SZCZAWNICA. Zwłoki Mariusza O. odkrył przypadkowy przechodzień w miniony czwartek. Było przed ósmą rano, gdy strażacy odebrali wezwanie. Gdy przyjechali nad Grajcarek, było wiadomo, że mężczyzna nie żył i to przynajmniej od jednego czy dwóch dni.
Zgodnie z procedurami na miejsce wezwany został prokurator oraz patomorfolog, która ustaliła, że nie widać żadnych oznak, by ktoś się przyczynił do zgonu. Z takim postawieniem sprawy nie zgadza się córka zmarłego.- To nierealne, żeby tak postąpić z człowiekiem, który miał 50 lat i nie zmarł sam! Prokurator wydał ciało firmie pogrzebowej bez przeprowadzenia sekcji zwłok - podkreśla dodając, że rodzina zmarłego domaga się sekcji. - Chcemy wiedzieć jaka była przyczyna śmierci - dodaje.
Łukasz Ostrowski, zastępca prokuratora rejonowego w Nowym Targu na miejscu osobiście nadzorował postępowanie.
- Sekcja zwłok jest przeprowadzane wtedy, gdy jest podejrzenie przestępnego spowodowania śmierci. - Tutaj tego nie było, to zostało zweryfikowane podczas zewnętrznych oględzin zwłok przez doświadczoną patomorfolog. Nie stwierdziła ona żadnych obrażeń, które mogłyby nasuwać podejrzenie, że śmierć mogła nastąpić z udziałem osób trzecich. Jedyne obrażenia pochodziły od drobnych zwierząt - podkreśla prokurator.
Jak zauważa, przyczyna zgonu pozostaje nieustalona. Gdyby były podstawy, zlecono by sekcje zwłok.
fi/



