Z urodzenia nowotarżanin, od 30 lat zakopiańczyk. Na Podhale24.pl zakończyliśmy publikację powieści Andrzeja Finkelstina pt. "Melina Lenina, czyli o tym jak Wacek odrabiał wojsko w Poroninie". Wraz z autorem, zachęceni reakcją czytelników, publikujemy kolejne utwory Andrzeja Finkelstina - wybrane opowiadania z tomów pt. "Nokaut" i "Moje podróże autobusikiem". Są to swobodne opowieści i spostrzeżenia na różne tematy społeczne i psychologiczne w formie opowiadań, często czarno-humorystycznych, zazwyczaj mające drugie dno i morał. Kolejne opowiadania publikujemy co wtorek na Podhale24.pl. Dziś pt. "Nokaut - Brygida, Harriet i znajoma krytyczka filmowa, czyli o potrójnym życiu autora bestsellerów".
Nokaut - Brygida, Harriet i znajoma krytyczka filmowa, czyli o potrójnym życiu autora bestsellerów/Fantastico Chico Blanco/
Brygida
Związek autora bestsellerów z Brygidą, poznaną w zakopiańskich kręgach artystycznych dzięki pewnej znajomej krytyczce filmowej, pierwszej cenzorce Star Wars, wysokiej i wysuszonej na wiór, będącej, nomen omen, pierwszą miłością autora bestsellerów, miał w sobie coś z decyzji o wyhamowaniu temperamentnych zachcianek i ustabilizowaniu rozpasanej codzienności. Brygida była niezbyt wysoka i krągła, chociaż myślała o sobie, że jest szczupła. Była osobą świetnie wykształconą, zamożną a jednocześnie gotową porzucić własne aspiracje zawodowe by stać się nie tylko kurą domową, ale i muzą mistrza. Była przy tym, mimo nadwagi, niepospolitej urody a przy okazji energiczna i odważna. I stało się. Ślub wzięli, zaledwie kila miesięcy po tym, jak autor bestselerów opuścił lokum wspomnianej krytyczki filmowej, swojej podobno pierwszej wielkiej miłości. Niesiona halnym wieść głosiła, że ich związek nie zakończył się wraz ze zmianą stanu cywilnego autora bestselerów i trwał przez kolejne parę lat, tyle że w przedpokoju oficjalnego pożycia. Brygida tymczasem trwała w oddaniu, mimo wiedzy w kwestii pozamałżeńskich wyskoków męża. Wyrozumiałość wobec niego nie była jedynie gestem konwenansu, raczej jakąś trudną do pojęcia formą opiekuńczości, której autor bestselerów, wychowywany przez apodyktyczną matkę i jej bezwłosego bezlitosnego kochanka, zdawał się dramatycznie potrzebować. Brygida, więc starała się uratować to, co z ich miłości pozostało, stając się jednocześnie jego opiekunką i nianią. Co ciekawe, ta biedna żona, Brygida, wcale nie była adresatką najintymniejszych emocji przelewanych na papier przez autora bestselerów, chociaż po prawdzie przez pewien krótki czas to właśnie ona uchodziła za muzę nubmer one. W tym to momencie otworzymy oczy niedowiarkom. Dzieła uchodzące za szczytowe osiągniecia liryki miłosnej nie był pisane dla żony, ale dla nowej kochanki o imieniu Harriet. Otóż ten rodzący się miłosny nieformalny czworokąt, o którego czwartym elemencie będzie za moment, trwał w idealnej stabilności przez wiele lat. I było to możliwe nie tylko wyłącznie dzięki akceptacji Brygidy, ale także, jakby nie było, swobodnej rozwiązłości znajomej krytyczki filmowej, która nigdy nie była zazdrosna ani o kochanka, ani o ewentualne konkurentki. Nawet kiedy prawda o tym bezpruderyjnym i bachusowym romansie poszła w eter, autorowi bestsellerów udało się przekonać żonę do dalszego trwania u jego boku. Trwania, które rozciągnęło się na prawie trzydzieści kolejnych lat. Wieść wprawdzie niesie, że Brygida zażądała początkowo rozwodu, ale ostatecznie dała się przekonać do porzucenia owego zamiaru. Cóż, nie każda może być żoną autora bestsellerów a może na prawdę go kochała.
Harriet, labirynt uczuć
Harriet w życiu autora bestsellerów pojawiła się latem, rok po ślubie z Brygidą. Z pochodzenia Estonka, przez co miała zabawną polszczyznę. Młoda, żywiołowa i niezależna, smukła i zmysłowa, przeciwieństwo Brygidy, natychmiast stała się dlań figurą fascynacji, inspiracji i spełnienia. Niewyobrażalna eksplozja uczuć. To z jej powodu miał początkowo rozważać rozwód. Ostatecznie rozmyślania te przestały zajmować mu głowę, to były przecież, jak mawiał, zwykłe duperele. Tymczasem Harriet, początkowo przepełniona nadzieją o rychłym rozwodzie autora bestsellerów, niezwłocznie wówczas zmieniała wyznanie, sądząc, że będzie to warunek ślubu. Na marne. Przecież autor bestsellerów był katolikiem, miał poślubioną w swojej wierze kobietę, więc formalnie nie mógł już pojąć za żonę innej, zwłaszcza przechrzczonej muzułmanki. Wobec tego, zaiste nie było powodu by dalej ukrywać romans i namiętne uczucia. Zyskały więc one rangę tajemnicy poliszynela. Przesadą nie będzie stwierdzenie, że to Harriet a nie Brygida, stanowiła centrum życia uczuciowego i namiętności autora bestsellerów. Nawet w momencie kryzysu finansowego, kiedy to autor bestsellerów niefortunnie wpakował cały swój majątek w elektroniczny system gotówkowy, czyli mówiąc wprost - w kryptowalutę - i został sromotnie orżnięty, to właśnie ona przyszła mu z pomocą. Sprzedała wtedy swój apartament w Krakowie przy Rakowickiej wraz z całym majdanem i rezygnując z wygodnego życia, przeprowadziła się do urokliwej, acz chłodnej klitki na poddaszu przy rynku Dębnickim, gdzie do końca życia w chłodne dni marzła, a w upalne grillowała jak kurczak w piekarniku, żyjąc trochę jak pustelnik. Do diaska, czego nie robi się z miłości! Nie oznacza to jednak, że swojego wkładu w ratowanie finansów męża nie miała również Brygida. A właściwie chciała mieć. Dowiedziawszy się o jego kłopotach, wzięła sprawy w swoje ręce, a przynajmniej tak się jej wydawało. Bowiem gdy przekazała autorowi bestselerów swój rodzinny i niezwykle cenny skarb w postaci złotej biżuterii wyposażonej w warte fortunę kamienie i przecudnej urody złotego zegarka marki Patek Philippe, który miała po ojcu, ten zamiast to wszystko spieniężyć i spłacić zobowiązania, postanowił obdarować biżuterią kochankę zaś zegarek zatrzymał dla siebie i w konspiracji przed żoną pysznił się nim w kręgach lokalnej bohemy. No i w tym miejscu po raz drugi nastąpić miał rozwód, ale po raz drugi nie nastąpił, ponieważ autor bestselerów ponownie ubłagała żonę, by przy nim została. A, że miał nieprzeciętny dar do urabiania sobie kobiet, znowu mu się udało.
Autor bestsellerów i dobitny finał
Autor bestsellerów zapisał się tym samym w historii nie tylko jako literat o niepowtarzalnej wyobraźni, ale i jako człowiek, który pragnął żyć kilkoma prawdami naraz, jednak nie potrafił unieść ich ciężaru. Na nieumiejętnościach wyborów zbudował więc zarówno własną legendę, jak i dramat tych, którzy darzyli go prawdziwym uczuciem. Pozostały po nim dzieła, jedyna forma istnienia, której zdradzać nie musiał i pewnością, nie planował.
Postscriptum, czyli kto tu kogo przeżył
Brygida dożyła późnej starości, karmiąc wspomnienia jak kanarki w złotej klatce. Harriet zniknęła, ale raz w roku przychodził do Brygidy z Tallinna list, bez adresu zwrotnego, pachnący słonym wiatrem i resztką wspomnień. Znajoma krytyczka filmowa wciąż pisała o recenzje, coraz bardziej entuzjastyczne, może dlatego, że każdy nowy tekst, tak na prawdę był o nim, o autorze bestselerów i przedłużał jej własne życie o kilka akapitów. A sam autor bestsellerów? Cóż, podobno w nocy, gdy halny przetacza się nad Zakopanem, jest widywany w świetle cmentarnej lampy cień, jak poprawia sobie marynarkę i mruczy pod nosem: "Miłość to tylko literówka od słowa milczenie." I może właśnie dlatego jego książki się wciąż sprzedają, bo każdy czytelnik, nawet ten najbardziej zakochany, chce wiedzieć, jak to się wszystko skończy.
***


