12.02.2026, 12:35 | czytano: 2787

Wiadukt w Rabce: Sukces zrodzony w bólach czy spóźniona reakcja? Burmistrz tłumaczy się z decyzji

Wiadukt kolejowy zwany potocznie wanną. To sukces czy porażka? Zdj. Józef Figura
Pociągi na zmodernizowanej trasie stają się rzeczywistością, ale emocje wokół inwestycji PKP w Rabce-Zdroju wciąż nie opadają. I wciąż padają pytania: to sukces czy porażka?
Burmistrz Leszek Świder postanowił rozliczyć się z przeszłością na swoim profilu społecznościowym. I przekonuje, że po tym jak przez pięć lat rabczański samorząd milczał, on zaczął działać.

Bez uwag?


Kulisy wielkiej inwestycji kolejowej sięgają aż 2013 roku. To właśnie wtedy do rabczańskiego magistratu wpłynęły pierwsze zapytania dotyczące studium wykonalności nowej linii. Kolejarze prosili o dane gospodarcze i opinie mieszkańców. Kolejne dokumenty lądowały na biurkach urzędników w 2014 i 2015 roku. Mimo że inne gminy zgłaszały swoje uwagi, Rabka-Zdrój milczała.

W 2015 roku gmina otrzymała konkretne plany modernizacji, w tym rozwiązania dla przejazdów drogowo-kolejowych. Urząd Miejski nie wniósł wtedy ani jednego zastrzeżenia. Podobna sytuacja powtórzyła się w lipcu 2018 roku - na kilka miesięcy przed zmianą władzy, podczas spotkania z przedstawicielami PKP, samorządowcy zaakceptowali protokół bez żadnych uwag.

Alarm po zaprzysiężeniu


Sytuacja zmieniła się gwałtownie pod koniec 2018 roku. Leszek Świder, tuż po objęciu stanowiska burmistrza, przeanalizował dokumentację i dostrzegł poważne zagrożenie. Projekt zakładał budowę dróg równoległych w minimalnym zakresie i brak jakichkolwiek przejazdów bezkolizyjnych.

- Zorientowałem się, że w Rabce nie zaplanowano przejazdów bezkolizyjnych przez tory. Dlatego 6 grudnia 2018 roku wysłałem pierwsze pismo do PKP w sprawie budowy dwupoziomowego skrzyżowania - wyjaśnia burmistrz Leszek Świder.

Odpowiedź kolejarzy była chłodna. Dyrektor projektu stwierdził, że gmina miała czas na uwagi w latach 2015-2016, a teraz przetargi już trwają. PKP argumentowało dodatkowo, że łączny czas zamknięcia zapór nie przekroczy 12 godzin na dobę, więc wiadukt jest zbędny.

Minister "za"


Przełom przyniósł rok 2019 i spotkanie z ówczesnym Ministrem Infrastruktury Andrzejem Adamczykiem. Burmistrz Świder przedstawił wtedy czarny scenariusz: brak wiaduktu zablokuje Rabkę przy każdym przejeździe pociągu.

- Minister Adamczyk powiedział wtedy, że nie można zablokować miasteczka i zobowiązał PKP do znalezienia wyjścia z tej sytuacji - wspomina burmistrz.
Po tej interwencji machina ruszyła. W walkę o płynność ruchu włączył się Powiatowy Zarząd Dróg w Nowym Targu, który odmówił akceptacji projektów nieuwzględniających bezkolizyjnego skrzyżowania.

Wyścig z czasem i ochrona domów


Inwestycja w sercu uzdrowiska wiązała się z ogromnymi trudnościami biurokratycznymi. Aby przyspieszyć procedury, burmistrz osobiście zabiegał o zgody w Ministerstwie Zdrowia oraz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Choć projektanci straszyli, że formalności potrwają miesiącami, pozytywna opinia z resortu zdrowia przyszła już po kilku tygodniach.

Najtrudniejszy moment nastąpił w listopadzie 2019 roku, gdy PKP zaproponowało pierwszy projekt wiaduktu. Choć był bezkolizyjny, zakładał wyburzenia budynków mieszkalnych. Samorząd nie przystał na to rozwiązanie i naciskał na dalsze prace projektowe. Ostatecznie, tuż przed końcem roku, udało się wypracować drugą wersję - wiadukt w obecnym przebiegu drogi, który nie wymagał niszczenia domów mieszkańców.

Co Wy na to?


Dziś, gdy inwestycja jest już faktem, burmistrz podkreśla, że bez determinacji i "odkręcania" decyzji sprzed lat, Rabka-Zdrój mogłaby utknąć w gigantycznych korkach pod zamkniętymi rogatkami.

A jaka jest Wasza opinia? Czy popularna "wanna" spełnia swoją rolę? Czekamy na komentarze.
fi/
Może Cię zainteresować
komentarze
Rabczanin14.02.2026, 19:25
A może by tak sprawdzić ile uwag zostało zgłoszonych przez mieszkańców. Tych na piśmie, nie na FB. A następnie przeanalizować ile z tych uwag zostało wziętych pod uwagę a ile odrzucono. Bo burmistrz jest jeden, a mieszkanców kilka tysięcy...
Rabczanin od urodz.14.02.2026, 00:25
Ktoś, kto czytając tekst i rozumie treść/sens - jest w szoku (dotyczy ustaleń odnośnie tej inwestycji).
To jest koszmar! Jeżeli zamknięcie rogatek nie przekracza 12 godz. na 24 godz. (doba), to wiadukt nie jest potrzebny! Nooosz quźwa, jeszcze jeden korek nie rozładuje się, a już opuszczą rogatki na następny przejazd (ok.40 przejazdów na dobę)!
To totalny paraliż samochodowy dolnej Rabki i połowy Miasta! Przypominam:
JEDEN przejazd jest przy krzyżówkach ul.Piłsudskiego/ul.JPII oraz ul.Kasprowicza/ul.Sądecka; DRUGI przejazd jest przy rondzie i krzyżówce ul.Zakopiańska/ul.Orkana/ul.Piłsudskiego!!! Tego nikt nie wiedział i nie rozumiał akceptując ten wielki bubel w Zdroju??? To burdel na maxa! To wina zarówno poprzedniej jak i obecnej władzy w 100%!!! Kto tak na serio zarządza tym Miastem - kto???
Krajem bokiem13.02.2026, 21:30
Jaki to sukces?! To wstyd i totalna porażka zarówno poprzedniej jak i obecnej władzy (pseudo burmistrzowie)! Mieszkańców (całe miasto i gmina) głęboko w d....!!! Ale co taki burmistrz (obecny) rozumie, jak większość czasu i trasy przemierza górną Rabką?! To może pomieszka w dolnej Rabce i wtedy podyskutujemy (teraz jeszcze nie ma całego ruchu kolejowego ale dobry gospodarz ma rozum i wzrok na przyszłość a nie tylko tu i teraz)! Weź się chłopie nie wybielaj i nie kompromituj więcej!
Rabczanin od urodz.13.02.2026, 21:19
Ktoś, kto czytając tekst i rozumie treść/sens - jest w szoku (dotyczy ustaleń odnośnie tej inwestycji).
To jest koszmar! Jeżeli zamknięcie rogatek nie przekracza 12 godz. na 24 godz./doba to nie jest potrzebny wiadukt! Nooosz quźwa, jeszcze jeden korek nie rozładuje się, a już opuszczą rogatki na następny przejazd (ok.40 przejazdów na dobę)! To totalny paraliż samochodowy dolnej Rabki i połowy Miasta! Przypominam:
JEDEN przejazd jest przy krzyżówkach ul.Piłsudskiego/ul.JP II oraz ul.Kasprowicza/ul.Sądecka; DRUGI przy rondzie i krzyżówce ul.Zakopiańska/ul.Orkana/ul.Piłsudskiego!!! Tego nikt nie wiedział i nie rozumiał akceptując ten wielki bubel w Zdroju??? To burdel na maxa! To wina zarówno poprzedniej jak i obecnej władzy w 100%!!! Kto tak na serio zarządza tym Miastem - kto???
Optymista12.02.2026, 20:30
A w Nowym Targu jak remontowano kolej, to Grzesio spał. Obudził się po remoncie i tory jak były w Ludźmierskiej tak daj są.
foni2312.02.2026, 19:43
O to jednak Burmistrz wymyślił i uzgodnił wannę. Teraz się chwali a jeszcze w czerwcu obraził się na powiat że mu tą droge oddali do zarządzania. Teraz nie dość że ja uzgodnił to może odśnieżać sukces.
piotrek12.02.2026, 18:58
ten bubel komunikacyjny załatwiła ewa , która to doglądała swoich spraw a mieszkańców miała głeboko w d ...
mieszkanka12.02.2026, 17:01
Wyjaśnienia to jedno, ale mieszkańcy mają prawo oczekiwać konkretów i odpowiedzialności za skutki podjętych decyzji. Jeśli inwestycja przyniosła szkody, to kluczowe jest dziś nie tylko tłumaczenie przeszłości, ale jasny plan naprawy i wskazanie, kto oraz w jakim terminie je usunie. Transparentność i realne działania są ważniejsze niż kolejne tłumaczenia.
kierowca12.02.2026, 16:42
Przydałoby się jeszcze pierwszeństwo na skrzyżowaniu z Kilińskiego dla jadących od strony "wanny". Bo tak jak jest teraz to trochę się kupy nie trzyma.
taksobie12.02.2026, 16:21
Jakież to szczęście ma Rabka że taki przedsiębiorczy i zaradny Leszek trafił się nam jak ślepej kurze ziarnko. Tu jest jakieś drugie dno tej inwestycji która jest porażką na całej linii. Kolejny dramat wycie przy inwestycji że poprzednicy zawalili. To był twój czas człowieku na przeprowadzenie tej inwestycji przez Rabkę, podejmując decyzję startu chyba wiedziałeś że trzeba pracować a nie zarządzać z poziomu fotela i obstawiać każdą imprezę. Panie redaktorze może trzeba zapytać poprzednią burmistrz co ma do powiedzenia w tym temacie, jako mieszkaniec mam już dość bełkotu i bylejakości tego pana.
Sdsss12.02.2026, 14:53
Nie mieszkam w Rabce, przejeżdżam kilka razy do roku. Ale ciekawym jest fakt, że coś, co trwa miesiącami, dało się załatwić w 2 tygodnie tylko dlatego, że osobiście się burmistrz pofatygował. Oczywiście nie oczerniam burmistrza, wręcz przeciwnie, szacun że coś takiego się dało załatwić. Czyli przysłowiowe serki z gór, naturalne soko-syropy, miodek i może naleweczka dalej potrafią zdziałać cuda niż zwykłe pisanie i czekanie miesiącami na odpowiedź.
Może tak należy postępować - osobiście się zaangażować, a nie czekać aż "Krysia" skleci pismo, burmistrz podpisze, a potem czekanie i publiczne pretensje że to długo trwa - tu pstryk do reszty samorządów z podhala.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl