17.11.2025, 13:22 | czytano: 2829

Spektakl "Wariacje Tischerowskie" w Ludźmierzu. Filozofia podana w lekkiej formule, bez patosu, ale jakże trafnie i dobitnie (zdjęcia)

Zdj. Jakub Oskwarek
Gdyby ludzie kierowali się filozofią Tischnera, z pewnością nie byłoby tyle nienawiści w życiu codziennym, w polityce ani zażartych sporów. Tę myśl doskonale uchwycił Teatr STU, prezentując w niedzielny wieczór spektakl "Wariacje Tischnerowskie. Kabaret filozoficzny" w Instytucie Dziedzictwa Niematerialnego Ludów Karpackich w Ludźmierzu.
Choć w nazwie pojawiło się słowo "kabaret", to był to pełnoprawny spektakl z tekstami, które zostają w pamięci, skłaniają do rozmyślania i niepokoją. Nie da się przejść obok nich obojętnie. Aktorzy pokazali, jak łatwo dać się głupocie i stracić wolność. Tischner bowiem wiele mówił o wolności, ale i o tym, jak powstaje "tyran": buduje swoją władzę, wywołując w ludziach poczucie zagrożenia, w którym to inny człowiek - innej rasy, religii, obcy - staje się wrogiem. A czyż nie jest to uderzająco podobne do obecnej sytuacji? Aktorzy rozważali, jak "śleboda przeistacza się w swawolę i powstaje tyran. Bo ka nadmiar, tam powstaje to, co przeciwne".
Cytaty, które zostają w pamięci

Ale w spektaklu było przede wszystkim miejsce na pozytywne przesłanie - to opowieść o miłości, wartościach, wolności i poszukiwaniu samego siebie. Było wiele pytań, które człowiek zadaje sobie na co dzień. I ciągle szuka odpowiedzi.

Ze sceny padały cytaty z filozofii Tischnera oraz innych znanych myślicieli, często w żywiołowej gwarze góralskiej, co dodawało im autentyzmu i siły, jak: "Największa bieda jest z głupoty". Widz usłyszał, że prawdziwą mądrością jest przyznać się przed samym sobą, że "jak nie wiem, to nie myślę, że wiem". "Prawdziwe piękno w duszy siedzi. Syćko płynie. Śyćko jest względne. Prowde dziś tracis, jutro nachodzis. Nie sukoj prowdy, ino kolegów" - to kolejne przesłania, jakie płynęły.

Wśród dialogów pełnych góralskiego humoru i filozoficznej refleksji padło też na koniec intrygujące pytanie o kobiety i ich rolę w mądrości. Dlaczego nie są filozofami? "Nie wies jesce, co w babie siedzi. Ale cy słysoł wto, coby jako baba pedziała: wiem, że nic nie wiem"? - pytał aktor. Odpowiedź jest przewrotna: "Babskość polega na tym, żeby wiedzieć, i wiedzieć, że się wie. Inne prowdy są babie bliższe, jak np. mówił św. Augustyn "kochoj i rób co chcesz". No, jasne, że jak (chłop - przyp. red.) będzie kochoł, to będzie robił... co ona chce".

W rolę samego księdza profesora wcielił się z powodzeniem aktor Piotr Cyrwus. W roli górali wystąpili: Łykasz Rybarski, Andrzej Róg, Marcin Zachrzewski, oraz góralek: Iwona Konieczkowska i Katarzyna Cichosz.

Podsumowanie Roku Tischnerowskiego

Wydarzenie było podsumowaniem Roku Tischnerowskiego. Organizatorzy, z wójtem gminy Nowy Targ Wiesławem Parzygnatem na czele, dziękowali aktorom i reżyserom za przyjęcie zaproszenia, aby "poprzez sztukę powrócić do myśli i słów ks. profesora, które wciąż inspirują, poruszają i pomagają lepiej zrozumieć świat, drugiego człowieka i są nadal aktualne".

- Rok ten pozwolił na nowo odkryć dziedzictwo księdza profesora, takie jak jego wrażliwość na ludzką wolność, jego filozofię, humor i głębokie przekonanie, że w człowieku jest więcej dobra niż zła. Rok Tischnerowski pozostawił po sobie wiele pięknych wydarzeń, w tym konferencji, spotkań, koncertów, wystaw, czy odsłonięcie pomnika ks. prof. w Łopusznej - mówił Wiesław Parzygnat. Szczególne podziękowania skierował do rodziny Tischnerów za akceptację i wsparcie wydarzeń upamiętniających ks. profesora. Na spektaklu obecny był jego brat Kazimierz.
Góralski humor łączy światy

- Bardzo się cieszymy z wizyty na Podhalu, w tak pięknym miejscu. Czujemy się trochę jak barbarzyńcy w ogrodzie. Bo to jakby przywieźć drzewo do lasu. Mamy świadomość, że język góralski, może oprócz Piotrka Cyrwusa, nie jest naszym pierwszym językiem. Mam nadzieję, że wybaczycie nam językowe wpadki, że nie przebijecie nam opon w samochodzie - żartował na początku spektaklu, zwracając się do publiczności, Artur "Baron" Więcek, reżyser spektaklu. Podkreślił jednak, że wszystko, co robili artyści, wynikało z miłości do Tischnera, gwary i do Podhala. Stwierdził, że spektakl spełnia to, nad czym całe życie pracował Tischner - łączy różne światy i środowiska, a to wszystko dzieje się w "pozytywnej aurze pogodnego myślenia".

Obawy reżysera okazały się bezpodstawne. Widzowie dziwili się, że aktorzy nie są rodowitymi góralami - tak dobrze mówili gwarą, co nie zdarza się często.

- Jesteśmy bardzo dumni, że to wydarzenie doszło do skutku - cieszył się Piotr Gąsienica, wicedyrektor Małopolskiego Centrum Kultury Sokół, któremu podlega instytut w Ludźmierzu. Jak dodał, m nadzieję, że teatr wystawił spektakl po raz pierwszy, ale nie ostatni. Organizatorzy zapewniali, że chcą kontynuować współpracę i częściej zapraszać aktorów do Ludźmierza.
I oby było więcej kulturalnych wydarzeń tego rodzaju - z wysokiej półki.

W organizację spektaklu zaangażowało się Koło Gospodyń Wiejskich z Ludźmierza. Panie z tej okazji przygotowały również dla publiczności poczęstunek.

Monika Para-Miśkowiec
Może Cię zainteresować
komentarze
Ja18.11.2025, 12:15
Gdzie była informacja o tym wydarzeniu? Czy osoby na sali miały wejściówki bezpłatne?kto je dostawał i na jakich zasadach? Bardzo proszę Wójta o odpowiedz.
Gmina ze złota18.11.2025, 09:53
Zero promocji, zero informacji, a na sali sami wybrani. Niech Gmina poinformuje ile pieniędzy poszło na te prywate. Najlepiej w swojej nowej gazetce, bo wtedy znajdą się tam jakieś przydatne informacje.
zpodhalanskiej18.11.2025, 09:34
A o wspolpracy z SB co wspominali w tych "wariacjach tischnerowskich"???
Autor widmo18.11.2025, 07:59
To była impreza dla wybranych
Grule ze solom17.11.2025, 22:30
Idee Tischnera mają tyle wspólnego z dzisiejszymi góralami co parówki mają wspólnego z mięsem
Ja17.11.2025, 16:21
Dobry wieczór. Chętnie bym pojechała ale.. albo słaba promocja albo impreza dla wybranych. Jest to utrzymywane z naszych pieniędzy a nic o kolejnych wydarzeniach Noe wiemy. Szkoda :(
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl