Nietypowy głos pojawił się podczas niedawnej sesji w Rabce-Zdroju. Urzędniczka zwolniła się z urzędu po 23 latach pracy. Co dzieje się w rabczańskim magistracie?
Była urzędniczka zapisała się do głosu w punkcie dotyczącym ustalania nowych stawek za gospodarowanie odpadami. Jednak podtekst jej wystąpienia okazał się zupełnie inny.W tym momencie tok wywodu przerwał Rafał Hajdyła, przewodniczący rady napominając, że rabczanka miała zabrać głos w temacie śmieci
- Nie jest w moim stylu przemilczeć kwestię tego w jaki sposób są traktowani pracownicy - ciągnęła dalej była urzędniczka. - Nowoprzyjęci to wyścig szczurów. Brak decyzji, dialogu, niska motywacja to obraz tego jak burmistrz organizuje, a raczej dezorganizuje pracę. Przede mną w ciszy odeszło wielu pracowników...
- Pani zapisała się do głosu w temacie śmieci - znów przerwał jej przewodniczący.
- Chwileczkę do odpadów wrócę, proszę mi pozwolić na moje 3 minuty - nie dawała za wygraną kobieta.
- W konkretnym temacie pani się zapisała - nie ustępował Rafał Hajdyła.
- Te odejścia pracowników można uznać, że potraktowani zostaliśmy jak śmieci z tą różnicą, że my zwolniliśmy się sami, a za odpady trzeba zapłacić i na ironię, nie wiadomo nawet ile - kontynuowała.
- Z tego miejsca chcę podziękować moim współpracownikom za lata pracy, tym co odeszli życzę powodzenia. Panu, panie burmistrzu chce powiedzieć jedno: zarządzanie zespołem nie polega na sprawowaniu nad nim władzy. Polega na uczciwości i szacunku czego panu brakuje - dodała na zakończenie.
Temat jednak nie był kontynuowany, burmistrz nie odniósł się do stawianych zarzutów, a radni wrócili do głosowania nad uchwałą śmieciową.
fi/


