18.12.2025, 11:13 | czytano: 6639

Ekodramat na Baligowce. "Nie przewidzieliśmy, że można zniszczyć przedmiot ochrony, czynnie go chroniąc"

Kłody pozostawione na Baligówce, zdjęcie z października 2024r. Zdj. Józef Figura
CZARNY DUNAJEC. Była mowa o dewastacji, zmarnowanych pieniądzach, radni wyświetlili też nasz film sprzed roku na dowód skali zniszczeń. Ponad dwie godziny trwała dyskusja nad zniszczeniem torfowiska na Baligówce.
To, co stało się na torfowisku od początku budziło ogromne emocje. Bulwersowała już sprawa samej wycinki drzew na 108 ha powierzchni, a potem to, co pozostawił po sobie wykonawca - krajobraz księżycowy, stosy drewna, gałęzi, a wszystko tam, gdzie nie powinno było pozostać.
Na sesję do Czarnego Dunajca przybyli w końcu przedstawiciele krakowskiej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. To ona realizowała projekt, który skończył się tak okazałą klapą.

Niewiele udało się zrobić


Jak przedstawiła Katarzyna Gładysz, która prowadziła projekt do 2023 roku, historia rozpoczęła się w 2022 roku. Wówczas zdecydowano, by do projektu prowadzonego od 2017 włączyć jeszcze jeden obszar. Końcem roku wyłoniono wykonawcę, który twierdził, że jest w stanie takie prace prowadzić. Tymczasem czas był krótki, bo całość trzeba było zakończyć do 15 lutego 2023.
- O ile na początku warunki były dobre, to później bardzo obfite opady śniegu uniemożliwiły prace, które nie zakończyły się sukcesem. Firma nie była w stanie wejść w teren. Udało im się wyciąć biomasę z 71 ha i niewiele z tego wywieźć - przyznaje Katarzyna Gładysz.
Dopiero na wiosnę udało się wejść w teren i przeliczyć dokładnie co zostało wykonane.

Nie przyłożyli się


Udało się uzyskać zgodę na przedłużenie działań. Trzeba było ogłosić kolejny, skomplikowany unijny przetarg i wyłonić wykonawcę. Tym razem wygrało konsorcjum dwóch firm, z których jedną była ta, która prowadziła niedokończone prace. Tym razem obowiązywał termin do końca września, gdyż zakończenie całego projektu musiało nastąpić w listopadzie.

- Niestety firma "nie przyłożyła się", a prace szły źle i byle jak. Kiedy wykorzystaliśmy wszystkie możliwości - wypowiedzieliśmy umowę z winy wykonawcy. Będziemy naliczać kary umowne - przyznaje Katarzyna Gładysz
Firma wykonała ledwie 30% prac, do których się zobowiązała. W efekcie po odliczeniu kar, wykonawca dostał połowę kwoty, która wynikała z umowy. Miała ona ponadto naprawić drogi gminne zniszczone podczas prac i z tego się wywiązała.
Końcem 2024 roku krakowski RDOŚ złożył wniosek o kolejną dotację na dokończenie prac na Baligówce. NFOŚiGW przyznał dotację ze środków europejskich



Droga będzie drewniana


Jak tłumaczyła Agnieszka Pagacz odpowiedzialna w RDOŚ za wdrażanie projektów unijnych, nowy projekt obejmuje lata 2026-29, jest więc wystarczająco dużo czasu, by zdążyć z pracami. Na najbardziej newralgicznej części torfowiska konieczne będzie wybudowanie drogi technologicznej - drewnianej, palowanej po której poruszałyby się niewielkie quady z przyczepą. Prace miałyby ruszyć we wrześniu, po rozstrzygnięciu kolejnego unijnego przetargu.
Na pozostałej części torfowiska będą potrzebne inne metody, ale o tym, jakie - jeszcze nie wiadomo.

Po przedstawieniu przez pracowników RDOŚ rozgorzała dyskusja, podczas której nie szczędzono poważnych zarzutów.

"Nikt tam drzew nie sadził"


- Kto zgłosił taki pomysł by ingerować w tak piękne, dziewicze tereny? Nie dość, że to dewastacja terenu to jeszcze pieniądze trzeba pozyskać i nazywa się to pięknie "ratowaniem bioróżnorodności"? - dziwił się radny Kojs.

Jak tłumaczył Mariusz Skwara, Zastępca Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Krakowie i Regionalnego Konserwatora Przyrody - dla ochrony obszaru torfowisk najważniejsza są kwestia wody i sukcesji, czyli zarastania torfowiska. By zapobiec dalszemu osuszaniu, a następnie zarastaniu lasem Baligówki konieczne było stworzenie zastawek na rowach melioracyjnych, by zahamować odpływ wody, a także usunięcie drzew, których korzenie także "wypompowywały" wilgoć z podłoża.

- Od lat szkolnych wpajano nam, że drzewa robią cień, dają wilgoć. Nikt nie sadził tamtych drzew na Baligówce, to natura przybrała taką formę. Co było powodem, że trzeba je było wycinać? To przerażające, że ktoś wszedł, zniszczył. Czy poniósł jakie konsekwencje? Państwo wydzieliło na to 2 mln zł i dołoży kolejne, a my mamy problem pozyskać pieniądze na oczyszczalnię ścieków w Piekielniku - nie krył zdenerwowania Paweł Dziubek.

Jak wyliczyli urzędnicy RDOŚ wykonawca miał początkowo, zgodnie z przetargiem, zainkasować 1,8 mln zł. Jednak, ponieważ wykonał prace warte 600 tys. zł, po odliczeniu kar - ostatecznie otrzymał 300 tys. zł. Pozostałe, niewykorzystane 1,5 mln zł wróciło do budżetu państwa. Za kolejne prace zimowe RDOŚ też nie wypłacił wszystkiego tylko połowę, czyli ok 1 mln. zł.

"Zdewastujecie kolejny fragment"


- Teren został zdewastowany w majestacie prawa, to skandal! Gdyby tam pojechał mieszkaniec i wyciął jedno drzewo poniósłby ogromną karę. A tu nikt nie ponosi odpowiedzialności! Zdewastujecie kolejne fragmenty torfowisk. Nikt nas nie chciał słuchać, bo uznaliście, że tak będzie fajnie. Kto za to poniesie odpowiedzialność? I nie chodzi mi o wykonawcę. To przykre - w ostrych słowach krytykował RDOŚ radny Tadeusz Czepiel.

Dodał on, że od 35 lat gmina nie może się doprosić kanalizacji północnych wiosek.
- Ile do torfowiska płynie ścieków? Gmina nie jest w stanie udźwignąć tego procesu. Powinniśmy w pierwszej kolejności zbudować oczyszczalnię i kanalizację. Są zakusy by utworzyć tu park narodowy i pewnie pojawią się kolejne obietnice "jak go utworzycie to będziecie mieć oczyszczalnie". Ale nikt w to uwierzy - przekonywał radny.
I zauważył, że gdyby zamiast wydawać ogromne pieniądze dla firmy dać ludziom po 100 zł to za wyniesienie kłody, to na plecach by je wynieśli. Byłoby taniej i obeszłoby się bez ciężkiego sprzętu.


Dewastacja? Jaka tam dewastacja...


- Czy my jako gmina, właściciel Baligówki, będziemy występować o odszkodowanie za zniszczenia? Myśmy wam wydzierżawili teren, który zdewastowaliście. I nie ma żadnego ekologa? - dopytywał Tadeusz Czepiel.
Jak przekonywał wiceburmistrz Michał Jarończyk, gmina oczekuje posprzątania pobojowiska, by torfowisko miało warunki do wzrostu.
- Nie traktujmy torfowiska jako coś, czego nie można dotknąć. Jeśli te rowy zostaną zatkane, biomasa wywieziono, to ono się odrodzi. I ścieżka Baligówka będzie cieszyła oko - zauważył.

Pracownicy RDOŚ bronili się, tłumacząc, że nie ma mowy o dewastacji, bo problem dotyczy tylko części z całej powierzchni 108 ha. Ich zdaniem nie ma to dużego, negatywnego wpływu na kopułę torfowiska. Eksperci zewnętrzni mieli wręcz ocenić, że prace już dały pozytywny skutek dla przyrody. Dalszym etapem jest jednak konieczna wywózka pozostawionej biomasy.

To spójrzmy na film...


Sebastian Chowaniec poprosił o pokazanie na dużym ekranie filmu z drona, który wykonaliśmy i opublikowaliśmy na naszym portalu.



Jednak przedstawiciele RDOŚ przekonywali, że widać tu głównie rowy melioracyjne i zastawki, jest stara droga, ale tylko na południu. - To nie całe torfowisko tylko czerwona strefa, 30 hektarów. Ten duży pas to droga technologiczna upchana biomasą. Zapraszam w teren by zobaczyć - tłumaczyła jedna z przedstawicielek RDOŚ.

- Po całym torfowisku było jeżdżone i wszędzie był nacisk, szkoda pieniędzy ładować na robienie nowej drogi technologicznej. Jedyne co nas ratuje to mroźna zima, gdzie wjeżdża się na dwa tygodnie i po problemie - przekonywał Sebastian Chowaniec.

Źle się stało


Na zakończenie debaty o głos poprosił dr Jerzy Parusel, członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody, który przedstawił się skromnie jako "badacz Baligówki".
- Nie przewidzieliśmy, że można zniszczyć przedmiot ochrony czynnie go chroniąc. Tak się stało na Baligówce. Z naszej oceny jednoznacznie wynika, że stan tego siedliska jest niezadowalający. Kto za tym stoi? Autorzy planów ochronnych torfowiska, którzy robią diagnozę i proponują zadania. RDOŚ jest tylko wykonawcą tego co specjaliści zaproponowali dla ochrony tego obiektu.
Jak podsumował, te torfy mają ponad 70 tys. lat. Niegdyś cała kotlina była nimi pokryta, a zostało 10-20%. Reszta w ciągu wieków została zamieniona na pola orne.
- Były różne okresy związane z klimatem, wodami na przestrzeni lat, gdy to się zmieniało. Teraz zaburzyliśmy proces poprzez odwodnienie terenu i w efekcie mamy sukcesję. Poziom wód gruntowych był jedynym czynnikiem decydującym o tym, czy sosna wejdzie czy nie. Jeśli nic nie zrobimy to torfowisko zarośnie lasem. Działania muszą być prowadzone. Źle się stało, chcemy to naprawić. Słowo "ekodramat" jakie pojawiło się w tym filmiku jest jak najbardziej uzasadnione. Proszę jednak o wyrozumiałość dla RDOŚ które jest tylko organem wykonawczym - zakończył dr Jerzy Parusel.

- Cieszę się, że przyjechaliście i przyznaliście się do błędu - skwitował debatę z udziałem RDOŚ Tadeusz Czepiel.
Józef Figura
Może Cię zainteresować
komentarze
ferdek21.12.2025, 12:50
a to nie przypadkiem ten od brykietu państwowego i od szlamu z oczyszczalni ścieków ze Słowacji przywożonego na Orawę
Ludzie z choinki urwani19.12.2025, 18:09
Marcinek dobry ekolog a Dziubek jeszcze lepszy!
xyz19.12.2025, 13:25
Sami fachowcy. Drzewa rosnąc pobierają wodę z torfowiska zubożając samo torfowisko w wilgoć. Co się dzieje później ? Torfowisko przestaje być torfowiskiem a zamienia się w las. Żeby zachować torfowisko wycinka jak najbardziej słuszna a to że zrobiona niechlujnie to inna sprawa.
szfak19.12.2025, 12:24
kasa. szereg ludzi wzielo kase,a czy zrobili cos zle czy dobrze? za sto lat natura sama sie poprawi?
gość19.12.2025, 05:22
Każdy las tak wygląda na Podhalu, wycinki dewastacja .Drzewo z naderwanymi korzeniami i tak uschnie po co to zostawiać?
tarżanin nowy18.12.2025, 21:32
W Nowym Targu nie lepiej, w Borze na Czerwonem wykształceni eko-eksperci podobnie poprawili głupią naturę, która żadnej uczelni nie skończyła.
Pijawka18.12.2025, 16:49
Nawet bagna nie wolno niekompetentnym urzędnikom powierzyć.
I co brak odpowiedzialnych?
Jaś18.12.2025, 15:29
Jakoś burmistrz i przewodniczący rady miasta się tym nie chwalą
Robert18.12.2025, 13:49
Trzeb było helikoptera uzyc I nie było by ślad?w
c18.12.2025, 13:41
dziubek porównujący torfy do oczyszczalni, no ja pierd...
S-40018.12.2025, 13:13
PO-dobnie ,,ekolodzy'' zniszczyli Puszcze Białowieską
Janek18.12.2025, 12:37
To dramat co się stało z tym miejscem.... Znając życie nikt za to nie odpowie.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl