10.11.2025, 10:21 | czytano: 2311

Rondo w Poroninie ma patrona

Zdj. Marcin Szkodziński
W Poroninie uroczycie nadano imię Braci Kupców rondu na Węźle Tatrzańskim na zakopiance. Uroczystość ta rozpoczęła gminne obchody Święta Niepodległości.
W uroczystości udział wzięli wójt Anita Żegleń, przewodniczący rady Adam Pawlikowski wraz z radnymi, starosta Andrzej Skupień, poseł Anna Paluch i przedstawiciel rodziny Kupców.


Historia rodziny Kupców

Piotr i Maria Kupcowie mieli dwie córki, Marię i Stanisławę oraz sześciu synów: Jana, Józefa, Władysława, Karola, Bolesława i Antoniego. W 1918 r. przeprowadzili się z Zakopanego do Poronina, gdzie zamieszkali w nowowybudowanym domu, w którym prowadzili restaurację "U Piotrusia".

W rodzinie Kupców bardzo żywa była tradycja niepodległościowa. Piotr - uczestnik I wojny światowej - przykładał dużą wagę do patriotycznego wychowywania swoich dzieci. Synowie należeli do organizacji "Strzelec" i "Sokół". W domu rodzinnym Kupców dużym szacunkiem cieszyła się postać Józefa Piłsudskiego.

Po wybuchu II wojny światowej dla braci rzeczą naturalną było włączenie się do walki z okupantem. Uczestniczyli w kampanii wrześniowej, a w listopadzie 1939 roku wrócili do domu. Na Podhale zaczęli przybywać Ci, którzy chcieli walczyć dalej - we Francji gen. Sikorski odtwarzał polską armię i tam pragnęli się przedostać polscy żołnierze. Najbliższa z dróg wiodła przez Tatry, a Kupcowie zdecydowali, że udzielą im pomocy - dawali noclegi w domu, udzielali informacji koniecznych do przejścia przez zieloną granicę.

15 stycznia 1940 r. Gestapo otoczyło dom Kupców i aresztowało dwóch najmłodszych braci - Antoniego i Bolesława. Ich rodziców pobito, a przy rewizji skradziono większość wartościowych rzeczy. Pretekstem do aresztowania miała być rzekomo ukryta w domu broń. Braci przewieziono z Poronina do Katowni Podhala - Palące. W kolejnym dniu aresztowano Karola i Władysława, a 17 stycznia Józefa i Jana.

Pierwsze dni w zakopiańskim więzieniu były dosyć znośne, gdyż w tym czasie rolę strażników pełnili Austriacy. Potem sytuacja zmieniła się, a faszyści zaczęli bić więźniów do nieprzytomności, polewać ich strumieniem lodowatej wody i kopać.

Antoni Kupiec tak po latach wspominał tamte wydarzenia: "...Nanen bez pośpiechu wyszedł zza biurka i zaczął mnie mocno bić gumową pałką po twarzy, po głowie i gdzie popadło. Czułem straszny ból. Próbowałem odruchowo zasłonić głowę rękami. Nie na wiele się to jednak przydało, bo rozzłoszczony gestapowiec kopnął mnie w nogi i runąłem jak podcięty. Teraz dopiero rzucili się do bicia wszyscy trzej. Kopali, bili gumowymi pałkami i żelaznym prętem.

Kiedy po pewnym czasie kazali wstać, byłem tak skatowany, że przyszło mi to z największym wysiłkiem. Z nosa buchała krew. Wyprowadzony do łazienki obmyłem twarz. Miałem nieśmiałą nadzieję, że może to już koniec dzisiejszej "rozmowy". (...) Musiałem wrócić do tego samego pokoju i tu usłyszałem te same pytania, po których nastąpiło znowu bicie. Trwało to wszystko kilka godzin. Dla mnie była to cała wieczność. Wreszcie półżywego wypchnięto mnie na korytarz i tam kazano stać twarzą do ściany. Dopiero wieczorem pod eskortą zostałem odwieziony sankami na Nowotarską (...)"

Braci Kupców torturowano przez 3 miesiące, jednak żaden z nich nie przyznał się do działalności w organizacji podziemnej.

10 maja 1940 r. pięciu braci (z wyjątkiem Antoniego) przewieziono do krakowskiego więzienia na Montelupich, gdzie zostali skazani za pomoc w przejściach granicznych na dożywotni obóz koncentracyjny w Oświęcimiu. Trafili tam 14 czerwca 1940 roku pierwszym transportem polskich więźniów politycznych.

Braciom Kupcom przydzielono numery obozowe :
- Janowi nr 790
- Józefowi nr 791
- Bolesławowi nr 792
- Władysławowi nr 793
- Karolowi nr 794
- Antoniemu, który trafił do obozu w późniejszym czasie, przyznano nr 5908.
Kupców zatrudniono przy porządkowaniu i przygotowaniu budynków obozowych, przy grodzeniu terenu płotem z drutu kolczastego oraz przy budowie wieżyczek strażniczych. Bracia pracowali w obozowej stolarni razem z Bronisławem Czechem (skoczkiem narciarskim) i Antonim Zachemskim (poetą).

Praca pod dachem, w znanym im zawodzie, była dla Kupców ratunkiem. Początkowo wytwarzali drewniane pantofle dla więźniów, potem stołki dla szewców oraz proste meble dla obozu. W późniejszym czasie, kiedy stolarnia się rozbudowała, powstał warsztat rzeźbiarski. Pracowali w nim Jan i Józef, którzy naprawiali tam m.in. instrumenty smyczkowe orkiestrze obozowej.

Bolesław, będący z Kupców najlepszym rzeźbiarzem, stworzył w obozie figury, w których misternie ukrył skrytki do przesyłania poza obóz nielegalnych listów.

Jedną z figur, przedstawiającą postać Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia, Kupcowie podarowali ks. Władysławowi Grohsowi, który niósł pomoc więźniom obozu Auschwitz. We wnętrzu Władysław ukrył list-gryps, z prośbą o pomoc dla swoich starszych rodziców.

Rzeźba znajduje się obecnie w kościele w Harmężach. Jej repliki odnaleźć można w kościele pw. Marii Magdaleny w Poroninie oraz na rodzinnym grobie Kupców.

We wrześniu 1941 roku rozdzielono braci. Józef wraz z Antonim i Janem oczyszczał od tego momentu stawy rybne w Harmężach. Karol, Władysław i Bolesław trafili do "bunkra" - obozowego aresztu usytuowanego w podziemiach bloku 11.

Trzech z braci nie przeżyło obozu. Byli to: Bolesław, Józef i Karol.

Bolesław zmarł podczas śledztwa, w niejasnych okolicznościach. Józef został przeniesiony do obozu w Sachsenhausen, skąd skierowano go do Mauthausen, do podobozu Gusen, gdzie pracował w kamieniołomach. Pod koniec wojny wrócił do obozu w Sachsenhausen. W kwietniu 1945 roku, w ostatnich tygodniach przed kapitulacją III Rzeszy, wraz przeszedł w marszu śmierci do Zatoki Lubeckiej, gdzie tysiące więźniów umieszczono na statkach. 2 maja 1945 roku piloci angielscy nieświadomi faktu, że dokonują bombardowania "pływających obozów", zatopili okręty. Na jednym z nich znajdował się Józef Kupiec. Karol Kupiec został 21 września 1942 r. rozstrzelany w obozie Auschwitz, pod znajdującą się na dziedzińcu bloku 11 Ścianą Śmierci. Datę potwierdza obozowy akt zgonu, w którym podano fikcyjną przyczynę śmierci - tyfus plamisty.

Trzej pozostali bracia: Jan, Władysław i Antoni przetrwali, mimo okrutnych eksperymentów doktora Mengele, którym byli poddawani.

Ustanowienie roku 2024 Rokiem Braci Kupców będzie okazją do refleksji nad losem wszystkich ofiar czasów okupacji, a szczególnie ofiar góralskich rodzin. Wspomnienie martyrologii sześciu braci Kupców jest symbolem poświęcenia wszystkich mieszkańców Podhala, którzy walczyli o wolność i niepodległość Polski - wykazali niezłomną postawę wobec okupanta niemieckiego - sprzeciwiając się jego działaniom byli gotowi poświęcić życie.

UG Poronin, opr.s/
Może Cię zainteresować
komentarze
Urlich von Pipke10.11.2025, 22:42
cześć i wieczna Chwała Bohaterom
Pitagoras10.11.2025, 15:28
Brawo ! W końcu patron Polak bez drugiego obywatelstwa watykańskiego...
Tadeusz Morawa syn żołnierza 1 PSP AK10.11.2025, 11:40
Świetna inicjatywa
Pijawka10.11.2025, 10:43
Super upamiętnienie

Szkoda że w mieście nie było nikogo godnego......nazwy ronda
nogaty10.11.2025, 10:38
Bracia Kupcowie to święci,męczennicy.Nareszcie nazwę ronda nadano im.prawdziwych świętych nie jak większość rond w N.Targu.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl