W Zakopanem od wczesnych godzin porannych trwa wielkie odśnieżanie. Choć służby zapewniają przejezdność dróg, intensywne opady i nieodpowiedzialne praktyki części mieszkańców utrudniają poruszanie się po mieście.
Zimowy poranek postawił Zakopane na nogi. Już od świtu ulice miasta wypełnił dźwięk łopat, odśnieżarek i silników samochodów próbujących wydostać się spod grubych warstw białego puchu. Właściciele posesji, pensjonatów i sklepów odkopują swoje podjazdy oraz dojścia, a kierowcy mozolnie usuwają śnieg z samochodów, które przez noc zdążyły całkowicie zniknąć pod śnieżną czapą.Najwięcej pracy jest w centrum. Pracownicy lokali przy Krupówkach od rana walczą o to, by klienci mogli w ogóle dostać się do sklepów i restauracji. Z pomocą ruszył ciężki sprzęt - pługopiaskarki spychają śnieg w boczne rejony deptaku, gdzie powstają ponadmetrowe pryzmy białego puchu.Choć wszystkie główne ulice są przejezdne, w praktyce jazda po mieście wciąż jest utrudniona. Na wielu drogach zalega warstwa śniegu, a w centrum tworzy się gęste błoto pośniegowe. Problem potęguje niewłaściwe odśnieżanie przy posesjach - część mieszkańców wyrzuca śnieg prosto na jezdnię, zwężając przejazd i utrudniając pracę służbom.
Niestety prognozy meteorologiczne nie napawają optymizmem. Synoptycy zapowiadają, że intensywne opady śniegu utrzymają się co najmniej do soboty, 22 listopada. To oznacza, że miejskie służby będą musiały działać bez przerwy, a mieszkańcy ponownie zmierzą się z łopatami i zasypanymi podjazdami.
e/s









