Zamiast gustownego swetra - tania szmatka, a zamiast szybkiego zwrotu - adres do pana Jindou Xie. W Chinach. Tak oszukują internetowe sklepy, stworzone przez sztuczną inteligencję.
To miał być wyjściowy sweter, na specjalne okazje. Wiadomo, w niewielkich sklepach na Podhalu wybór jest ograniczony, a pani Bożena nie lubi krzątać się po galeriach i przedzierać między wieszakami. Co innego w Internecie - wybór ogromny, towar kolorowy i na każdą kieszeń.Sweterek - marzenie wprost ze Stolicy
Jako polska patriotka wybrała polski sklep, pod polskim szyldem i z lokalizacją w Warszawie. Wiadoma rzecz - Stolica. Szybko jej wzrok przykuł piękny, wełniany sweter idealnie prezentujący się na zgrabnej modelce. Cena jak na emerytkę niemała, ale co tam - 169 zł, gdy w grę wchodzi sweterek na lata.
Długo się nie namyślała - kliknęła, kupiła i z niecierpliwością czekała, aż kurier zapuka do drzwi. Z bijącym sercem otwierała zaskakująco małych rozmiarów paczuszkę. I wyciągnęła - zamiast wełnianego, ciepłego swetra - kiepską, stylonową bluzkę. Kolory może i podobne, ale tylko to. Towar w niczym nie przypomina tego, co naprawdę zamawiała.
Ale wiadomo - zwroty są dostępne, nie ma problemu - napisała do sklepu, że oddaje bluzkę, która nie jest swetrem. Pierwszy mail przyszedł po dwóch godzinach z grzeczną propozycją. Napisała do niej Nina z działu obsługi klienta.
Dziesięć procent i zatrzyma sobie sweterek
"Dziękujemy za przekazanie tych informacji. Rozumiem, że chciał(a)byś zwrócić swoje zamówienie i naprawdę chcę znaleźć dla Ciebie jak najwygodniejsze rozwiązanie. Aby ułatwić sprawę, chciałabym zaproponować Ci dwie elastyczne alternatywy, dzięki którym nie będziesz musieć przechodzić przez proces zwrotu:
- Zwrot 10% wartości zakupu, a produkt możesz zatrzymać - nie trzeba go odsyłać.
- Lub, jeśli wolisz, bon o wartości 50% ceny zakupu, który możesz wykorzystać przy przyszłym zamówieniu."
Pani Bożena jednak nie chciała słyszeć o żadnych zniżkach, chciała tylko oddać szmatę za 169 zł i zapomnieć o feralnym sklepie z Warszawy.
Telefon do pana Xie
Kolejna odpowiedź przyszła na następny dzień, a w niej oczywiście możliwość zwrotu w terminie do 30 dni. Nina podała adres, ale wcale nie warszawski. Odbiorcą paczki ma być pan Jindou Xie zamieszkały w prowincji GuangDong, mieście Shenzhen. dzielnicy Baoan, podrejonie Xinan, przy ulicy Xinan, kod pocztowy 518102, Yiyuan Road 5185, Budynek A, numer lokalu 511.
Jest nawet telefon do pana Xie na wypadek, gdyby pani Bożena chciała sobie z chińskim sprzedawcą z polskiego sklepu porozmawiać: 0086-17722470616
Jeszcze tylko trzeba wypełnić formularz zwrotu i paczka do Chin może pomknąć, a jeśli dotrze w idealnym stanie, pani Nina gwarantuje zwrot pieniędzy w ciągu 7 dni roboczych.
Pani Bożena sprawdziła pobieżnie koszt wysłania małej paczuszki do Chin. Kurier dostarczy ją na miejsce za jakieś... 160 zł.
Emerytka z Podhala nie chce już się denerwować, zawinęła bluzkę imitującą sweter w worek, w którym przyniósł ją listonosz i pomaszerowała z tym do nas.
UOKiK: Od lat ostrzegamy
Z pytaniem, co zrobić dzwonimy więc do biura Powiatowego Rzecznika Konsumentów. Ewa Barczuk - Kałat przyznaje, że to nie pierwsza taka sprawa z jaką się spotyka ona i cały UOKIK.
- Od lat ostrzegamy przed tego typu sklepami. Trzeba zacząć od przeczytania regulaminu kto jest sprzedawcą, jaki jest adres, numer NIP. Bywa, że funkcjonuje tu jakiś pośrednik, który nie ponosi żadnej odpowiedzialności - rozkłada ręce pani rzecznik przyznając, że zgodnie z przepisami, zwrot może odbywać się na koszt klienta.
Niestety, tego typu oszuści coraz częściej pojawiają się w sieci. Klientowi nie pozostaje nic innego, jak wynajęcie adwokata w Chinach i dochodzenie sprawiedliwości co wydaje się równie absurdalnie, jak cena lichej bluzeczki, którą kupiła pani Bożena.
Okazja czyni złodzieja
Przypadki działalności tzw. "ghost stores" (sklepy-widmo), które działają wyłącznie online, bez realnej fizycznej obecności i często z siedzibą lub dostawą poza krajem klienta są coraz częstsze.
Zanim kliknie się "kup teraz", warto sprawdzić kilka rzeczy. W zakładce "Kontakt" - prawdziwy sklep podaje pełny adres firmy, NIP i numer telefonu. Wystarczy skopiować adres do Google Maps i zobaczyć, czy sklep naprawdę istnieje. Koniecznie trzeba zajrzeć do regulaminu - jeśli zwroty trzeba odesłać do Chin, lepiej zrezygnować z zakupu. Skarbnicą wiedzy są zawsze opinie o sklepie poza jego stroną, np. w mediach społecznościowych lub na forum konsumenckim.
Pamiętajmy: jeśli oferta wygląda zbyt dobrze, żeby była prawdziwa, najpewniej tak właśnie jest.
Długi palec pana Xie
Gdyby pani Bożena dobrze przyjrzała się witrynie sklepu, dojrzałaby chociażby, że elegancki właściciel prezentujący się wraz z partnerką ma nienaturalnie długi kciuk. Ale to szczegół. Pewnie sztuczny pan Jindou Xie taki ma...
Józef Figura



