Aula przy Szkole Podstawowej nr 1 w Białym Dunajcu, po raz kolejny stała się miejscem Konkursu Młodyk Toniecników. W jubileuszowej, XXV edycji wzięło udział ok. 240 młodych miłośników tańca podhalańskiego.
Do Białego Dunajca przyjechały dzieci i młodzież z całego Podhala. Można było podziwiać umiejętności taneczne przedstawicieli 34. podhalańskich zespołów regionalnych. Na deskach auli zaprezentowali się też uczestnicy niezrzeszeni w zespołach góralskich. Dwudniowe wydarzenie zainicjowała w sobotę dyrektor GOK-u w Białym Dunajcu - Małgorzata Rachwał. Przywitała jury i dzieci. Przypomniała też m.in., że logo, które niezmiennie towarzyszy konkursowi, zostało zaprojektowane przez Władysława Trebunię - Tutkę, znanego góralskiego plastyka i muzyka. Dodatkowo, jego trzy inne prace zdobiły aulę w czasie przeglądu. Taniec solowy i zbójnicki
Konkurs rozegrany został tradycyjnie w dwóch kategoriach. Rywalizacje w tańcu solowym, czyli tańcu w parze, podzielono na trzy grupy wiekowe - dzieci do 10 lat, 11 - 13 lat i 14 - 16 lat. Z kolei w tańcu zbójnickim można było zobaczyć chłopców w dwóch grupach - do 10 lat i tych nieco starszych od 11 do 16 lat.
Gibkość i umiejętności taneczne oceniało jury w składzie: Zofia Mieszczak, Anna Trebunia - Wyrostek, Stanisław Trebunia - Tutka i Tomasz Słodyczka. Jurorzy zwracali uwagę na jakość tańca, ale też zgranie figur tanecznych z muzyką i śpiewem. Ważny był również strój tancerek i tancerzy, oraz ogólne wrażenie.
Weryfikacja błędów
Po dwóch dniach pełnych tańca, śpiewu i góralskiej muzyki, dyrektor białodunajeckiego GOK-u podziękowała uczestnikom, jury i publiczności za obecność. Przyznała też, że takie konkursy są po to, by poprawiać błędy, które popełnia się przy tańcu czy śpiewie.
- Dzieci prezentowały się w tańcu solowym i zbójnickim. Młodzież radziła sobie świetnie. To wszystko, to zasługa instruktorów, którzy działają w zespołach. Gdyby nie te zespoły, to taniec by zniknął, a dzięki tym działaniom mamy tak licznych uczestników konkursu. Ilość uczestników, to dowód na to, że folklor przetrwa. My musimy dbać o to, żeby on był na jak najwyższym poziomie i zgodny z naszymi tradycjami. Stąd są takie konkursy, dlatego też bierzemy jury z doświadczeniem, żeby wyłapywali błędy. W tym roku za pierwsze miejsce chłopcy będą dostawać piórko do kapelusza, a dziewczęta kupon na gorset, materiał, tradycyjne rękawiczki - coś związanego z tradycją - mówi Małgorzata Rachwał.
ip, em/












































