Sprawa zamkniętego przejścia przy Bulwarach Słowackiego od miesięcy wywołuje emocje wśród mieszkańców Zakopanego. Po latach nieudanych negocjacji z inwestorami i sporów o przebieg ścieżki pieszo-rowerowej trakt został zamknięty w maju 2025 roku. Gmina zdecydowała się na krok, który może ostatecznie zakończyć pat. Chodzi o wykup pasa gruntu, który pozwoli obejść konfliktowy teren i przywrócić pieszym możliwość swobodnego przejścia.
Wszystko zaczęło się w maju, gdy właściciele działek przy Bulwarach Słowackiego postanowili zagrodzić fragment popularnej trasy prowadzącej w stronę Drogi do Bristolu. Przez lata pozwalali pieszym i rowerzystom korzystać ze swojego terenu, choć ścieżka formalnie nie była miejska.Konflikt zaostrzył się, gdy inwestorzy zaczęli wskazywać na brak postępów w ich sprawach administracyjnych. Twierdzą, że urząd od lat nie potrafił wydać decyzji o zjeździe czy uzgodnień niezbędnych do realizacji ich projektów.
Miasto odrzuca te zarzuty. Wiceburmistrz Bartłomiej Bryjak zaznacza, że gmina była gotowa do rozmów, ale nie mogła spełnić warunków, które naruszałyby przepisy. - Jeden z inwestorów domagał się, by najpierw wydawać decyzje administracyjne, których nie można wycofać. My proponowaliśmy najpierw porządek w nieruchomościach, a potem pozwolenia. Tu się różniliśmy - tłumaczy.
Według urzędu to właśnie ten punkt powodował wielomiesięczne impasy.
Jeden z inwestorów domagał się, żeby najpierw wydać mu pozwolenie na budowę, następnie dokonać zamiany działek. Drugi obawiał się zamiany działek, bo miał już wydane pozwolenie na budowę, które by stracił. - Gmina nie jest wiarygodna - argumentował.
Gdy w końcu projekt zakupu nowej działki trafił pod obrady rady miasta, dyskusja wymknęła się spod kontroli. Radni spierali się o odpowiedzialność za wieloletnie przeciąganie sprawy, a mieszkańcy otwarcie domagali się przywrócenia przejścia.
- Mieszkańcy chcą trakt pieszo-rowerowy. Nie kolejnych warunków i przepychanek - podkreślał przewodniczący rady Grzegorz Jóźkiewicz.
Wiceprzewodniczący Zbigniew Szczerba zaznaczał z kolei, że także inwestorzy mają powody do niezadowolenia. - Miasto prosiło ich o wstrzymanie inwestycji, bo ścieżka była potrzebna. A oni ponosili koszty. Trzeba to brać pod uwagę. - mówił.
Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy gmina zdołała porozumieć się z wcześniejszym właścicielem terenu. Za około 300 tys. zł Zakopane wykupi od niego wąski fragment gruntu, wystarczający do poprowadzenia nowej trasy pieszo-rowerowej - tak, by ominąć działki, które stały się źródłem konfliktu.
Co więcej, jeden z inwestorów podczas dyskusji zadeklarował, że jest gotów ponownie udostępnić przejście - choć wcześniej warunkował to uzyskaniem pozwolenia na budowę.
Jeśli zakup działki zostanie sfinalizowany, a nowy odcinek przygotowany, piesi odzyskają trasę, która przez lata była ważnym skrótem komunikacyjnym, a od maja ubiegłego roku została zamknięta.
Choć emocje wokół spornej inwestycji jeszcze nie opadły, mieszkańcy mają nadzieję, że tym razem sprawa dojdzie do końca.
em/r






