Władze powiatu tatrzańskiego oraz podhalańskich gmin kolejny raz apelują, by zablokować plany Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) dotyczące debiutu giełdowego Polskich Kolei Linowych (PKL). Samorządowcy ostrzegają przed utratą kontroli nad strategicznym majątkiem narodowym i proponują alternatywę: dokapitalizowanie spółki przez region oraz szeroki akcjonariat obywatelski dla mieszkańców.
Podczas ostatniego konwentu samorządowców (13 stycznia br.) zapadła jednoznaczna decyzja: do Zarządu Województwa Małopolskiego oraz rządu trafi oficjalny sprzeciw wobec prywatyzacji przez giełdę. Lokalne władze obawiają się powtórki z 2013 roku, kiedy to sprzedaż PKL wywołała na Podhalu falę protestów i poczucie społecznego oszukania.Strach przed "nieznanym kapitałem"Głównym argumentem przeciwników giełdy jest bezpieczeństwo terenów o strategicznym znaczeniu, w tym gruntów przygranicznych oraz obszarów Tatrzańskiego Parku Narodowego.
- Przestrzegamy przed tym krokiem, nie wiedząc do końca, jaki to kapitał, kto jest tutaj zainteresowany inwestowaniem w tak wrażliwe miejsca, jak chociażby Tatrzański Park Narodowy i kolejka na Kasprowy Wierch - alarmuje Andrzej Skupień, Starosta Tatrzański.
Podobne obawy podziela Burmistrz Zakopanego, Łukasz Filipowicz, który zaprasza premiera na Podhale, by ten spojrzał na problem z lokalnej perspektywy:
- Boimy się, co wydarzy się po debiucie giełdowym. Jedną z konsekwencji może być to, że nieznany nam podmiot wykupi tę spółkę. Do niej należą przecież ziemie o znaczeniu strategicznym. Korzystajmy z rozwiązań bezpiecznych, akceptowanych przez mieszkańców - argumentował Filipowicz.
Alternatywa: Akcje dla górali i wsparcie Marszałka
Samorządowcy podkreślają, że nie są przeciwni rozwojowi firmy, ale formie pozyskiwania funduszy. Zamiast giełdy, proponują model, w którym to Województwo Małopolskie oraz lokalne gminy stałyby się partnerami inwestycyjnymi dla PKL.
- Chcemy zbudować przeciwwagę. Proponujemy dyskusję na temat udziału Województwa Małopolskiego i być może wprowadzenie akcjonariatu obywatelskiego, żeby zakończyć raz na zawsze tę kwestię. Słyszymy głosy, że mieszkańcy byliby tą formą zainteresowani - mówił Krupa
Wprowadzenie akcjonariatu obywatelskiego pozwoliłoby mieszkańcom Podhala stać się współwłaścicielami spółki, co historycznie i emocjonalnie jest dla nich kluczowe. Samorządowcy uważają, że potencjał finansowy regionu jest wystarczający, by dokapitalizować PKL bez ryzyka przejęcia kontroli przez zagraniczne fundusze.
Mur milczenia w Warszawie?
Mimo rezolucji rad miasta i powiatu, lokalni liderzy mają poczucie, że ich głos w stolicy jest ignorowany. Roman Krupa zaznacza, że władze PFR, mimo deklarowanej otwartości, "z uporem maniaka" forsują scenariusz giełdowy.
- Mamy poczucie, że władze PFR nie do końca biorą na poważnie nasz głos. Sprzedaje się tylko raz i nie mamy gwarancji, co stanie się w przyszłości po sprzedaży pakietu niekontrolnego - dodaje wójt Kościeliska.
Samorządowcy liczą na pilne spotkanie w Krakowie z Marszałkiem Małopolski, które ma być pierwszym krokiem do stworzenia "małopolskiego frontu" obrony PKL przed giełdowym debiutem. Walka toczy się nie tylko o ekonomię, ale o tożsamość regionu, dla którego kolejka na Kasprowy Wierch jest czymś znacznie więcej niż tylko środkiem transportu.
em/r



