27.12.2025, 10:25 | czytano: 4609

Jest petycja w sprawie obwodnicy, jest adresat, to o co chodzi? - tak można streścić przebieg dyskusji dotyczącej kolejnej skargi na burmistrza

Rynek w Czarnym Dunajcu, Zdj. archiwum
Radni zajmowali się skargą mieszkańca Krakowa w sprawie planowanej obwodnicy Czarnego Dunajca. Jednak w tym przypadku nie poszło o plany, przebiegi, ekologię czy zajętość terenu, ale o... adresata.
Przypomnijmy, że pomysł poprowadzenia przez Zarząd Dróg Wojewódzkich obwodnic omijających centrum Czarnego Dunajca, choć jest w początkowej fazie, budzi wiele emocji wśród mieszkańców.

Pomysły na obwodnice


Sprawa jest pokłosiem, wcześniejszych nieudanych planów budowy obwodnicy Chochołowa. Choć pieniądze były już "na stole" to nie udało się osiągnąć kompromisu. Mieszkańcy bali się utraty terenów budowlanych. Po latach powstał pomysł, by zamiast samego Chochołowa, obwodnicą objąć również Koniówkę, Podczerwone i Czarny Dunajec omijając od wschodu Rynek i łącząc się przed Starem Bystrem z drogą na Nowy Targ.

Podobny wariant był też analizowany od strony zachodniej, ale spotkał się z szerokim oporem mieszkańców miasta. Ci postulują, by rolę obwodnicy pełniła ul. Jana Pawła II, na to jednak nie zgadza się ZDW tłumacząc, że nie spełnia ona wymaganych parametrów.

Najmniej obiekcji dotyczy drugiej obwodnicy omijającej od północnej strony Czarny Dunajec na trasie Nowy Targ - Jabłonka.

Głównymi argumentami za obwodnicami było odciążenie Rynku i centrum miejscowości, wyprowadzenie stąd ruchu tranzytowego.
Jednak mieszkańcy, a szczególnie przedsiębiorcy boją się, że wyłączenie ruchu z centrum odetnie im napływ klientów. Z drugiej strony pojawiły się też argumenty przeciwko "zaasfaltowaniu" wschodniej części miasta z jej terenami turystycznymi i ścieżkami rowerowymi.

Adresat jest tylko jeden


Jednak radni podczas rozpatrywania skargi nie zajmowali się kwestiami merytorycznymi. Poszło o to, dlaczego burmistrz, który otrzymał petycję nie przekazał jej radnym. Tego też dotyczyła skarga jaką wystosował autor petycji do radnych.
- Nie byliśmy adresatami petycji, więc nie musiał jej przekazać, choć byłoby miło, gdyby to zrobił - zauważył przewodniczący Czesław Wajda.

- Skoro petycja wpłynęła do urzędu to do kogo miała trafić? Od tego jest komisja skarg i petycji, żeby petycje rozpatrywać - przekonywał Paweł Dziubek.

Wiceburmistrz Michał Jarończyk wskazywał jednak na fakt, że nadawca, adresując petycje do burmistrza mógł sobie nie życzyć, by trafiła ona do kogokolwiek innego.

- Jeśli byłaby to skarga na burmistrza to musiałby ją przekazać do organu, a petycje rozpatruje adresat. Komisja skarg i petycji rozpatruje te petycje, które wpłynęły do rady. Burmistrz petycji nie przekazał inie będzie jej przekazywać z prostego względu: jak ktoś konkretnie adresuj, to może sobie nie życzyć przekazywania do innego organu. Petycje takie będą rozpatrywane przez burmistrza, odpowiedź odsyłana do nadawcy bez przekazywania dalej - ucina wiceburmistrz.

Jeszcze nie jest za późno


Z taką logiką nie zgadzał się szef opozycyjnego klubu PiS, Paweł Dziubek.

- Przecież ktoś, kto to napisał nie musiał znać struktury urzędu. To był ważny dokument i takie dokumenty powinny być nam dostarczane, byśmy mieli informacje dotyczące późniejszego podejmowania uchwały - tłumaczył.

Wiceburmistrz zwrócił uwagę na fakt, że nie jest za późno, prace nad przebiegiem obwodnic są dopiero na początkowym etapie i nic nie stoi na przeszkodzie, by skarżący przesłał jeszcze raz swoje pismo, tym razem adresując je do rady miasta i gminy.

- Dla czystej formalności wystarczyło powiedzieć: miejcie to u siebie i nie byłoby całej tej skargi - podsumował Tadeusz Czepiel.
fi/
Może Cię zainteresować
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl