06.12.2025, 15:06 | czytano: 3537

Historyczna jednostka EN71-001 przyjechała do Zakopanego (zdjęcia)

zdj. Marcin Szkodziński
W sobotnie południe Zakopane znów zobaczyło skład, który pół wieku temu symbolizował nowoczesność. Historyczna jednostka EN71-001 przyjechała pod Giewont niczym żywa pocztówka z lat 70., a na peronie czekała nie tylko kapela góralska, ale także tłumy mieszkańców i turystów.
Dokładnie o 11:33 peron zakopiańskiego dworca zadrżał pod ciężarem pociągu, który przed laty rozpoczynał służbę na świeżo zelektryfikowanej kolejowej "Zakopiance". Jednostka EN71-001, odrestaurowana w barwach z epoki, pojawiła się pod Giewontem z okazji 50-lecia elektryfikacji linii kolejowej do Zakopanego.
Na powitanie przygotowano prawdziwą uroczystość - muzykę, kwiaty i regionalny poczęstunek. Wiceburmistrz Zakopanego Iwona Grzebyk-Dulak wręczała kolejarzom goździki, tak jak przed laty witano pierwsze elektryczne składy. Dla wielu pasażerów przejazd retro pociągiem był pretekstem do osobistej podróży w czasie. Jeden z uczestników wspominał: - Jechało się jak w siedemdziesiątym piątym. Różnica jest taka, że dziś nie ma już "duh, duh, duh" na każdym łączeniu, bo teraz są spawane tory - opowiadał z uśmiechem.

Przyznał też, że w latach 70. trasa do Zakopanego była prawdziwą szkołą cierpliwości. - Upały potrafiły powykrzywiać tory i wtedy każdy kurs był loterią - dodał.

- Skoro mamy pociąg odmalowany w historyczne barwy, trudno było nie wykorzystać tej okazji. Pięćdziesiąt lat elektryfikacji linii to rocznica, która zobowiązuje - wyjaśniał. Jakub Stawarz, inicjator wydarzenia. Podkreślił także, że EN71 powstawała z myślą o trudnym, górskim terenie. - To następcy słynnych parowozów OKz32. Mocniejsze, przystosowane do podjazdów i... fabrycznie wyposażone w stojaki na narty - mówił z dumą.

W wagonie znalazły się nawet zabytkowe narty - te drewniane i te z Polsportu z Szaflar.
Nie mogło zabraknąć Apoloniusza Rajwy - kronikarza Podhala. Jego archiwalne slajdy z 1975 roku stały się świadectwem pierwszego elektrycznego wjazdu do Zakopanego. - Pociąg był udekorowany świerkowymi gałązkami i chorągiewkami. A ludzi było tyle, że załamała się część wiaty. Pamiętam ten szmer i śmiech, bo nikomu nic się nie stało - wspominał.

Opowiedział też o mniej znanych epizodach z historii Zakopianki - m.in. o elektrowozie, który kiedyś... sam ruszył w kierunku Poronina i przejechał całą trasę aż do Nowego Targu.

em/r
Może Cię zainteresować
komentarze
Pan filcok08.12.2025, 08:56
A kto pamięta jak pociąg zakończył bieg za bramą dworca mówili że jechał po lody kama w willi Wacław koło Fisu
Pan filcok08.12.2025, 08:56
A kto pamięta jak pociąg zakończył bieg za bramą dworca mówili że jechał po lody kama w willi Wacław koło Fisu
SQ907.12.2025, 16:05
Gwoli sprostowania cytat"Opowiedział [...] o elektrowozie, który kiedyś... sam ruszył w kierunku Poronina i przejechał całą trasę aż do Nowego Targu" Faktycznie tak było z jednym ALE - elektrowóz nie miał włączonego hamulca po przyjeździe do Zakopanego i sam bez załogi ruszył, a w zasadzie zaczął się staczać w kierunku N. Targu. Rozpędzony dotarł prawie do Pyzówki (tam jest pod górę). Żeby nie doprowadzić do jego wykolejenia miał priorytet - sygnał zielony na wszystkich mijanych stacjach. Mimo rozpędu nie pokonał podjazdu przed Pyzówką i zaczął się z niej z powrotem staczać tym razem w kierunku Zakopanego. Zatrzymano go przy małej prędkości w rejonie stacji w Lasku.
Karaluch07.12.2025, 05:13
Wszędzie po Polsce jeżdżą nowe składy a tu się jarają szrotem. Pozdrów prawie 4 godziny do Krakowa powoduje zmęczenie jak bym tydzień w hucie siedział
porażka06.12.2025, 21:01
W historii nie wyglądał jak ruskie straszydło
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl