Podhale obudziło się dziś pod grubą, białą pierzyną. Po intensywnej nocy, podczas której spadło ponad 20 cm świeżego puchu, region przypomina zimową krainę. I choć drogowcy tym razem stanęli na wysokości zadania, sytuacja zależy od tego, którą trasą się poruszamy. Podczas gdy główne arterie są czarne, mieszkańcy Kościeliska i bocznych ulic Zakopanego wciąż walczą ze śniegiem.
Najważniejsza informacja dla kierowców: Zakopianka jest odśnieżona niemal do gołego asfaltu już od wczesnych godzin porannych. Służby techniczne kursowały bez przerwy, dzięki czemu udało się uniknąć paraliżu na wjeździe pod Tatry. Wygląda na to, że tym razem zima nie zaskoczyła drogowców, a strategiczne punkty regionu są w pełni przejezdne.Zupełnie inaczej sytuacja wygląda na trasach o mniejszym natężeniu ruchu. W Kościelisku oraz na rzadziej uczęszczanych ulicach w samym Zakopanem wciąż zalega gruba warstwa śniegu i błota pośniegowego.Na osiedlowych drogach podjazd pod strome wzniesienia może stanowić spore wyzwanie dla samochodów bez napędu na cztery koła, lub bez łańcuchów. Tam, gdzie pługi jeszcze nie dotarły, tworzą się koleiny, a pod białym puchem bywa bardzo ślisko. Kierowcy poruszający się po lokalnych traktach muszą zachować zdwojoną czujność.
Od świtu w całym regionie słychać charakterystyczne szuranie łopat i warkot odśnieżarek. Mieszkańcy Zakopanego i okolicznych miejscowości próbują się odkopać po całonocnej śnieżycy. Zasypane podjazdy, ukryte pod zaspami samochody i białe chodniki sprawiły, że dla wielu osób dzień zaczął się od solidnego wysiłku fizycznego.
e/r













