NOWY TARG. Na to miejsce czeka wielu kinomanów. Bo nie ma nic lepszego niż obejrzeć film na dużym ekranie z doskonałą jakością dźwięku. A jeśli do tego seans będzie można przeżyć na rozkładanym, wygodnym fotelu...
"Kiedy kino" to pytanie, którym dręczą kinomaniacy właściciela centrum handlowego przy Ludźmierskiej co najmniej od roku. Gdy tylko pojawiły się pierwsze zapowiedzi powstania czterech osobnych sal dla w sumie prawie 500 widzów rozpoczęło się wyczekiwanie na otwarcie kina. To jednak się przeciąga w czasie. Wiadomo - nowoczesność nie tylko kosztuje, ale wymaga też precyzji i idealnego dopasowania wielu elementów.W holu Stopiak Park Handlowy umawiam się z Adamem Rapaczem i jego synem Dawidem. Właściciele słynnego nowotarskiego Kina Tatry właśnie tworzą zupełnie nową i nowoczesną przestrzeń. Za zabudowanym wciąż przyszłym głównym wejściem do Stopiak Cinema trwają intensywne prace. Wchodzimy.Niczym w samolocie
"Jedynka", do której zaglądamy w pierwszej kolejności ma być najbardziej luksusową salą. Ma tu się znaleźć 80 miejsc, choć normalnie można by zmieścić ich tu 200. Tylko te będą luksusowe - rozkładane, szerokie fotele, podłokietniki, miejsce na przekąski. Luksus niczym w pierwszej klasie samolotu. Takie sale będą dwie - druga na 52 miejsca. Jednak jak przekonuje Dawid Rapacz bilety będą tylko o około 10 zł droższe. Ma być luksus, na który stać każdego.
Z tyłu widać opuszczoną windę na projektor. W nowoczesnym kinie nie ma kabiny dla operatora. To już nie te czasy, gdy operator musiał nawijać analogową taśmę między szpulki maszyny. To już odległa przeszłość, a dla niektórych niemal... prehistoria.
- Już nie ma żadnych taśm. Dziś film otrzymujemy transferem internetowym, możemy być w dowolnym miejscu na świecie i puszczać film w Nowym Targu - śmieje się Dawid, który od dzieciństwa - można powiedzieć - wychowywał się w kinie prowadzonym przez ojca.
Przechodzimy do "czwórki", gdzie będzie 112 miejsc, by zaraz za nią zajrzeć do "trójki". To będzie największa sala aż na 245 miejsc. Dla kontrastu jest jeszcze najmniejsza "dwójka" z rozkładanymi miejscami dla 52 widzów.
- Pewnie gdybyśmy to mieli otwarte dzisiaj, to bez problemu zapełnilibyśmy wszystkie sale. Ale są okresy, gdy trzeba postawić na jakość, wówczas nie liczy się ilość osób na sali, ale komfort. Będziemy tak miksować tytułami, by widz miał wybór - przekonuje Dawid Rapacz.
Filmy, El Clasico i filharmonicy wiedeńscy
Jak zapewnia, właściciele będą pamiętać o koneserach zapewniając przynajmniej jedną na tydzień pozycję z ambitnego repertuaru. W praktyce okaże się jakie będzie zapotrzebowanie.
Dziś rekordy popularności bije "Dom Dobry" Smarzowskiego i pewnie można by go grać w dwóch salach na okrągło. Ale w sezonie zdarzają się też trudniejsze okresy, choć to już nie zależy od pory roku, ale nowości jakie pojawiają się na kinowym rynku. Dobry film może zapełnić kino w tak niegdyś wydawałoby się martwym dla kin sezonie jak Wielkanoc.
Nowe kino w Stopiaku ma przyciągać nie tylko kinowymi premierami, można będzie na dużym ekranie obejrzeć także wydarzenia sportowe. Mecz Ligi Mistrzów czy hiszpańskie El Clasico czyli zmagania Barcelony i Realu - na dużym ekranie w pełnej sali przeżywa się zupełnie inaczej. Zrozumieli to właściciele dużych kin w Polsce i od lat jest to jednym z mocnych punktów repertuaru. Podobnie jak retransmisje czy to wiedeńskiego Koncertu Noworocznego czy koncertów klasycznych uznanych dyrygentów. Także japońskie Anime to także trend, który robi furorę na całym świecie.
Między zakupami
Kino ma być odpowiedzią na potrzeby klientów centrum handlowego. To pomysł na spędzanie czasu. Gdy mama czy tata buszują po zakupach, dziecko można zostawić na kinowej sali. Być może nawet jeśli pojawi się takie zapotrzebowanie można będzie pomyśleć o filmach w słowackiej wersji językowej czy dostosowanej do zagranicznych gości odwiedzających latem Podhale.
To będzie największe kino na południe od Krakowa - bo podobne ma tu jedynie Nowy Sącz i Oświęcim.
Pendlowanie czyli 35 lat historii
Dla Rapaczów przeprowadzka będzie oznaczała koniec pewnej długiej i niezwykle ciekawej epoki. Za "Tatrami" na pewno zakręci się łezka w oku nie tylko im, ale i wielu nowotarżanom. Tamtejsze kino to przecież blisko 35 lat historii. I rodzinnych wspomnień.
- Pamiętam, jak chodziliśmy nadawać taśmy do pociągu jadącego do Gdyni. Tato na ugiętych nogach dźwigał przed sobą niewygodną, ciężką, dwudziestokilową skrzynię z taśmami. To się nadawało konduktorowi. Dla mnie jako dzieciaka to była frajda - wspomina Dawid.
- A dziś film przychodzi internetem - śmieje się Adam Rapacz.
Stojąc w jeszcze niedokończonej "jedynce", obok windy projektora, wspominają z rozrzewnieniem jak wyglądało "pendlowanie filmu".
Wówczas dwa kina - w Nowym Targu i Zakopanem dostawały jedną kopie filmu i musiały emitować ją w tym samym czasie. Wyglądało to tak, że Nowy Targ grał film o 12, Zakopane o 14, potem jeszcze dwa seanse i rolki wracały to do Nowego Targu na ostatni seans.
- Jak się chciało grać o atrakcyjnej godzinie, żeby nie tracić czasu, a jeden film składał się np. z sześciu rolek - trzy sklejało się na dużą rolkę, kolejne trzy na drugą. I gdy o 18 film zaczynał się w Zakopanem to w Nowym Targu można było startować o 19 30, a nie godzinę później. I jak pierwsza rolka leciała to już można było posłać po nią samochód, by ją przywiózł do Nowego Targu, a potem trzeba było jechać po drugą. I tak się to dookoła kręciło - tłumaczy Adam Rapacz.
- I to była sztuka, to była logistyka, wyzwanie i stres. Do tego trzeba było mieć względy u dystrybutora, bo nie każdemu dawali w ten sposób film - dodaje Dawid.
Ale kiedy kino?
Wychodzimy do holu galerii, Adam zamyka drzwi, a ja wracam do najważniejszego pytania: kiedy otwarcie?
- Koniec stycznia, w ferie. Nie widzę teraz nic, co by nam mogło zakłócić ten termin - przekonuje Dawid.
I wszystkim kinomaniakom pozostaje mieć nadzieję, że ekipy wykończeniowe dotrzymają terminu.
Józef Figura



