Przez całe życie chodził po górach i pomagał ludziom. Teraz on sam potrzebuje pomocy. W 2024 roku po tajemniczym ugryzieniu w górach ciężko zachorował. Postępująca martwica nogi grozi amputacją. Ratunkiem pozostaje kosztowna terapia, którą trzeba wdrożyć natychmiast.
Marek Harasimowicz urodził się i wychował w Zakopanem. Tatry od dzieciństwa były jego światem. Wędrówki górskie i jaskiniowe szybko stały się codziennością. Drugą wielką pasją było taternictwo, któremu poświęcił wiele lat.Po zakończeniu aktywnej działalności górskiej Marek wybrał inną drogę pomagania ludziom. Przez ostatnie 15 lat pracował w ośrodku leczenia uzależnień. Jako terapeuta uratował wiele osób przed nałogiem. Zdobył szacunek pacjentów i współpracowników. Dziś jest na emeryturze, ale nadal działa jako wolontariusz.
Rok 2024 przyniósł jednak dramatyczny zwrot. Podczas jednego z pobytów w górach Marek poczuł ukłucie w łydce, gdy przechodził przez wysokie trawy. Początkowo pojawiły się dwie niewielkie ranki. Z czasem rozwinął się rumień, a potem martwica. Choroba postępuje bardzo szybko i zajmuje kolejne zdrowe tkanki.
Od kilku miesięcy leczenie nie przynosi efektów. Kolejni lekarze rozkładają ręce. Markowi grozi amputacja nogi. Jedyną szansą na jej uratowanie pozostaje specjalistyczna, bardzo kosztowna terapia, którą trzeba rozpocząć jak najszybciej. Dla człowieka, który całe życie ratował innych, to walka o zachowanie samodzielności i godności.
fi/
Dla wszystkich, którzy chcą wesprzeć Marka Harasimowicza udostępniona jest Zrzutka na profilu pomocowym:


