Wystarczył moment, trzech mężczyzn, sztuczny ścisk i puszka z pieniędzmi znikła. Ile? Nie wiadomo. - To oburzające, ale co zrobić, w takim świecie żyjemy - mówi Jolanta Łapsa, założycielka Fundacji im. Adama Worwy.
Do zdarzenia doszło w minioną sobotę na stacji paliw Huzar w Nowym Targu. Wszystko uwiecznił monitoring sklepu. Sprawcy zabrali stojącą przy kasie puszkę w chwili nieuwagi pracowników, po czym wyszli ze sklepu. Ile pieniędzy było wewnątrz - nie wiadomo, a od tego zależy choćby kwalifikacja czynu. Jeśli kwota była mniejsza niż 800 zł złodzieje będą odpowiadać za wykroczenie.I właśnie taką kwalifikację tymczasowo przyjęli policjanci prowadzący sprawę. To, że postępowanie się toczy, potwierdza asp, szt. Łukasz Burek, oficer prasowy nowotarskiej komendy. Nie wyklucza on, że policja wkrótce upubliczni nagranie. Jak się dowiadujemy, dziewczynka, na którą zbierano pieniądze jest podopieczną nowotarskiej Fundacji im. Adama Worwy. Ma pięć lat i cierpi na rzadką chorobę genetyczną. Udało się nam skontaktować z mamą, jednak prosi tymczasem o nieujawnianie danych dziecka.
Niestety, jak się okazuje to nie jedyny taki przypadek, gdy łupem złodziei padają datki zbierane na chore dzieci i innych podopiecznych.
- Takie sytuacje się zdarzają, choć się na szczęście nie często. Niestety są tacy co dają i tacy co zabierają. To oburzające, ale co zrobić, w takim świecie żyjemy. Nie ma się co zrażać, trzeba robić swoje - podkreśla Jolanta Łapsa, założycielka Fundacji.
Czy złodziei ruszy sumienie i oddadzą pieniądze - można wątpić. Pozostaje więc nadzieja, że policja ujmie sprawców. Oczywiście jeśli otrzymamy nagranie - natychmiast je upublicznimy.
fi/



