GORCE. I choć wydaje się to dziwne, leśnicy przekonują, że to ma sens, co więcej - służy przyrodzie. Co innego wąskie singletracki...
- Jak to jest, że właścicielom na swoich prywatnych działkach próbuje się ograniczyć dysponowanie naszymi prywatnymi własnościami w terenach leśnych i podleśnych, a nadleśnictwo Nowy Targ, które zarządza mieniem skarbu państwa czyli własnością nas wszystkich Polaków, robi co chce na terenach przez siebie zarządzanych? - irytuje się czytelnik prosząc o zachowanie anonimowości.Dwa standardy
I za przykład podaje to, co dzieje się w lesie na stokach Turbacza i tamtejszą inwestycję drogową na terenach zarządzanych przez Lasy Państwowe. To - jak przekonuje - półtorej kilometra w linii prostej od schroniska na Turbaczu, w bezpośrednim sąsiedztwie terenów chronionych.
- Rozumiem, że żyjemy w Polsce dwóch standardów, właściciel prywatny ma tylko płacić podatki, a nie może dysponować własną działką i wszyscy mówią, co ma na niej robić, co może a czego nie może, chociaż to jego prywatna własność? A nadleśnictwo czy inne instytucje państwowe mogą robić to co uważają za stosowne, na terenach które są własnością nas wszystkich, a te instytucje tylko zarządzają nimi w naszym imieniu - nie kryje irytacji Czytelnik.
Perspektywa nienajbliższa
Tymczasem nadleśniczy Krzysztof Przybyła podkreśla, że droga budowana jest już od dwóch lat, w przyszłym roku ma być gotowa. - Jeśli możemy zrobić drogę, by "na kółkach" wywozić drewno zamiast ściągać je "na smyka" to dla przyrody jest zysk - przekonuje nadleśniczy. - Inwestycja prowadzona jest zgodnie z kanonami. Może teraz wygląda to źle, ale na wiosnę, gdy będzie położony tłuczeń to będzie zupełnie inaczej.
Jak podkreśla, to droga wewnętrzna, wyłączona z użytku poza sprzętem leśnictwa. Ona istniała wcześniej, jednak była momentami stroma, wąska i niebezpieczna. Droga zresztą dalej niż do Hereścioka nie prowadzi, gdyż teren jest zbyt stromy. Miejsce docelowe jest objęte ochroną Natura 2000, jednak zdaniem nadleśniczego prowadzona wycinka będzie innego rodzaju, dostosowana do wymogów. Zresztą same cięcia w planowane mają być tam w perspektywie "nie najbliższych lat".
- To nie jest tak, że to będzie droga niedostępna. Będą mogli z niej korzystać turyści czy rowerzyści jak z każdej drogi leśnej - zauważa Krzysztof Przybyła.
To zróbmy to inaczej...
Czytelnik ma jednak zupełnie inną propozycję - ograniczyć tam wycinkę lasu, a w zamian przygotować trasy rowerowe, single tracki czy szlaki narciarstwa biegowego i ścieżki spacerowe.
- Tym, bardziej że są tam idealne warunki na narty biegowe, śnieg zalega dłużej i nie byłoby problemu takiego jak na lotnisku, że trasy działają dwa tygodnie i są często niszczone, bo biegną po prywatnych gruntach. Przecież najbardziej znane trasy biegowe w Polsce, w Jakuszycach znajdują się na terenach zarządzanych przez lasy państwowe - przekonuje.
Zauważa przy tym, że coraz trudniej o zgodę i wytyczenie tras na terenach prywatnych czego przykładem jest burza wokół tras w Obidowej, gdzie jeden z właścicieli zawęził drogę tak, by ratrak nie mógł przejechać.
Ustawa nie pozwala...
- Nie ma w lasach zakazu poruszania się rowerów, w zasadzie mogą poruszać się wszędzie. Nie dopuszczamy jednak budowania nielegalnych ścieżek, nie wolno niszczyć gleby, wyjątkiem jedynie są prace związane z gospodarką leśną - przekonuje nadleśniczy.
I choć singletracki cieszą się wielką popularnością w Rabce, na Krzywoniu, w lesie należącym do Lasów Państwowych, to Krzysztof Przybyła uważa, że zgoda Lasów Państwowych była tylko na dwie trasy, a są cztery.
Sprawa budowy nowych tego typu ścieżek w nadleśnictwie, póki co, wydaje się mało realna.
- Jeden aspekt to moja prywatna opinia - jestem "za". Jeźdźmy, bo po co ten las jest? Nie ma przepisu zabraniającego poruszania się rowerem po lesie. Problem jest inny. W ustawie o lasach, poza prowadzeniem gospodarki leśnej nie możemy niszczyć ściółki czy przyczyniać się do erozji gleby. To temat dla posłów. Jak się zmieni legislacja to możemy oddać tereny pod singletracki - mówił nadleśniczy podczas jednej z tegorocznych sesji nowotarskiej rady miasta.
Wygląda więc na to, że w świetle ustawy - wyrycie szerokiej, sześciometrowej drogi w środku lasu jest zgodne z ochroną przyrody, a wytyczenie metrowej ścieżki dla rowerów - już nie. Ale to już kwestia dla ustawodawcy w Warszawie...
Józef Figura



