04.12.2025, 19:10 | czytano: 6615

Czy były pracownik został zwolniony zgodnie z prawem, a firma realizująca termomodernizacje z pieniędzy programu Czyste Powietrze działała wbrew prawu pracy?

Zdj. archiwum Podhale24
Dziś przed sądem pracy toczyły się kolejne przesłuchania w rozprawie, którą swemu byłemu szefowi wytoczył Leszek Kowalski. Przekonuje on, że został zwolniony bezprawnie, a zatrudniony był na 1/4 etatu, mimo że pracował więcej niż w pełnym wymiarze godzin. Obiecanych prowizji za podpisane umowy - jak podkreśla - nie dostał do dziś.
O działalności firm Dawida Ł pisaliśmy obszernie w naszym artykule: Musiał sprzedać działkę, żeby oddać pieniądze z Czystego Powietrza. Czy za sprawą rządowego programu dotacji na Podhalu odbywał się wielki przekręt?
Przed sądem zeznawali kolejni świadkowie. Potwierdzali oni między innymi to, co opisywaliśmy w tekście, że firmy Dawida Ł, dopuszczały się fuszerki i nieprawidłowości między innymi docieplając fragmenty budynków cieńszym styropianem niż był w umowie. Jednak świadkowie powołani przez Dawida Ł odpowiedzialność za to zrzucali na pozywającego ich byłego przedstawiciela handlowego.

Jak przekonywał jeden ze świadków, docieplenie zostało wymienione na właściwe, a za koszt operacji miała ponieść firma, a właściwie jej handlowcy, którzy mieli z tego tytułu nawet zrezygnować z prowizji.

Padały też zarzuty, że zatrudniany na 1/4 etatu Leszek Kowalki miał rzadko pojawiać się w pracy, miał nie dostarczać dokumentów czy pieniędzy od klientów z kolejnych transz.

On sam temu zaprzecza i odpiera zarzuty domagając się rozwiązania stosunku pracy i wypłaty zaległych honorariów. Przekonuje, że w firmie długi czas pełnił odpowiedzialną rolę, a zarzuty pod jego adresem pojawiły się dopiero po tym jak został zwolniony.

Przed sądem zeznawał też świadek, który podobnie jak Leszek Kowalski sporządzał umowy dla firmy, za co do dziś nie dostał żadnego wynagrodzenia.
Na zakończenie rozprawy sędzia próbował namówić strony do pojednania i wzajemnych ustępstw. Proponował nawet ogłoszenie przerwy na naradę, jednak pozwany przedsiębiorca, Dawid Ł. kategorycznie odmówił jakiejkolwiek ugody z byłym pracownikiem.

Następna rozprawa zaplanowana jest na początek lutego.

fi/
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
Jan Kowalski13.12.2025, 18:58
Oboje z jednej matki, która bez mrugnięcia okiem by sprzedali za kilka srebrnikow.
Zagadka06.12.2025, 09:59
Gdyby szef płacił(te premie po 6tys) to mając świadomość co się dzieje czy pracował by dalej??
Pijawka05.12.2025, 10:48
I takie pytanie proste za co żył jak szef nie płacił?
Dlaczego tak długo brał w tym udział nawet jeśli nie płacili zgodnie z umową?
Czy nie brzydzą go pieniądze z przestepstwa (opisane w artykule)w którym uczestniczył?
Czy również jego umowy były in blanco
dlaczego tak późno powiadomił służby?
niby widzą, a delej ślepi05.12.2025, 10:46
psy szczekają, a karawana jedzie dalej
Nowotarżanin05.12.2025, 10:14
A co to za firma Dawida Ł???
Kogo to obchodzi05.12.2025, 09:57
Pasjonujące. To teraz będziecie każdą pracowniczą sprawę sądową opisywać?????
Seb05.12.2025, 09:53
Jaki szedł takie znalazł. Obaj siebie warci.
Milan05.12.2025, 08:50
Czy został zwolniony słusznie czy nie to już orzeknie sąd a nie jakiś tam Pinokoo. Czytając poprzedni artykuł to taki cwaniak ten Leszek
aaaa05.12.2025, 08:29
A zatrudnienie na umowe o prace gdzie ? Nie ma papieru ! nie ma kasy ! Trzeba być naiwnym zeby tak pracować
Buli05.12.2025, 04:41
Twardy mecenas z tego szefa
Zgred04.12.2025, 21:35
Czy to był jeden z tych "przedstawicieli handlowych" który dawał do podpisania dokumenty "in blanco", a później montowano ludziom chłam?
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl