W niedzielę jurgowski kościół zapełnili artyści i słuchacze. Wybrzmiały w nim polskie, słowackie i regionalne kolędy w aranżacjach grup artystycznych ze Spisza. Kolędowanie w Jurgowie to już tradycja.
Rokokowy ołtarz tłumnie otoczyli śpiewacy i instrumentaliści z grup: Młode Stare Baby, Chóru In Nomine, Kapeli "Dziewięćsił" z Czarnej Góry i Muzyki Spiskiej z Jurgowa. W czasie dwugodzinnego koncertu można było usłyszeć polskie i słowackie kolędy, ale też pastorałki śpiewane na Spiszu i Podhalu. Muzyka wielu pokoleń
Śpiewali zarówno najmłodsi, jak i dorośli wykonawcy. Chór In Nomine zaprezentował m.in. "Cichą noc" w języku słowackim. Młode Stare Baby w wielogłosowych aranżacjach i z lampionami w dłoniach wprowadzały słuchaczy w atmosferę zadumy. Muzyka Spiska z Jurgowa oraz Kapela "Dziewięćsił" to grupy złożone głównie z dzieci. Młodzi muzycy zaprezentowali regionalne pastorałki, grając m.in. na skrzypcach, basach czy akordeonach. Kameralne wnętrze kościoła sprawiło, że koncert miał bardzo bliski, rodzinny charakter. Na koniec wykonawcy połączyli siły i wspólnie zaprezentowali pastorałkę "Przekażmy sobie znak pokoju". Nie zabrakło też spiszackiego winszowania na nowy rok.
Wyjątkowe przesłanie
Muzyka przeplatana ze słowem poetyckim stworzyła atmosferę refleksji i wspólnotowości. Publiczność niejednokrotnie nagradzała artystów gromkimi brawami. Nie obyło się bez bisów.
- Niech to w nas trwa. Dzisiaj, gdy ten świat pędzi i pędzi, musimy potrafić się zatrzymać. To zatrzymanie niech w nas pozostanie. Mam nadzieję, że jeszcze dacie nam tej radości bycia razem. Nie zapominajmy, że świat zwariował, ale my nie dajmy się zwariować. Bądźmy jak najczęściej, jak najliczniej razem. Niech to będzie przesłanie, które z nami zostanie - powiedział pod koniec koncertu ks. Michał Krasowski.
Wydarzenie poprowadziła Beata Koszut wraz z Piotrem Zabrzewskim.
ip/









































