Szare niebo, nisko zawieszone chmury i deszcz nie zniechęciły turystów. Wręcz przeciwnie - weekend pod Tatrami zamienił się w spacerowy maraton po Krupówkach. Tłumy ludzi, korki na ulicach i brak miejsc parkingowych - tak wygląda dziś Zakopane.
Choć z gór nie widać z powodu zachmurzenia, Zakopane przeżywa prawdziwe oblężenie. Turyści, którzy przyjechali pod Tatry z nadzieją na jesienne wędrówki, zamiast na szlakach znaleźli się w centrum miasta. Krupówki pękają w szwach, a deptakiem snuje tłum tak liczny jest w Sylwestra.Z każdej strony słychać rozmowy, muzykę, a z restauracji unosi się zapach regionalnych potraw. Niestety, aby zjeść obiad, trzeba uzbroić się w cierpliwość - przed lokalami tworzą się długie kolejki w oczekiwaniu na wolny stolik.- Pogoda się zepsuła, więc wszyscy przyjechali tu - mówi z uśmiechem właściciel jednego ze sklepów z pamiątkami. - Dla nas to dobrze, ale dla turystów pewnie mniej, bo Krupówkami ciężko przejść, ale tak jest zawsze gdy robi się deszczowo. Zamiast w góry, to zostają w mieście.
Równie zatłoczone co Krupówki są parkingi. Kierowcy krążą po centrum w poszukiwaniu wolnego miejsca, wielu z nich wysadza pasażerów w okolicach Krupówek i rusza dalej, byle gdzieś zaparkować.
Sznury aut stoją także na Al. 3 Maja i ul. Nowotarskiej przy Rondzie Solidarności. Korki tworzą się już od strony Kościeliska.
e/s







