść czy wysiąść z busa między innymi przy Zespole Szkół Ekonomicznych na Kowańcu, Akademii Nauk Stosowanych i Zespole Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego na Kokoszkowie oraz na ul. Kościuszki przy I LO im. Seweryna Goszczyńskiego. Od 1 stycznia po dojeździe do Nowego Targu będą oni zmuszeni do oczekiwania na autobus komunikacji miejskiej lub marsz na piechotę.
"Ograniczenie takie spowoduje ogromne utrudnienie dla młodzieży dojeżdżającej z okolicznych miejscowości do Nowego Targu, ponieważ do tej pory mieli oni bezpośrednie połączenie do szkoły czy na uczelnię. Od 01.01.2026 po dojeździe do Nowego Targu będą oni zmuszeni do oczekiwania na autobus komunikacji miejskiej. Spowoduje to wzrost kosztów dojazdu, wydłużenie czasu dojazdu do szkoły oraz powrotu do domu które w warunkach zimowych będzie wyjątkowo nie korzystne. Działanie takie można traktować wyłącznie jako próbę wspierania miejskiego zakładu komunikacji kosztem pasażerów" - pisze w liście do redakcji Podhale24 jeden z Czytelników.
Za uchwała rękę zgodnie podnieśli wszyscy nowotarscy radni okazując w tej sprawie wręcz wyjątkowa jednomyślność.
Robert Chowaniec, dyrektor MZK przekonuje, że to normalna praktyka w wielu miastach i za przykład podaje Kraków, Bielsko-Białą czy choćby Zakopane.
- To wynika stąd, że są nieuczciwi przewoźnicy, którzy podjeżdżają przed autobusami, zabierają pasażerów, blokują przystanki - podkreśla.
- My dojeżdżamy wszędzie, wystarczy się przesiąść. Niestety, jeśli wszystkie przystanki byłyby dostępne dla każdego to niepotrzebne byłoby MZK - przekonuje Robert Chowaniec.
I odpowiadając na kolejne pytanie zauważa, że jak dotąd nie było żadnych skarg, jeśli chodzi o zapowiedziane przystankowe zmiany.
A jakie jest Wasze zdanie? Czy Miasto i jego MZK zyska nowych pasażerów czy wręcz przeciwnie - dojeżdżający do pracy wybiorą samochód, a młodzież będzie zmuszona wędrować po ulicach miasta do swojej szkoły spóźniając się na lekcje?
Józef Figura





Kropką na i jest oś. zamiast os. Jako skrót