Podczas obrad Rady Miasta Zakopanego ponownie wrócił temat Polskich Kolei Linowych. Radni dyskutowali o możliwym debiucie spółki na giełdzie i obawach, że może to być wstęp do kolejnej sprzedaży udziałów w firmie zarządzającej kolejką na Kasprowy Wierch. W mieście znów odżyły emocje sprzed lat, kiedy PKL po raz pierwszy zmieniły właściciela.
Radny Paweł Strączek zwrócił się do burmistrza Łukasza Filipowicza z pytaniami o spotkania z akcjonariuszami Polskich Kolei Linowych i o ewentualne plany sprzedaży udziałów.Według radnych temat pojawił się bez wcześniejszej zapowiedzi, a spotkania akcjonariuszy nie zostały ujęte w sprawozdaniu z działalności burmistrza.
Burmistrz Łukasz Filipowicz potwierdził, że odbyły się rozmowy w Polskim Funduszu Rozwoju dotyczące potencjalnego debiutu PKL na giełdzie, ale podkreślił, że miasto nie ma wpływu na decyzje właścicieli.
- Były spotkania w PFR, podczas których omawiano pomysł wejścia PKL na giełdę. Jestem temu przeciwny i złożyliśmy w tej sprawie pismo. Zakopane ma tylko promil udziałów w spółce. Nie jesteśmy stroną, która decyduje o sprzedaży. Te pytania należy kierować do PFR-u i PKL - wyjaśniał. Filipowicz przypomniał, że temat własności PKL od lat wzbudza emocje i podkreślił, że miasto zachowa czujność w tej sprawie.
Dopiero w 2023 roku Polski Fundusz Rozwoju odkupił akcje PKL, odzyskując pełną kontrolę nad przedsiębiorstwem i kończąc proces repolonizacji.
m/r


