Jednak nowotarżanka liczy, że opisując sprawę przyczyni się do poprawy bezpieczeństwa i ktoś "będzie się poczuwał", by chodnik utrzymywać w należytym stanie.
- W piątek 28 listopada zaparkowałam samochód od północnej strony pawilonu przy ul. Kopernika i chciałam dotrzeć do sklepiku warzywnego, chodnikiem!!! Szlam z 90-letnią mamą, której znajoma właśnie psioczyła na nieposypany chodnik. Za kilka sekund sama rypnęłam jak długa. Doczłapałam się do gabinetu rehabilitacyjnego, mając na uwadze moją 90 letnią przerażona Mamę. Upadłam na głowę, czoło, pęknięte okulary skaleczyły mi powiekę. Pani Urszula zadzwoniła po syna, syn po karetkę. Trafiła na oddział ratunkowy, zrobiono jej tomografię głowy. "Moje pytania: czyj jest chodnik od parkingu do schodków pawilonu? Kogo zima zaskoczyła? Kto mi zapłaci, za naprawę okularów? Kto zwróci, za przerażenie mojej Mamy, stres Syna i wreszcie za moje obrażenia? Jeśli ktoś się poczuwa, zapraszam do kontaktu" - kończy swój list do redakcji Urszula Adamczyk.
I dodaje, że świadków zdarzenia było wielu, ale szukać ich nie zamierza. Nie będzie się też domagać odszkodowania od miasta. Liczy tylko, że ktoś będzie się poczuwać do odpowiedniego utrzymania także tego chodnika w Mieście.
Poproszony o komentarz wiceburmistrz Waldemar Wojtaszek podkreśla, że na miejsce wysłany został pracownik drogownictwa, który "podejmie stosowne działania".
fi/




