Coraz więcej gmin na Podhalu organizuje redyki - tradycyjne jesienne przepędy owiec. Po sukcesie redyku w Szczawnicy, który przyciągnął turystów z całej Polski, samorządy liczą, że podobne wydarzenia staną się magnesem dla odwiedzających i ożywią lokalną turystykę. W miniony weekend odbył się redyk w Kluszkowcach, a w najbliższy weekend kolejny - w Czarnym Dunajcu.
Największym sukcesem okazał się redyk w Szczawnicy. Wydarzenie to przyciąga tłumy turystów z całej Polski, którzy przyjeżdża na dwa dni lub choćby na jeden, zapełniając niemal wszystkie miejsca noclegowe w mieście - od apartamentów po hotele. Skala zainteresowania sprawiła, że pomysł podchwyciły inne samorządy.W tym roku redyki odbyły się już m.in. w Ochotnicy Górnej, Kluszkowcach, Zakopanem i Nowym Targu. Wkrótce podobne wydarzenie zaplanowano w Czarnym Dunajcu. Podczas niedzielnego zebrania wiejskiego w Bukowinie Tatrzańskiej mieszkańcy również zaproponowali, by w przyszłym roku zorganizować redyk w swojej miejscowości.Przygotowanie takiego wydarzenia to jednak duże wyzwanie logistyczne. - Żeby redyk robił wrażenie, potrzeba co najmniej 600 owiec - tłumaczą organizatorzy. - Rzadko jeden baca ma tak duży kierdel, więc trzeba łączyć stada, a potem z powrotem rozdzielać je według właścicieli. To wymaga doświadczenia i dobrej organizacji, by jednocześnie nie blokować ruchu w miejscowości.
Mimo trudności, redyki stają się jednym z najbardziej widowiskowych sposobów promowania Podhala.
W galerii poniżej zdjęcia Pawła Kosa z redyku w Kluszkowcach.
r/



































































































































































































Jeszcze w Szczawnicy wyubierani po Podhalańsku a nie w pienińskich strojach. Śmiech na sali