RABKA-ZDRÓJ. Radni usunęli z porządku obrad trzy uchwały dotyczące uchwalenia planów zagospodarowania przestrzennego. Zdaniem urbanisty - gmina może narazić się na roszczenia mieszkańców, którym może to uniemożliwić inwestowanie. Zdaniem przewodniczącego rady - czasu powinno wystarczyć na przyjęcie planu.
Trzy uchwały dotyczyły uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego miasta Rabka-Zdrój z wyłączeniem strefy "A" ochrony uzdrowiskowej dla części obszaru miasta Rabka-Zdrój "Rabka-Zdrój Centrum", "Rabka-Zdrój Słone" i "Rabka-Zdrój Zaryte".Radni przekonywali, że wstrzymują się z ich przyjęciem do marca z myślą o osobach czekających na wydanie warunków zabudowy, czyli tzw. WZ-ki. A jeśli wojewoda zakwestionuje?
Zdaniem urbanisty przygotowującego na zlecenie gminy plany - to nie do końca przemyślana decyzja. Jednak do głosu został on dopuszczony dopiero po uchwaleniu nowego porządku obrad. Jak zauważył, jeśli nie uda się zdążyć z planami miejscowymi do 30 czerwca, gminę może czeka paraliż. To z kolei może skutkować roszczeniami mieszkańców na możliwość inwestowania.
- Nie da się do końca przewidzieć czy plany, które są przygotowane nie będą kwestionowane przez wojewodę. Jeśli dopatrzy się uchybień trzeba będzie je poprawić co wydłuży uchwalanie - zauważył urbanista.
Tymczasem gminie powinno zależeć, by plan ogólny, który ma obowiązywać od końca czerwca 2026 roku był oparty o plany miejscowe. Inaczej przepisy ograniczające tereny pod zabudowę znacznie bardziej ograniczą możliwości zabudowy.
Jak tłumaczył urbanista, plany miejscowe przewidują kilkaset hektarów w sąsiedztwie istniejącej zabudowy, gdzie będzie możliwość wyznaczenia nowych terenów pod zabudowę. Plan ogólny już ich nie uwzględni. A jeśli plany miejscowe zostaną uchylone i nie zdąży się z poprawkami, wówczas trzeba będziecie rozmawiać wyłącznie o tym, co będzie w planie ogólnym. A to oznacza utratę możliwości zabudowy nawet w tych kilkuset hektarach już uwzględnionych, nie mówiąc o ich poszerzeniu.
Spokojnie, termin przesuną
Jednak przewodniczący Rafał Hajdyła przekonywał, że podczas prac komisji uzdrowiskowej w styczniu lub lutym sprawa zostanie dogłębnie omówiona.
Jeślibyśmy teraz uchwalili te plany, to wszystko to idzie do kosza. A tak to ludzie mają szansę na uzyskanie pozwoleń choćby w styczniu. Liczymy, że termin planu ogólnego zostanie przesunięty, są takie rozmowy w ministerstwie, czytałem, że jest nawet przyzwolenie ze strony Unii Europejskiej - przekonywał przewodniczący rady.
A co jeśli...
Jednak urbanista zwracał uwagę na jeszcze jeden element. Jeśli ktoś dostanie decyzję o WZ tam, gdzie plan nie zakłada terenu pod zabudowę, to później nic tam nie można będzie dobudować, bo już żadnych pozwoleń się nie uzyska.
- Jeśli w trakcie budowy wyskoczy coś niespodziewanego, że na przykład w decyzji jest pozwolenie na oczyszczalnię, a trzeba zamontować szambo - to nie dostanie decyzji zamiennej. I do kogo przyjdzie z roszczeniami? Do burmistrza, by zapłacić mu odszkodowanie za rozkopane budowę, której nie może dokończyć. Wydając decyzję w miejscach, gdzie nie powinno ich być, Państwo sami sobie robicie problem na przyszłość - zauważył urbanista.
Jednak przewodniczący w tym momencie przerwał dalszą dyskusję odkładając ją na posiedzenie komisji po Nowym Roku.
Józef Figura



