16.01.2026, 18:02 | czytano: 346

Zakopane pod kołdrą, a w Tatrach trwa walka słonecznej pogody z chmurami. Trasa w Kotle Gąsienicowy wreszcie otwarta (zdjęcia)

zdj. Marcin Szkodziński
Niezwykłe widowisko zaserwowała dziś natura wszystkim, którzy zdecydowali się wyjechać na Kasprowy Wierch. Podczas gdy Zakopane tonęło w gęstych, popołudniowych chmurach, na szczycie trwała widowiskowa walka słońca z mgłami, a narciarze w końcu mogli przetestować świeżo otwartą trasę w Kotle Gąsienicowym.
W dolinie Zakopane tonęło dziś po południu w gęstym morzu mlecznych chmur, tworząc specyficzny, nieco mroczny klimat, który jednak całkowicie znikał wraz z każdym metrem wysokości pokonywanym przez wagonik kolei linowej. Na szczycie Kasprowego Wierchu rozegrał się bowiem zapierający dech w piersiach spektakl natury - nieustanna walka gęstych obłoków z krystalicznie czystym, błękitnym niebem i ostrym, wysokogórskim słońcem. Głównym reżyserem tego widowiska był silny wiatr wiejący z południa, który z ogromną siłą pchał słowackie chmury na polską stronę grani, gdzie momentalnie rozrywały się one o skaliste szczyty.
Temu niezwykłemu zjawisku z zachwytem przyglądali się licznie zgromadzeni na szczycie turyści oraz narciarze, dla których środa 14 stycznia była dniem długo wyczekiwanym. To właśnie wtedy oficjalnie zainaugurowano sezon narciarski w Kotle Gąsienicowym, uruchamiając tamtejszą kolej krzesełkową. Choć na stokach zalega solidna, około 80-centymetrowa warstwa naturalnego śniegu, specyficzne warunki terenowe i wiatr nie pozwoliły jeszcze na wyratrakowanie pełnej szerokości trasy, przez co przejazd jest obecnie nieco węższy niż w szczycie zimy. Nie zniechęca to jednak miłośników "świętej góry", którzy zjeżdżając w otoczeniu kłębiących się u ich stóp chmur, zgodnie podkreślają, że warunki do szusowania są po prostu cudowne, a twardy, naturalny podkład zapewnia doskonałe trzymanie krawędzi.

Wszyscy obecni na Kasprowym Wierchu mogli poczuć się dziś jak na wyspie zawieszonej nad resztą świata, odizolowanej od szarego Zakopanego warstwą chmur, która jedynie sporadycznie pozwalała dojrzeć zarysy budynków w dole.

e/s
Może Cię zainteresować
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl