Temat pojawił się podczas niedawnej sesji w Spytkowicach. Okazją do wymiany obserwacji stało się czyszczenie reaktorów modernizowanej oczyszczalni ścieków.
Po dwudziestu latach działalności obiektu czyszczone są reaktory. Pracownicy musieli wybierać odpady za pomocą wideł wchodząc do środka w aparatach tlenowych. Wśród ścieków znajdywali sweterki, majtki, biustonosze, skarpetki czy mnóstwo podpasek - To nie powinno trafić do sieci kanalizacyjnej - zauważył się wójt Bartosz Leksander. - Świadomość mieszkańców w tym zakresie była bardzo niska, skoro takie rzeczy znajdujemy. Tak nie wolno robić, bo to wszystkim szkodzi. Jak podkreślał, koszt utylizacji takich odpadów jest nieporównywalnie większy niż gdyby oddać je do śmieci.
- W finale wszyscy za to zapłacimy. Jednym z elementów kalkulacji taryf jest też to, co z oczyszczalni wychodzi. Jak nie będziemy tego szanować to w perspektywie podwyżka o kilkadziesiąt groszy będzie nieunikniona - tłumaczył.
Innym problemem są złogi tłuszczu odkładające się w sieci kanalizacyjnej, które powodują liczne ostatnio awarie. Gorącego tłuszczu również nie można wylewać do zlewu, gdyż po wystygnięciu oblepia się on na rurach zawężając ich prześwit.
- Praca WUKO przy przetykaniu sieci to 300-400 zł za godzinę pracy, a myśmy kilka dni na tym spędzili. Będziemy informować szczególnie przedsiębiorców, że trzeba mieć osobny separator tłuszczów - podsumował wójt.
To jak przyznaje wójt jest problem całego Podhala. Udało się już wyeliminować niektóre miejsca, gdzie te wody dostawały się do sieci. Po modernizacji oczyszczalni konieczne będzie ustalenie, gdzie te wody się dostają. Największe problemy są w najstarszej części sieci blisko oczyszczalni.
- Pomimo zmiany taryf i tak jesteśmy najtańszą gminą i niejedni nam zazdroszczą, że się wyrabiamy w tych 6 zł na kolejne 3 lata - dodaje z satysfakcją Bartosz Leksander.
fi/



