16.01.2026, 20:06 | czytano: 1267

Szeptucha z Podhala idzie po swoje. Basia Giewont z misją "Zimna Woda" na Eurowizję (zdjęcia, video)

Basia Giewont / zdj. Marcin Szkodziński
To nie jest zwykły popowy projekt. To autentyczne zaklęcia rzucone sto lat temu, ubrane w nowoczesne brzmienie i niespożytą energię. W sercu Zakopanego, w Willi Czerwony Dwór, Basia Giewont oficjalnie zaprezentowała swój "eurowizyjny team". Z piosenką "Zimna Woda" chce udowodnić Europie, że polska tradycja ma w sobie magnetyczną moc, której nie da się podrobić.
Choć Basia Giewont karierę zaczynała od klasycznego folku, jej droga do Eurowizji w Wiedniu prowadziła przez lata musicalowych doświadczeń i poszukiwań własnego "języka". Dzisiaj wraca do korzeni, ale robi to na własnych zasadach.
Magia zapisana w leksykonie

Inspiracja przyszła niespodziewanie, podczas wykładu o dawnych wierzeniach Podhala. Płyta "Szeptucha", z której pochodzi konkursowy utwór, to owoc fascynacji książką "Góralskie Czary". Basia nie tylko śpiewa o magii - ona tka ją z autentycznych przekazów.

- Można usłyszeć prawdziwe zaklęcia rzucane przez niegdysiejsze baby szeptuchy. W piosence "Dobranoc" cytuję: Piątą palcy, szóstą dłonią, niech się chłopcy za mną gonią, niech się chłopcy za mną tłuką jak za suką. To nie jest brzydkie określenie, to autentyczne zaklęcie na urok. Ja tą "Zimną wodą" chcę naprawiać urodę i nie pozwalać umierać pewnym rzeczom - tłumaczy Basia Giewont.



Świadoma strategia: Trzy minuty, by uwieść Europę

Wybór "Zimnej wody" na eurowizyjne preselekcje był wynikiem chłodnej kalkulacji i wiary fanów. Artystka wraz z producentem Korneliuszem Flisiakiem postawili na utwór, który pokonuje bariery językowe.

- Tekst jest nieskomplikowany, zrozumiały nie tylko dla Polaków, ale i dla osób z krajów słowiańskich. Niesie jednak sens. Mamy tylko trzy minuty, więc chcemy dać się zapamiętać gestem, tańcem i osobowością. Robimy to z pełną premedytacją - deklaruje wokalistka.

Basia przyznaje, że do tego startu dojrzała. Wspomina udział w preselekcjach z 2020 roku jako cenną lekcję:

- Wtedy nie byłam gotowa, nie miałam tego pięknego materiału. Teraz wiem, że artysta przy takim konkursie musi mieć twardą dupę. Poradzę sobie nawet w trudnych chwilach - mówi Basia Giewont.

Obraz silniejszy niż słowa
W Wiedniu liczy się "cały obrazek", dlatego nad wizualną stroną występu czuwa Adam Soroczyński z Rox Dance Studio. Choreografia ma być dopełnieniem magii zawartej w muzyce.

- Moją rolą jest zinterpretować to, o czym śpiewa Basia, ale zostawić to w formie ruchu niedopowiedzianego, symbolicznego. Chcemy, aby słowa, muzyka i taniec tworzyły jeden obraz. Wykorzystuję to, że Basia jest nie tylko świetną wokalistką, ale też aktorką - mówi Adam Soroczyński.

W sztabie Basi nie brakuje doświadczonych osób - wspiera ją m.in. Tulia Białobrzeska, która Eurowizję zna "od kuchni". Za fryzury odpowiada Kacper Kamiński, a nad komunikacją czuwa Kamil Mercie.

Zakopane murem za swoją artystką

Sukces Basi to także duma dla miasta. Władze Zakopanego mocno kibicują "swojej" wokalistce, widząc w niej najlepszą ambasadorkę regionu.

- Basia na wielu płaszczyznach promuje nasze miasto. To wyjątkowo energetyczny, nowoczesny, ale głęboko zakorzeniony w tradycji góralskiej projekt. Liczymy na głosy mieszkańców i turystów - zachęcała podczas spotkania wiceburmistrz Iwona Grzebyk-Dulak.

Już jutro zespół rusza na plan zdjęciowy, by przygotować kolejne materiały promujące "Zimną wodę". Wygląda na to, że podhalańska szeptucha dopiero zaczyna rzucać swoje uroki na Europę.

em/s
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
cienki bolek16.01.2026, 22:26
Hańba i wstyd popierać ludobójstwo Izraela w Strefie Gazy. Z preselekcji wycofało się kilku wykonawców. Trzeba miec honor i być człowiekiem myślącym.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl