W Zakopanem zakończyła się niezwykła inicjatywa - żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej własnymi rękami wyremontowali dom Barbary Grocholskiej-Kurkowiak, sanitariuszki Armii Krajowej i honorowej obywatelki miasta. Wszystko dzięki spontanicznemu zrywowi serc, wsparciu darczyńców i kilkunastu dniom ciężkiej pracy.
W piątkowe przedpołudnie pod starym, drewnianym domem przy ul. Strążyskiej zgromadzili się żołnierze, przedstawiciele samorządu, sponsorzy oraz sama bohaterka przedsięwzięcia. Budynek, który jeszcze kilka miesięcy temu wymagał pilnej interwencji, dziś wygląda jak nowy - z ocieplonymi ścianami, wyremontowanym poddaszem i przygotowaną instalacją pod gazową kotłownię.Burmistrz Zakopanego, Łukasz Filipowicz, nie krył wzruszenia. - To, co się tutaj wydarzyło, wyszło prosto z serca. Żołnierze działali bezinteresownie, a darczyńcy odpowiedzieli na ich apel. Efekt to nie tylko wyremontowany dom, ale też piękny przykład solidarności - podkreślał.Za całą akcją stoi 114. Batalion Lekkiej Piechoty. Jego dowódca, podpułkownik Jan Rosiek, wyjaśniał, że żołnierze pracowali po służbie, poświęcając swój wolny czas.
- Prawdziwymi bohaterami są ci, którzy tutaj pracowali. Siedmiu żołnierzy przez kilkanaście dni wykonywało całą elewację, ocieplenie i izolację dachu. Bez firm, które wsparły nas materiałami i sprzętem, nie udałoby się to tak szybko - mówił.
To właśnie podczas wizyt u pani Barbary - jak podkreślał - wojskowi zauważyli, że dom potrzebuje pilnej modernizacji. - Od rozmowy do działania minęło pół roku. Uznałem, że musimy zadziałać, bo pani kapitan zasługuje na komfort i bezpieczeństwo - dodawał.
Najbardziej poruszające słowa padły jednak z ust pani Barbary Grocholskiej-Kurkowiak. Mimo wieku i trudnych doświadczeń pozostała pogodna i pełna wdzięczności.
- Gdyby nie wojsko i dobrzy ludzie, nie wiem, jak byśmy sobie poradziły. Zawsze marzłam, a teraz mówię córce: "Cały dzień jest mi ciepło" - powiedziała, nie kryjąc wzruszenia.
Jej proste, szczere podziękowania wywołały uśmiechy wśród wszystkich obecnych.
Burmistrz Filipowicz dodał - W takich momentach widać, jak silna potrafi być lokalna wspólnota. To, co zrobili żołnierze i sponsorzy, ma wartość większą niż pieniądze. To przykład, że dobro wraca.
Dzięki żołnierzom i darczyńcom sanitariuszka AK i honorowa obywatelka Zakopanego może przeżyć zimę w komfortowych warunkach, a Zakopane zyskało kolejną historię, która pokazuje, że najbardziej niezwykłe rzeczy powstają z ludzkiej wrażliwości i współpracy.
Remont domu pani Barbary to nie tylko poprawa warunków życia jednej osoby - to symboliczny gest pamięci wobec osób, które walczyły o wolność, oraz dowód na to, że wdzięczność potrafi zmobilizować do wielkich czynów.
em/s












