05.12.2025, 15:12 | czytano: 1861

FiśBanda o nowej płycie i sile karpackich korzeni. "Wszystko, o czym śpiewamy, to nasze DNA"

FiśBanda koncertuje. Zdj. archiwum zespołu
FiśBanda - zespół wyrosły z Podhala, ale czerpiący z całego łuku Karpat, wraca z nowym krążkiem "Jak te góry kocham Cię", pełnym energii i muzycznej różnorodności. O korzeniach, inspiracjach i twórczości opowiada lider, "Paganini Podhala" - Andrzej Jarząbek Fiś. Dzieli się tym z Izabelą Pudzisz.
Zacznijmy od początków grupy. FiśBanda działa od 2018 roku, jednak jej początki sięgają znacznie wcześniejszych czasów. Jak to się stało, że rozpoczęliście formalną działalność?
- Faktycznie, gdzieś od końca 2017 roku piszemy i gramy pod nazwą FiśBanda, natomiast razem zaczęliśmy grać dużo wcześniej. Z Robertem Czechem dobre paręnaście lat, z innymi chłopakami już też dość długo. Pomysł na to, aby grać pod szyldem FiśBandy wyszedł wtedy, gdy postanowiliśmy poeksperymentować z aranżacjami i z repertuarem. Nie opieramy naszej twórczości wyłącznie na muzyce góralskiej, tylko bardziej na muzyce Karpat. Współpracujemy też ze wspaniałym człowiekiem, jakim jest Mikołaj Jaroszyk. On pisze teksty i jest naszym menadżerem.

Wcześniej miał Pan przyjemność grania ze znanymi muzykami z Podhala - Stanisławem Trebunią-Tutką czy Piotrem Majerczykiem, potem już jako FiśBanda, z Edytą Geppert i Kayah. W jaki sposób te doświadczenia pracy z innymi muzykami przeniosły się na proces twórczy FiśBandy?

- Jeżeli chodzi o osobę, która mnie wciągnęła do grania, to był to Stanisław Trebunia-Tutka, brat Władysława Trebuni-Tutki. Pokazał drogę do tego, żeby się nie bać adaptować różnego rodzaju muzyki. Wtedy na Podhalu, te dwadzieścia parę lat temu muzyka góralska była grana bardzo tradycyjnie z wielkim minimalizmem, jeśli chodzi o zmiany stylistyk. Fenomenalnym muzykiem był Władysław Trebunia-Tutka, który w czasie swoich studiów w Krakowie, przyjeżdżał na Podhale i przywoził różnego rodzaju utwory - tanga, czy muzykę z innych regionów, przykładowo z Jugosławii. Dzięki tym ludziom muzyka góralska była w stanie współgrać z innymi gatunkami.



A jak wspomina Pan pracę z innymi muzykami?

- Z Piotrkiem Majerczykiem współtworzyliśmy zespół "Siwy dym". Bardzo fajne, zwariowane czasy. Wielu muzyków udało nam się poznać na naszej drodze. Z Piotrkiem mieliśmy możliwość tworzenia ze Zbigniewem Namysłowskim w projekcie, w którym grano także z Janem Karpielem-Bułecką, czyli "Namysłowski i górale". Z panią Geppert miałem wielką przyjemność wystąpić w Opolu. Mamy przyjemność tworzyć wspaniałe projekty z Kayah i BumBum Orkestar.

W kontekście szerokiego spojrzenia muzycznego. Wspomniał Pan wcześniej, że tworzycie głównie muzykę opartą na łuku Karpat. Czy jako muzycy, czujecie, że jednym z Waszych zadań jest przekonywanie, że muzyka ludowa może być wciąż aktualna?

- Zdecydowanie. Muzyka, którą gramy, to nasz pop, czyli muzyka popularna w świecie folkowym. Staramy się ją grać na instrumentach akustycznych, żeby nie atakować folkloru elektroniką, nowoczesnością. W moim przekonaniu, sama energia z tych instrumentów jest zdecydowanie wystarczająca. Jest też na tyle atrakcyjna, że w dzisiejszych czasach dalej ma rację bytu.

Co chcecie przekazywać swoją twórczością?

- Przede wszystkim chcemy promować nasz tok myślenia. Jesteśmy z Podhala i z tego jesteśmy najbardziej dumni. Jak wiemy, nasza muzyka podhalańska, to też część łuku Karpat. Mamy wiele wspólnych cech z całymi Karpatami, stąd pomysł, żeby patrzeć szerzej, a nie do końca zmieniać samą muzykę góralską, bo mamy do niej wielki szacunek. W muzyce wołoskiej jest szerokie pole do popisu, dlatego opieramy się na muzyce Karpat.

Przejdźmy teraz do najnowszej płyty. Utwory z krążka "Jak te góry kocham Cię" są różnorodne tematycznie. Pojawiają się głosy o miłości do folkloru, jest temat emigracji, ale też potrzeba odpoczynku wyrażona w singlu "Duszo ma". Mówił Pan już o ogólnym czerpaniu inspiracji, ale co szczególnie inspirowało Was w tworzeniu nowej płyty?



- Inspirujemy się przede wszystkim przestrzenią, którą się na co dzień otaczamy. Pomysł samego początku tej płyty to moja kompozycja sprzed dwudziestu lat, zatytułowana "Turnie moje". Ona przedstawia cały pogląd na tę muzykę, którą chcemy tworzyć. Muzyka Karpat jest przyozdobiona w ornamentykę i to ma, w pewien sposób, taką dzikość. Najważniejsza w tym wszystkim jest prostota. Myślę, że ta wielka przestrzeń pozwala nam na to, żeby nasze utwory były nadal kreatywne dla kogoś, kto w dalszych projektach do nas przyjdzie. Nasze utwory zostawiają trochę przestrzeni na to, aby każdy mógł jeszcze dograć parę dźwięków.

Co do różnorodności materiału na tej płycie, pojawiają się tanga, które miałem pierwszy raz przyjemność słyszeć w wykonaniu Władysława z gitarą czy na różnego rodzaju spotkaniach rodzinnych. Chcemy, aby te utwory były promowane, bo jednak jest to kultura polska i chcemy przypominać o tym, że tak wspaniałe dzieła istnieją.

Jak na tle nowego materiału wypada Wasz debiut? Czym nowy krążek różni się od ?Posłuchejcie Kamaradzi"?
- Trochę zmieniło się podejście, bo pierwsza płyta była efektem rozmów ze starszymi ludźmi. Z moją babcią i z wieloma muzykantami. Materiał, który był dobierany do pierwszej płyty, przedstawiał emocje i tę masę niepokoju. Później przyszła pandemia, która zablokowała nam możliwość promocji pierwszej płyty. Moja babcia zawsze mówiła, że "jest za duzo dobra, bedziy biyda". Pomyślałem, że to właśnie pandemia. Niestety po wschodniej granicy widzimy, że ta bieda przyszła trochę z innej strony i myślę, że płyta była adekwatna do całej atmosfery, tylko nie każdy to odczuwał.

A nowa płyta?

- Ta płyta jest odwrotnością poprzedniej. Czujemy więcej frajdy, więcej energii. Chcemy się odbić od tego ciemnego klimatu, aby ta energia dawała radość słuchaczom. W naszej twórczości wszystkie teksty i kompozycje są oparte na naszych rozmowach. Mikołaj Jaroszyk nie pisze tekstów wedle swojego pomysłu, tylko przenosi na papier nasze rozmowy. Wszystko, o czym śpiewamy, to nasze DNA. W utworze ?Duszo ma" zachęcamy, aby trochę zwolnić, wgłębić się w siebie i posłuchać duszy. Tak samo jest w przypadku utworu ?Twoje zdrowie", gdzie najważniejsze, to świętowanie każdego dnia, a jak się da muzyką, to jest już w ogóle wspaniale. W płycie jest różnorodność, ale uzupełniana jest ideą, żeby myśleć pozytywnie.

Wspomniał Pan o świętowaniu dnia muzyką, w takim razie, który z nowych utworów FiśBandy, jest Panu najbliższy?

- Do tego pytania trudno mi się będzie odnieść, z tego względu, że pierwszy utwór, którym zaczęliśmy płytę, był to utwór "Turnie moje". Powstał dwadzieścia lat temu i mam wielki sentyment do niego. Zaczyna się on fragmentem nagrania, które sam nagrałem w domu. Do tego dołączyliśmy się w studiu z brzmieniem już teraźniejszym. Mam też wielki sentyment do utworu "Jak te góry kocham Cię", czy do "Twoje zdrowie", bo one mają tyle energii, że bardzo się z tym utożsamiamy. Najważniejsze jest to, aby muzyka dawała pozytywny punkt i tok myślenia.

Pierwszy koncert, w którym wybrzmiały kawałki z nowej płyty "Jak te góry kocham Cię" miał miejsce w połowie października na Festiwalu Inspirowane Górami. Niebawem będziecie koncertować w Krakowie i w Opolu. Kiedy kolejny koncert na Podhalu?

- Myślę, że na pewno w przyszłym roku na Podhalu się spotkamy, choć nie wiem jeszcze przy jakiej okazji. Na szczęście Zakopane robi wiele wspaniałych imprez i myślę, że znajdzie się w tym wszystkim miejsce dla nas. Patronat honorowy naszego albumu objął burmistrz miasta Zakopane, Łukasz Filipowicz. Pozytywne dla nas jest to, że mimo, iż nie gramy stricte muzyki podhalańskiej, lecz muzykę Karpat w sposób podhalański, to możemy promować te wspaniałe regiony, z których my pochodzimy. To jest nasz cel, aby łączyć Podhale z tego typu kreatywnością, podawać nasz sposób myślenia i inspirować się całymi Karpatami.



Na koniec chciałabym zapytać o perspektywy. Jaka będzie najbliższa przyszłość twórcza FiśBandy, czy planujecie już prace nad kolejną płytą?

- Zdecydowanie. Z pomysłami na przyszłość jest tak, że jak się kończy dany album, to już od razu akumulatory są załadowane, aby zaczynać następny projekt. Podchodzę do tego z dystansem. Ostatnią płytę skończyliśmy nagrywać w studiu wiosną ubiegłego roku, a z wydaniem zeszło nam do późnej jesieni. Był duży dylemat jak dobrać ten materiał - czy sugerować się starym tokiem myślenia, aby płyta była w jednym klimacie, czy nie bać się trochę tym repertuarem pożonglować i zrobić większą rozbieżność klimatu. Patrząc na to, że dzisiaj każdy z muzyką obcuje przez platformy streamingowe*, zdecydowaliśmy, że materiał będzie różnorodny. Najważniejsze jest to, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Następna płyta wkrótce, ale na pewno nie na wiosnę.
*- platforma internetowa bądź aplikacja, która umożliwia oglądanie filmów, seriali, słuchanie muzyki, radia czy podcastów przez Internet.

Zespół gra w składzie:
Andrzej Jarząbek Fiś - skrzypce, śpiew
Stanisław Rzadkosz - akordeon, chórki
Robert Czech - kontrabas, cymbały węgierskie
Paweł Dziedzina - altówka, chórki
Wojciech Zieliński - perkusja
Przemek Sokół - trąbka
Anna Jarząbek - śpiew

Rozmawiała Izabela Pudzisz

UWAGA KONKURS

Dla Czytelników Podhale24.pl mamy prezent od zespołu - dwie płyty zespołu FiśBanda. Aby otrzymać jedną z nich należy wysłać e-mail na adres konkursy@podhale24.pl, wpisując w temacie "FiśBanda". Prosimy podać imię i numer telefonu. Kto pierwszy ten lepszy. Do zwycięzców - zadzwonimy.
Może Cię zainteresować
komentarze
Miotonik05.12.2025, 16:57
piękna muzyka i śpiew radują serce, tego mi potrzeba
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl