26.12.2025, 21:23 | czytano: 4942

Survival na Gubałówce. Tu nie liczą się mocne nogi, ale uścisk w dłoniach (zdjęcia)

zdj. Marcin Szkodziński
Czarny szlak wzdłuż torów kolei na Gubałówkę to zimą wyzwanie, na które nie przygotuje was żadna siłownia. Choć to trasa krótka i teoretycznie łatwa, przy obecnym oblodzeniu zamienia się w lodową rynnę. Turyści zamiast iść, uprawiają ekstremalną wspinaczkę na rękach, kurczowo trzymając się ogrodzeń i lin.
Zima pod Tatrami pokazała swoje najmniej bezpieczne oblicze. Podejście pod Gubałówkę, które latem zajmuje przeciętnemu turyście około 40 minut, teraz stało się areną walki o przetrwanie. Powierzchnia szlaku przypomina lodowisko, na którym klasyczne buty trekkingowe - o miejskim obuwiu nie wspominając - całkowicie tracą przyczepność.
Paradoksalnie, aby zdobyć szczyt, wcale nie trzeba mieć żelaznej kondycji w nogach. Kluczem do sukcesu okazują się... mocne ręce. Wzdłuż torów kolei linowo-terenowej ciągną się płoty i liny wytyczające szlak. To właśnie one stały się ostatnią deską ratunku dla setek osób. Widok turystów dosłownie podciągających się na rękach, by pokonać kolejne metry wzniesienia, stał się nową codziennością tego sezonu.

O ile wejście na szczyt przypomina mozolną wspinaczkę, o tyle schodzenie w dół dostarcza obserwatorom (choć niekoniecznie uczestnikom) sporej dawki czarnego humoru. Grawitacja w połączeniu z wyślizganym śniegiem i roztopowym błotem tworzy mieszankę wybuchową.

Większość schodzących porzuca próby zachowania pionowej postawy już po pierwszych kilku metrach. "Zabawne" ewolucje, piruety i lądowania w śnieżno-błotnej mazi to standard.

- To nie jest spacer, to jest walka o honor. Po dziesiątym upadku przestajesz się otrzepywać, po prostu czekasz, aż zjedziesz do samego Zakopanego - śmieje się jedna z turystek, której spodnie dawno straciły swój pierwotny kolor.

e/s
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
jo30.12.2025, 07:48
Szanowni państwo przyjezdni myśleli, że im drogę w lesie posypią?!
Frasne29.12.2025, 17:36
Ten z tym plecokiem trzezwy ?
Pijawka28.12.2025, 17:55
Przynajmniej na bilecie do parku się zaoszczędzi a już wspinaczka....
Optymista27.12.2025, 09:35
Zakopiańska pazerność. Po moim nie pozwolę bo mi łąkę zadeptacie a telo pikna. Kaj sie bedom łowiecki pasły.

I żeby się cokolwiek żywego pasło, to trza to mieć.
Kiedyś to była atrakcja dla narciarzy a baby sprzedawały "oscypki" i zsiadłe mleko. Pozostały tylko wspomnienia
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl